Gry które nie zasługują na własne tematy...

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-01-07, 01:43

Monster Loves You!
Grę chyba najlepiej uznać za proste jednoosobowe tekstowe RPG (w starym znaczeniu) w którym wcielamy się w świeżo narodzonego potwora którego prowadzimy poprzez dokonywanie wyborów aż do śmierci, lub jeśli zostaniemy uznani za godnych przyjęcia do starszyzny - innego zakończenia.
Początkowo dokonywanie wyborów wzmacnia lub osłabia nasze podstawowe cechy charakteru, które później wystarczająco rozwinięte pozwolą nam wpływać na możliwe zakończenia, zwłaszcza gdy już dołączymy do starszyzny.
Wyborów dokonujemy głównie w trakcie naszych przygód, których w możemy (i musimy) przeżyć określoną ilość w każdym etapie życia potwora. Przygody te są dobierane losowo na początku kolejnego etapu, niestety choć zawarte w nich historyjki pomimo że bardzo krótkie są bardzo przyjemne to ich pula jest dość mocno ograniczona i przy drugim podejściu do gry większość z nich będzie się powtarzać. W połączeniu z bardzo krótkim czasem jaki trzeba poświęcić na jednokrotne przejście, który wyniósł u mnie przy pierwszym podejściu około godziny a przy drugim około czterdziestu minut sprawia że jej wartość w moich oczach błyskawicznie spadła. Kupiłem ją na promocji za odrobinę poniżej 6zł i pomimo że jest urocza i bardzo odprężająca mam poważne wątpliwości czy zdecydowałbym się na to ponownie, a "normalna" cena już w ogóle jest z kosmosu bo wynosi 36zł.
Gra jest jednak dostępna także na smartfony, więc jeśli ładnie działa to uwzględniając że na androidzie kosztuje 3zł i jest wręcz idealna do krótkich kilku-kilkunastu minutowych rozgrywek w trakcie dojeżdżania do pracy / szkoły - myślę że w takiej formie i takiej cenie może to mieć dużo więcej sensu.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-01-27, 22:13

Sinless
Obrazek
Ech, prawdę mówiąc mam duży problem z tą grą, z jednej strony jest bardzo toporna mechanicznie, bardzo krótka (poniżej 2h), pomimo bycia krzyżówką Point & Click i Visual Novel w zasadzie pozbawiona jakichkolwiek zagadek a historia wkrótce po rozkręceniu się dostaje cliffhangerem której dalszego ciągu nie poznamy najprawdopodobniej nigdy. Z drugiej strony historia jest niezła, cyberpunkowy klimat (gdy już twórcy dadzą nam go powąchać) solidny i dodatkowo podwajany naprawdę dobrym soundtrackiem (który niestety niezbyt nadaje się do słuchania poza grą, pomimo że zostaje dorzucony gratis do zakupu). Kolejnym plusem jest bardzo ładna grafika, nawet pomimo niskiej jak na współczesne standardy rozdzielczości ustawionej na sztywno.
Gdybyśmy dostali całą historię to pomimo niedoróbek technicznych moim zdaniem byłby kawał dobrej gry, a tak trochę dobra, trochę zła, ale nie nijaka. Do tego tania, na Steamie można ją często kupić za mniej niż 2zł (promocja -90%), można się zainteresować.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-02-07, 23:51

