Żywot gracza poczciwego

ODPOWIEDZ
Q@sor
Sponsor
Sponsor
Posty: 263
Rejestracja: 2006-03-03, 09:30

Żywot gracza poczciwego

Post autor: Q@sor » 2018-06-04, 22:34

Do napisania tego wpisu skłonił mnie między innymi Forte ze swoją wyprzedażą, a także fakt naprawy wyświetlacza w moim GameBoy-u za który zabrałem się dopiero w momencie w którym zamierzam sprzedać konsolę.

Jak u was wygląda retro hobby? U mnie patrząc z perspektywy czasu największą zajawkę miałem w czasach szkolnych, kiedy z kasą było krucho za to wolnych chwil miałem od groma. Po latach, kiedy finansowo było już lepiej zacząłem kupować gry z poprzedniej generacji konsol, które można było dorwać za grosze. Swoją uwagę skupiłem głównie na Nintendo 64 gdzie szło bez problemu dostać taką Okarynę w boxie i z manualem za około 40zł.

Po pewnym czasie (a w zasadzie ładnych kilku latach) zauważyłem, że coraz mniej zakupionych przeze mnie tytułów przechodzę. Mógłbym to porównać do czasów przerobionych PSX-ów gdzie względnie tanio można było dostać dużo gier, ale najczęściej wachlowało się płytami i jedna gra nie zagrzała długo miejsca w czytniku szaraka.

W międzyczasie sprzedawałem swoje kolekcje, potem znowu kupowałem, i tak kilka razy, jednak od jakiegoś czasu po prostu coraz mniej gram. Nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o kwestie braku wolnego czasu, bo wiem że niektórzy z nas z kilkorga dziećmi na karku mają pod tym względem zdecydowanie gorzej. Po prostu mając wolny weekend/wieczór wolę zwyczajnie iść na basen, rower czy też przejechać się motocyklem. Pierwszy przykład z brzegu – Wiedźmin 3, który dla mnie jest chyba najlepszą grą tej generacji męczyłem jakieś 4 albo 5 miesięcy.

Kolejną kwestią jest tutaj samo retro – owszem są gry, które w dalszym ciągu wyglądają ślicznie (głównie końcówka dwuwymiarowej grafiki), ale w większości kiepsko przeszły próbę czasu. Jeżeli mam zagrać w coś starszego to z chęcią sięgam po tytuły ze SNES-a czy też GBA bo tutaj ciągle wyglądają one dobrze, a mechanika choć zazwyczaj prosta ciągle się sprawdza. Inną kwestią jest tutaj sam sprzęt. GameBoy Classic – marzenie mojego dzieciństwa, które kilkanaście minut temu odzyskało wszystkie linie na wyświetlaczu. Próbowałem kilka razy podejść do gier, ale wyświetlacz mnie tutaj niestety odrzuca od rozgrywki. Mając porównanie do dzisiejszych telefonów, albo nawet konsol przenośnych naprawdę ciężko mi jest się do niego z powrotem przekonać.

Tak to właśnie od jakiegoś czasu u mnie wygląda – regularnie uszczuplam swoją kolekcję, i niestety wcale nie brakuje mi sprzedanego sprzętu/gier. Moment zawahania mam jedynie w momencie robienia zdjęć i wystawiania aukcji potem po prostu o danym egzemplarzu zapominam. Zakup i próba ogrania kliku gier na GameBoy-a Classica czy też próba odświeżenia Zeldy na 3DS (która jest moim numerem jeden jeżeli chodzi o ograne gry) sprawiają, że zaczynam się zastanawiać czy po prostu nie lepiej żyć wspomnieniami i nie próbować ich odświeżyć bo w konfrontacji z rzeczywistością nie wyglądają tak świetnie jak kilkanaście lat temu. A jak u was?

alf
'doskakuje do klawiatury'
'doskakuje do klawiatury'
Posty: 129
Rejestracja: 2017-07-14, 21:29