A Foretold Affair
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć
Klejna VN, która jest trochę inna niż wszystkie, a z drugiej strony to tak naprawdę wcale nie, bo zamiast dobrać zakończenie na bazie kilku wyborów wybieramy je już na samym początku gry, a późniejsze wybory wprowadzają jedynie drobne zmiany do mniej istotnych wydarzeń.
Tak więc podstawowy pomysł jest dość ciekawy i to pomimo że za pierwszym razem w zasadzie nie da się ogarnąć kogo wybieramy, więc zanim zorientowałem się że w sumie nic to nie zmienia byłem już na tyle głęboko że złapałem kilka innych interesujących wątków, których tutaj nie brakuje. Niestety większość z nich została tutaj jedynie napomknięta i nie została rozwinięta w satysfakcjonujący mnie sposób, przede wszystkim dotyczy to historii fascynującego świata (starożytne ruiny o których nikt nic nie wie, akcja dzieje się na latającym lądzie itp.), która została niemal całkowicie olana, pomimo że zaintrygowała mnie bardziej niż perypetie wszystkich bohaterów razem wziętych, ich konia i jeszcze pewnie z połowy jakiejś przeciętnej VNki.
Sama opowiedziana historia za pierwszym razem była całkiem ciekawa, ciągłe kłopoty o różnej naturze nie pozwalały na dłużej odetchnąć, niestety przy drugim podejściu strasznie się wynudziłem. Gdybym miał wskazać winnego jest to przede wszystkim wina sposobu w jaki została przedstawiona - większość ciekawych wydarzeń oraz faktów o bohaterach poznamy już za pierwszym razem, za każdym następnym zmieniając jedynie szczegóły, lub to kto odgrywa wtedy daną rolę całkowicie zmieniając w zasadzie tylko sam początek oraz końcówkę gry. Nie powiem, bezlitosne szydzenie z bohatera, który wcześniej był "idealny" i vice-versa jest ciekawym doświadczeniem, ale niewystarczającym do pociągnięcia całej gry przez kilka godzin.
Warto wspomnieć też o bardzo ładnej grafice w którą włożono naprawdę masę pracy, niejedna współczesna VNka większego studia wygląda dużo, dużo gorzej.
Czy warto polecić? Zależy, A Foretold Affair to w pewnym stopniu coś świeższego a rynek VN to przede wszystkim kolejne kopie kopii tej samej historii. Gra była kiedyś w bundlu więc być może jeszcze przez jakiś czas da się kupić klucze w przyzwoitej cenie, na Steamie w każdym razie jest dość droga i na pewno tyle bym za nią nie zapłacił.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-02-26, 20:56

Sickness
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć
Sickness to jedna z najciekawszych Visual Novel jakie czytałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy, śledzimy w niej przestępczą karierę młodocianego mordercy, który po śmierci rodziców porzucił szkołę aby zapewnić dach nad głową sobie i swojej siostrze, przed którą zmuszony jest ukrywać swoje prawdziwe źródło dochodu. Nie będę zdradzał więcej szczegółów, ale powiem jeszcze tyle że historia jest w większości dość przygnębiająca, a przed aktualizacjami dodającymi dodatkowe wątki i zakończenia miała ponoć jeszcze cięższy wydźwięk. Ogólnie jednak bez problemu utrzymała mnie przy sobie przez ponad dwadzieścia godzin zarywając przy okazji nockę, z czego zdecydowaną większość czasu czytałem ją z zapartym tchem. Jeśli nie zniesiecie kolejnego leniwego VN romansidła to nie ma się za bardzo czego obawiać, tego typu wątki oczywiście są, ale głównym motywem jest głównie przetrwanie do końca i nie ześwirowanie do reszty, a okazji żeby z powodu naszych wyborów przedwcześnie zejść jest całkiem sporo.
Jeśli miałbym się do czegokolwiek przyczepić to moim zdaniem w grze o takim wydźwięku jest trochę za dużo fanserwisu, na szczęście jednak nie ma erotyki jako takiej.
Grafika natomiast moim zdaniem prezentuje się co najmniej dobrze, obrazkom brakuje co prawda szlifu, ale moim zdaniem w większości przypadków (część wygląda po prostu trochę dziwnie) wychodzi im to ostatecznie na dobre - wyróżniają grę z tłumu ładnych, ale niemal identycznie wyglądających gier - po prostu mają swój własny styl.
Ostatecznym argumentem za jest moim zdaniem cena, choć normalnie kosztuje 36zł (czyli w sumie nie tak źle) to często ląduje na promocji -75% kosztując poniżej dyszki. W tym przedziale niewiele jest naprawdę dobrych Visual Novel a z taką ilością zawartości i ciekawą fabułą pewnie można policzyć na palcach nawet uwzględniając rzadkie, ale jednak dostępne pozycje darmowe i pojedyncze odcinki większej serii.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-03-14, 23:49

Vanguard Princess
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć
Słyszeliście kiedyś o Vanguard Princess? Pewnie nie, w sumie się nie dziwię bo klepka to delikatnie mówiąc niszowa, gdzie wszystkie postaci to kobiety, dekolty sięgają poniżej pępka a majciochy zasłaniają pół ekranu przynajmniej raz na rundę. Spodnie zrobiły się ciasne? No to pora na kubeł zimnej wody. Gra została zrobiona przez jednego człowieka na przestarzałym silniku Fighter Maker i choć autor gry (zgadza się, grę zrobiła jedna osoba), były pracownik Capcomu wiedział co robi przy samych walkach to od strony technicznej jest na dzisiejsze standardy bardzo źle. Bardzo ograniczone opcje, jedynie dwa tryby rozgrywki: arcade o trzech kiepsko zbalansowanych poziomach trudności i lokalny versus, niska rozdzielczość okna (nie ma nawet sensownej opcji pełnego ekranu), które co prawda można rozciągać, ale kiepsko skaluje obraz. Do tego miałem spore problemy ze skonfigurowaniem pada (wszystko cycuś oprócz krzyżaka), przez co ostatecznie musiałem sięgnąć po JoyToKey.
No ale nie będę ciągle jęczał, co prawda gra nie zasługuje na własny temat, ale warto powiedzieć o niej kilka słów. Otóż bohaterki, nie licząc Hildy, która jest grywalnym bossem i niezbyt nadaje się do uczciwych walk są solidnie wykonane od strony ciosów i całkiem przyzwoicie zbalansowane. Starcia więc niekoniecznie zmieniają się w spamowanie atakami dystansowymi gdzie wygrywa ten kto szybciej kręci QCF+Punch. Ciekawym pomysłem jest zastosowanie postaci wsparcia, trochę przypominających "special helperów" z Marvel vs. Capcom 1, z tą różnicą że są cały czas na arenie i nie ma jakoś mocno ograniczonego ich użycia. Choć ich obecność daje spore możliwości strategicznego rozgrywania walk ich stała obecność bardzo negatywnie wpływa na czytelność walk w moim odczuciu w znacznym stopniu negując ich pozytywne aspekty.
Moim więc zdaniem pomimo archaiczności i wręcz śmiesznego (jeśli nie strasznego) natężenia fanserwisu można ją sprawdzić, zwłaszcza że japońska wersja (wydaje mi się że bez postaci DLC) jest dostępna za darmo (prawdopodobnie nie poleci jeśli nie ustawicie systemu na japoński): http://www.vector.co.jp/soft/dl/win95/g ... 77052.html
Wersja angielska jest jednak płatna, niedużo co prawda, ale podczas gdy Skullgirls jest dużo lepsze, ładniejsze i bardziej rozbudowane, a także niewiele droższe (a uwzględniając jak często ląduje w tanich bundlach klucz Steam można łyknąć za parę złotych) Vangiard Princess obecnie nie stanowi jakiejkolwiek alternatywy w zasadzie dla nikogo, ot ciekawostka.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-03-22, 00:24