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: alf » 2018-06-05, 08:05

Q@sor pisze:
2018-06-04, 22:34
Swoją uwagę skupiłem głównie na Nintendo 64 gdzie szło bez problemu dostać taką Okarynę w boxie i z manualem za około 40zł.
Czasy w ktorych Ocarina Of Time kompletna chodzila po 40 PLN... To musialo byc miedzy 2000 a 2010 rokiem. Jak ten czas leci.
Q@sor pisze:
2018-06-04, 22:34
Po pewnym czasie (a w zasadzie ładnych kilku latach) zauważyłem, że coraz mniej zakupionych przeze mnie tytułów przechodzę. Mógłbym to porównać do czasów przerobionych PSX-ów gdzie względnie tanio można było dostać dużo gier, ale najczęściej wachlowało się płytami i jedna gra nie zagrzała długo miejsca w czytniku szaraka.
A ja z kolei mam tutaj trochę na odwrót. Tzn. kiedy byłem ubogim nastolatkiem / uczniem / studentem to wiadomo - leciało się tylko i wyłącznie na płytkach verbatim. Mozna powiedzieć że je kolekcjonowałem i cieszyłem się z każdej jednej takiej płyty podpisanej markerem. Najbardziej liczył się fakt, że mam nową grę którą mogę opykać. I rzeczywiście grałem namiętnie w niemal wszystko co miałem. Tak jak mówisz - było dużo czasu gdy byliśmy młodsi to i można było sobie pozwolić na włączenie każdej gry. Niektóre tytuły zabawiły tylko kilka chwil, inne z kolei (Tekken 3) tak naprawde nigdy nie opuściły napędu. Ja szanowałem te płyty mimo że nie były do końca oryginalne. Naprawdę grałem wtedy w te gry. Teraz, kiedy z kolei lece na oryginałach, często zdarza się że nawet nie odpalę zakupionej gry tylko od razu odkładam na półkę w nadziei że wkrótce (kiedyś) nadejdzie czas aby w nią pograć.

Awatar użytkownika
Axi0maT
Sponsor
Sponsor
Posty: 8119
Rejestracja: 2006-01-12, 12:40
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Axi0maT » 2018-06-05, 08:52

Hmmm, problem faktycznie istotny i mysle ze wiekszosc z nas sie z nim styka. Ja w sumie ciut inaczej na to patrzalem na ten problem do tej chwili, ale nie ukrywam ze liczba gier ktore trafiaja na polke i nigdy nie zostaly odpalone, rosna w zastraszajacym tempie. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze odkladajac taka gre na polke swiecie jestem przekonany ze faktycznie nadajdzie kiedys czas ze ja odpale... a tymczasem z roku na rok coraz wiecej gier wychodzi a kupka wstydu sukcesywnie rosnie zamiast malec. Ostatnio podjalem decyzje ze chyba pozbede sie dubli konsol, bo tego mam od cholery... 7 N64, 5 PSX, 2 PSOne, 4 GameCube, 3 Wii, 5 SNESow itd, itd, itd. Mysle ze problemem nie jest brak czasu a po prostu chorobliwe wrecz chomikowanie. Na gry tez chyba przyjdzie pora, bo powoli dociera do mnie ze jest u mnie wkolekcji kilka setek pozycji ktore sie nie doczekaja ogrania, bo sa gry ktore na mojej liscie do ogrania stoja znacznie wyzej. Skonczy sie jakas wyprzedaza pewnie... Chocby na raty, po trochu. Czasu na samo granie tez jakby mniej ostatnio. Duzo pracy, a jak juz znajduje wolne to wole poswiecic czas na tworzenie nowej gry... a jak juz w cos chce zagrac, to zwykle wybieram sprawdzone tytuly - po raz kolejny zagrac w Sensible Soccer, Mortal Kombat czy nawet nowe indyki pyknac bo sa fajne i krotkie (czesto na jedno posiedzenie). I tak to w ten wlasnie sposob wiele gier nie doczeka sie swojej kolejki... Szkoda w sumie.

Skyline
'doskakuje do klawiatury'
'doskakuje do klawiatury'
Posty: 37
Rejestracja: 2016-08-09, 10:42

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Skyline » 2018-06-05, 19:55

Może nie mam tyle lat na karku co niektórzy tutaj (kończę studia teraz), ale myślę że moooogę się już wypowiedzieć nieco na temat.

Do momentu w którym zacząłem kolekcjonować nie mam co się wiele rozpowiadać, bo tu norma, może oprócz tego, że wychowałem się na Sega Saturnie, a nie na PSX jak większość ludzi. Jednak w pewnym momencie stwierdziłem, że fajnie byłoby mieć taką swoją kolekcję, szafę pełną gierek, bo nie ma lepszej ozdoby w pokoju niż własne pasje (to swoją drogą obecnie nie jedyna kolekcja na półkach). Od tamtej pory moja pasja do gier wręcz stale zyskuje na mocy, a odkąd mam własny przychód to tym bardziej. Moja kolekcja rośnie powoli ale równomiernie. No właśnie...