Crimson Gray
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć
Zdecydowanie jedna z moich ulubionych niezależnych gier visual novel, choć jestem pewien że wielu ludziom lubiącym gry tego typu się nie spodoba, na przykład ze względu na główną bohaterkę będącą yandere (typ który wymorduje konkurencję, zamknie swój obiekt westchnień w piwnicy a jeśli wszystko inne zawiedzie to utnie mu głowę, zapakuje do słoika i będzie trzymać przy poduszce: http://anime-wiki.pl/wiki/Yandere), czy ogólnie bardzo przygnębiający wydźwięk.
Nie będę się zagłębiał w fabułę, jeśli wiecie co to Yandere to wiecie mniej więcej jaki z grubsza schemat przybrała opowiedziana w Crimson Gray historia. W grze najbardziej zaimponowało mi że wszystkiego jest w sam raz. Informacji na początku jest wystarczająco dużo żeby przykuć moją uwagę, ale wystarczająco mało żeby nie zepsuć mi niespodzianki, kolejne informacje dawkowane są w sam raz aby utrzymać moje zainteresowanie, ale jednocześnie jest ich odpowiednio mało i pojawiają się dość rzadko żebym miał okazję je odpowiednio przetrawić i było co serwować do końca gry, dodatkowo w kilku zakończeniach - ciężko jest zebrać pełen obraz sytuacji nawet przy jeśli za pierwszym razem złapiemy prawdziwe zakończenie (co jest trudne, ale się zdarza). Ważnych postaci jest mało, trzy wliczając głównego bohatera (specjalnie nie używam słowa awatar, ponieważ nie mamy na niego pełnego wpływu), ale pozwoliło to twórcom poświęcić im wystarczająco dużo uwagi aby były ciekawe, podczas gdy postaci poboczne są zarysowane zaledwie wystarczająco aby stanowić odpowiednie tło do wydarzeń - w końcu są potrzebne w zasadzie tylko do tego, więc po co poświęcać im więcej czasu antenowego i zasobów?
Lizzie - główna bohaterka gry również wpisuje się w motyw "w sam raz" - jest wystarczająco urocza i zagubiona żeby wzbudzić moją sympatię, jest wystarczająco krwiożercza i nieprzewidywalna żebym zastanawiał się przy każdym wyborze nad potencjalnymi konsekwencjami, a w końcu jest wystarczająco sprytna i rozsądna żebym nie zastanawiał się jakim cudem nikt jej jeszcze nie odstrzelił.
Wyborów w grze jest sporo, część z nich nie ma dużego znaczenia, inne mają duży wpływ na przyszłe wydarzenia, choć ich prawdziwy wpływ na kierunek jaki obiera historia często pojawia się dopiero dużo później. Bardzo miłym dla mnie dodatkiem jest to że ostateczny efekt danego zakończenia nie jest najważniejszy, jedno kluczowe wydarzenie rozegrane na kilka sposobów da to samo zakończenie, jednak możemy dotrzeć do niego na zupełnie różne sposoby, w zależności od naszych wcześniejszych wyborów możemy też w ogóle nie mieć wpływu na wydarzenia podczas niego. Kombinacji wydarzeń jest dużo a jestem pewien że do odkrycia zostało mi jeszcze niemało przedłużając dla chętnych o kilka godzin, choć wątpię żebym zdołał "złapać je wszystkie".
Tła i muzyka są bardzo oszczędne, ale dobrze spełniają swoje zadanie, nie mam też wrażenia że pochodzą z recyklingu, co nie jest częste przy tanich VN od niezależnych twórców. Poświęcę jeszcze parę słów muzyce, ponieważ bardzo rzadko w ogóle mam włączone głośniki przy grach tego typu, więc jak łatwo się domyślić coś musiało przykuć moją uwagę. Jak już wspomniałem muzyka jest oszczędna, utworów jest niewiele i za każdym razem jest to samotny fortepian / pianino, zwykle spokojny i monotonny, czasem tylko spokojny, innym razem zdecydowanie niepokojący - za każdym razem idealnie dopasowany do aktualnej sytuacji, ale co najciekawsze zmieniający się dynamicznie, bez wyraźnych przerw. Coś co jest w zasadzie niespotykane nawet w wysokobudżetowych visual novel, gdzie przejścia między odstającymi od siebie utworami są bardzo widoczne, często ucinając poprzedni kawałek w połowie nuty.
Reszta grafiki jest ładna, bardzo podobają mi się sprite'y postaci, pełnowymiarowe grafiki w większości też są ładne, choć jak to zwykle bywa przy mniejszych produkcjach które mają choć odrobinę własnego stylu czasami wychodzi to trochę koślawo.
Ogólnie bardzo polecam, standardowa cena nie jest zła, gra dość często ląduje na wyprzedaży -50% sprawiając że cena jest całkiem korzystna a dodatkowo niedawno pojawiła się w bundlu (kiedy to piszę wciąż można go jeszcze kupić), więc w razie czego jeszcze przez jakiś czas będzie można kupić niedrogo klucze z drugiej ręki na allegro, czy innych giełdach.
Sega, Sega über alles
Obrazek

Awatar użytkownika
adrek_zxc
'doskakuje do klawiatury'
'doskakuje do klawiatury'
Posty: 147
Rejestracja: 2013-02-04, 22:53

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: adrek_zxc » 2018-03-23, 18:58