W całym tym zbieractwie jednak ani razu nie miałem momentu w którym miałbym tak zwaną "kupkę wstydu". Kupiłem gre, mam ją na półce. jest motywacja aby w nią grać. Takie miałem postanowienie. Chciałem dobrze znać swoją kolekcję i móc coś powiedzieć o każdej grze. O każdej grze na półce jestem w stanie coś powiedzieć jak i wyrazić opinie i to się przydaje jak ktoś przyjdzie i rzuci okiem na zbiór. W skrócie: Nie miej liste gier do zagrania, miej liste gier do kupienia i nie spiesz się. :)

Z kolekcji, choć małej w porównaniu do większości, jestem dumny i wiem że jej nie sprzedam (tak, tak, niczego nie jesteśmy w życiu pewni). Patrzę na zbiór i widzę nie tylko gry, ale też wspomnienia w pudełkach.

Obecnie grywam głównie na Switchu i PSP. PSP jest obecnie idealną konsolą do kolekcjonowania, bo ceny bardzo niskie, a jakość gier zaskakuje mnie ciągle.

alf
'doskakuje do klawiatury'
'doskakuje do klawiatury'
Posty: 129
Rejestracja: 2017-07-14, 21:29

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: alf » 2018-06-06, 08:05

Skyline pisze:
2018-06-05, 19:55
W całym tym zbieractwie jednak ani razu nie miałem momentu w którym miałbym tak zwaną "kupkę wstydu". Kupiłem gre, mam ją na półce. jest motywacja aby w nią grać.
Definicja kupki wstydu to: zbiór gier które oczekują na zagranie. Rozumiem, że nie grasz we wszystkie zakupione gry, ale wystarczy Tobie ze po prostu umiesz powiedziec pare słów o zakupionej grze i to już jest usprawiedliwienie zakupu mimo że np. nigdy w nią nie zagrasz ? :D

Awatar użytkownika
Natavian
'dopchal sie i chce pisac'
'dopchal sie i chce pisac'
Posty: 239
Rejestracja: 2012-12-22, 23:43

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Natavian » 2018-06-07, 22:37

Zaraz "kupka wstydu", to tylko taki backlog na długie, zimowe wieczory :P Ja bym kupką wstydu nazwał gry, w które się nie chce grać, bo są słabe, np. sportówki. W nowe gry praktycznie nie gram, wg mnie gry z PS3 są cały czas świeże, tyle tylko że bardzo tanie (win/win :D), a granie w gry na starsze konsole to czysta radość. Bardzo często wystarczy mi popatrzeć na parę tytułów aby się zmotywować i przejść. Mam co prawda parę gier, gdzie zapisy mają i po trzy lata, przez co trudno do nich wrócić, ale czasem nie mam dostępu do konsoli przez dłuższy czas i gra stygnie. Żeby jednak wyprzedawać swoje gry, bo chwilowo nie mam czasu w nie zagrać? A jak się okaże, że trochę później czas się znajdzie? A co jeśli zmieni się nam gust i zapragniemy symulatora myśliwca? A może znowu nostalgia uderzy? Lepiej dmuchać na zimne, od przybytku głowa nie boli :P

Awatar użytkownika
Axi0maT
Sponsor
Sponsor
Posty: 8119
Rejestracja: 2006-01-12, 12:40
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Axi0maT » 2018-06-08, 12:29

Natavian pisze:
2018-06-07, 22:37
Ja bym kupką wstydu nazwał gry, w które się nie chce grać, bo są słabe, np. sportówki.
Nie, nie, nie... To zupelnie nie tak. jakbym mial liczyc gry slabe (w tym sportowki) to w ogole nigdy bym sie nie odkopal. Takich sportowek, slabeuszy i ledwie sredniakow to mam ze 200 tytulow, ktore to przywedrowaly do mnie w wiekszych paczkach "przy okazji innych tytulow". Mowiac o kupce wstydu ja osobiscie mam na mysli tytuly takie wrecz obowiazkowe, ktore po zakupie odpalilem, zobaczylem co i jak przez 15-30 minut i odlozylem na polke zeby czekala na swoja kolej. Kwestia wolnego czasu.. jak u kogo, ja w perspektywie kilku najblizszych lat widze ze czasu bede mial raczej jeszcze mniej niz wiecej. Stad pomysl wyzbycia sie tych tytulow ktorych pora niemal na pewno nigdy juz nie nadejdzie, bo sa spychane przez tytuly nowe ktore sa o wiele lepsze. Moze to jest kwestia ilosci tytulow? Jest u ciebie czeka na ogranie 5 czy 10 tytulow to nie jest problem. Mi wpada na obecna generacje 40 mega mocnych i obowiazkowych tytulow (z czego ogralem 5 czy 6) to automatycznie lista gier do ogrania zwieksza sie automatycznie niemal o pol setki. No cos slabszego musi z kupki wyleciec, zebym chociaz pozostal z ta lista ok 500 nieogranych tytulow, bo inaczej to bedzie staly przyrost i swiadomosc ze sie nigdy nie odkopie...