Obrazek
Kod do Husk'a otrzymałem przypadkiem, pewien użytkownik zaproponował wymianę za inny kod. Jako że unikam steam'owego syfu jak ognia, zrobiłem lekkie rozeznanie: słabiutkie oceny, mnóstwo bugów, ogólna fala hejtu, no ale to było podczas premiery. A z drugiej strony inspiracja Silent Hill, Alan Wake, cena na steam 69,99zł!!!, chyba jakiś gniot nie miałby takiej ceny. Ostatecznie postawnowiłem wbić kod i zagrać. Klimatu grze nie można odmówić, potrafi być gęsty i momentami nieźle wystraszyć. Wiele razy miałem wrażenie że gram w symulator spacerowicza, nie ma ekwipunku (postać używa automatycznie np. znalezionego klucza), nie ma zagadek (przepisanie kodu z kartki się nie liczy), jeden pistolet, czysty minimalizm. Zaciąć się raczej nie da, jedynie w jaskiniach można trochę pobłądzić. Większość napotkanych maszakr da się po cichu ominąć, a można się ich nieźle wydygać. Jedyne co pozostaje to muzyka, chłonięcie atmosfery i fabuły z dość ciekawym zakończeniem. Autorzy znacznie poprawili kod bo na żadne bugi podczas swojej 6 godzinnej wędrówki nie natrafiłem. Dalej można przyczepić się do optymalizacji, bo na moim wysłużonym Radeonie 7950 było kilka ostrych aczkolwiek chwilowych przycięć. Przy Husk (zapewne po wielu poprawkach) bawiłem się dobrze, jak bym miał oceniać dałbym 6+/10.

Awatar użytkownika
adrek_zxc
'doskakuje do klawiatury'
'doskakuje do klawiatury'
Posty: 147
Rejestracja: 2013-02-04, 22:53

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: adrek_zxc » 2018-05-25, 11:20

Obrazek

W swoim czasie Amnesia: Machine for Pigs można było wyrwać za free. O ile Amnesia: Dark Descent to bardzo dobry straszak to Machine for Pigs nie straszy prawie wcale. Cały czas gdy spotkałem biedną świnkę która słodko pochrumkiwała miałem przez oczami świnki z Duke Nukem 3D, i jak tu się bać. Od strony graficznej jest nieźle, z optymalizacją już gorzej, w kościele ostro spada liczba klatek, nie wiadomo z jakich przyczyn. Design leveli też niezły, fabrykę świnek zwiedzamy schodząc coraz głębiej i głębiej. Zagadki proste do bólu, zaciąć się raczej nie da (w drugiej połowie gry można się trochę pogubić w labiryncie silników, rur, przełączników), co sprawia że przechodzenie gry jest dość płynne, na moim koncie steam licznik zatrzymał się na 5 godzinach. Ogólnie warto zagrać, bo klimatu pary u schyłku XIX wieku, grze nie można odmówić, nie jest to jednak Dark Descent i można poczuć się rozczarowanym.

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Gry które nie zasługują na własne tematy...

Post autor: kolo » 2018-07-25, 18:26

obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć
Rusty Lake: Roots
Prosta przygodówka point & click ze smartfonowo - przeglądarkowym rodowodem, który dość negatywnie wpływa na ergonomię grania. Oprawa dźwiękowa i graficzna są dość minimalistyczne, jednak zgrabnie potęgują klimat historii nasiąkniętej melancholią i czarną magią.
Ciężko mi cokolwiek opowiedzieć o historii opowiedzianej w grze, ponieważ ta jest częścią dużo bardziej rozbudowanego lore serii, której część jest darmowa (Cube Escape). To co dotyczy jednak tej konkretnej odsłony przedstawia się jak następuje: James Vanderboom przybywa do opuszczonego domu odziedziczonego po tajemniczo zmarłym wuju tym samym przypieczętowując los swój oraz swojej przyszłej rodziny skazując ich na serię nieszczęść.
Jeśli chodzi o rozgrywkę to każdy etap rozgrywa się na osobnej, zamkniętej planszy a same zagadki są w większości logiczne i zgrabnie mieszczą się pomiędzy współczesnym samograjem a absurdalnym poziomem trudności jaki czasem można znaleźć w starszych przygodówkach. Jedyną wadą jak już wspomniałem są wyraźne korzenie w grach przeglądarkowych / smartfonowych i ich interfejs zostawiający niemało do życzenia w porównaniu z grami stworzonymi od początku do końca z myślą o myszce i klawiaturze.
Tak czy inaczej grę polecam, naprawdę ciekawa przygodówka za niewielką cenę, warto też sprawdzić wcześniej protoplastę, czyli darmową serię Cube Escape: http://www.rustylake.com/tag/rusty-lake-series/
Sega, Sega über alles
Obrazek

ODPOWIEDZ