Q@sor
Sponsor
Sponsor
Posty: 263
Rejestracja: 2006-03-03, 09:30

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Q@sor » 2018-06-08, 18:34

Zgadzam się tutaj w pełni z Axiomatem. Też posiadam w swojej "kolekcji" sporą część tytułów które zebrały wysokie noty i uznawane są za jedne z lepszych na daną generację, ale wiem że niestety i tak ich nie ogram - dlatego sprzedaję. Czasu przeznaczanego na gry mam coraz mniej, a do tego posiadam konsolę obecnej generacji na której cały czas gram - przy czym zazwyczaj przechodzę jakieś 5 tytułów rocznie.

Co do samej definicji kupki wstydu - tutaj trzeba też wziąć na poprawkę, że ludzie kolekcjonują gry retro z różnych powodów. Niektórzy z sentymentu kupią konsolę i gry z czasów swojej młodości, inni regularnie kupują retro gry i je ogrywają, z kolei jeszcze osobna grupa po prostu tworzy kolekcję - coś na wzór zbierania znaczków ;) Sam przez jakiś czas byłem w tej ostatniej, niemniej w tym momencie wolę zdecydowanie kupić grę i ją ograć - stąd też wyprzedaję powoli resztki tego co mam.

Tutaj pozwolę sobie zacytować Nataviana:
Żeby jednak wyprzedawać swoje gry, bo chwilowo nie mam czasu w nie zagrać? A jak się okaże, że trochę później czas się znajdzie?
U mnie nie zanosi się, aby poszło to w drugą stronę. To nie jest kwestia "chwilowo" - czyli tygodnia, miesiąca, czy nawet kilku lat. Jakbym w ten sposób "a nóż się kiedyś przyda" podchodził do wszystkiego to bym miał całe mieszkanie zagruzowane :D

Awatar użytkownika
Axi0maT
Sponsor
Sponsor
Posty: 8119
Rejestracja: 2006-01-12, 12:40
Lokalizacja: Koszalin
Kontakt:

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Axi0maT » 2018-06-09, 00:49

Q@sor pisze:
2018-06-08, 18:34
To bym miał całe mieszkanie zagruzowane :D
Wnioskuje ze kolega procz gier pasjonuje sie tez zbieractwem materialow budowlanych? ;)

Q@sor
Sponsor
Sponsor
Posty: 263
Rejestracja: 2006-03-03, 09:30

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: Q@sor » 2018-06-09, 09:37

I wyszło przy okazji na światło dzienne moje drugie hobby :D

Awatar użytkownika
kolo
Redaktor
Redaktor
Posty: 2348
Rejestracja: 2011-01-22, 10:47
Lokalizacja: Łańcut

Re: Żywot gracza poczciwego

Post autor: kolo » 2018-06-09, 11:00

Ja mieszczę się gdzieś po środku jeśli chodzi o granie, kupka wstydu mieści kilkadziesiąt pozycji i jestem pewien że zamiast maleć w przyszłości będzie puchła coraz bardziej. Staram się trzymać to pod kontrolą kupując tylko gry w które wydaje mi się że mi się spodobają i zwykle sprzedając te które jednak mi się nie spodobały - po prostu nie widzę sensu w wypychaniu szafy dla sztuki. Nie mam już tyle czasu na granie co na studiach, ale ze względu na to że wciąż nie założyłem własnej rodziny jestem pewien ze mam dużo więcej czasu niż wielu innych użytkowników Retroage.
Miewałem chwile zwątpienia, jednak bardziej było to związane z problemami ze znalezieniem gry która miała by w sobie to coś co by mnie zachwyciło i wciągnęło do dna na wiele dni, prędzej czy później zawsze jednak znajdowałem coś odpowiedniego, czy to wśród starych gier, czy też czegoś nowego.
Tak więc nigdy nie myślałem o wyprzedawaniu kolekcji, czyszczenie z nieinteresujących mnie tytułów bądź czasem nawet platform, które nie zdołały utrzymać mojego zainteresowania - jak najbardziej. Czegoś z czym spędziłem ładnych kilka lat? Nie-e.
Sega, Sega über alles
Obrazek

ODPOWIEDZ