Casio Loopy

Casio Loopy

Utworzono: 22 kwietnia 2015
Autor: StormS
Odsłon:

619

Wyobraźmy sobie pytanie w popularnym telewizyjnym teleturnieju, „Z jakim produktem kojarzy Ci się Casio?”. Najwięcej ankietowanych odpowiedziało, że zegarki, trochę mniej wspomniało o kalkulatorach, za to nikt nie skojarzył firmy z konsolami do gier. Okazuje się, że elektroniczny potentat próbował swoich sił na rynku konsol i to nawet dwukrotnie. Wygląda jednak na to, że ich drugi produkt o nazwie Loopy skierowany głównie do dziewcząt, skutecznie zatrzymał rynkową ekspansję.

 

Historia wejścia firmy Casio na rynek konsol sięga roku 1983, kiedy to próbowali podbić rynek produktem o nazwie PV-1000 oraz komputerami klasy MSX, których nazwano podobnie do konsoli (PV-2000, PV-7 i PV-16). Ten pierwszy był nawet kompatybilny z kontrolerem konsoli. Niestety ze względu na błędy marketingowe, konsolę zwinięto z półek japońskich sklepów zanim zdążyły się tam dobrze zadomowić. Niewielka ilość egzemplarzy oraz startowa biblioteka gier wynosząca raptem piętnaście pozycji, spowodowały że konsola jest rarytasem nawet w samej Japonii. Zapał Casio jednak nie został całkowicie zgaszony. Kolejną próbę zawojowania rynku gier video podjęto dokładnie 12 lat po premierze PV-1000.
19 października 1995 roku do sprzedaży trafiła druga konsola firmy – Casio Loopy. Marketingowym założeniem firmy było trafienie do konkretnej grupy odbiorców, a właściwie odbiorczyń – japońskich dziewcząt. Jest to rzadki przypadek dedykowania konsoli do konkretnej grupy graczy i dość unikalny w branży (podobny ruch wykonała brazylijska firma Tectoy wypuszczając na rynek dziewczęcą wersję Segi Master System – Master System Girl).

Wyjątkową funkcją nawet dziś, jest możliwość drukowania małych nalepek z konsoli. Jest to nawiązanie do małych fotografii w formie naklejek o nazwie „Purikura”, które robi się w specjalnych automatach, gdzie przed wydrukiem można było zdjęcia edytować. Premiera Casio Loopy zbiega się z okresem rosnącej popularności tych maszyn, zatem można założyć, że stanowiły pewnego rodzaju źródło inspiracji. Możliwe, że to też wpłynęło na wprowadzenie podtytułu konsoli który brzmi „My Seal Computer SV-100”.

Zestaw
Na rynek trafiły dwie wersje konsoli, Set A i Set B. Pierwsza zawierała samą konsolę z zasilaczem i kablem cinch oraz pakietem instrukcji, plus grą Anime Land. Set B to w zasadzie ten sam zestaw ale z inną grą Bow-wow Puppy Love story. W pierwszą rocznicę konsoli na rynku wydano zestaw, w którym na start oprócz podstawy były dwie gry (Anime Land i Dream Change: Kokin-chan’s Fashion Party) oraz zestaw trzech rolek do drukowania. Cena wyjściowa podstawowego pakietu (Set A lub B) wynosiła 25 tysięcy jenów.

Konsola
Konsola waży ok. 1,5 kg bez rolki do druku. Z lewej strony jest slot na kadridż, suwak zasilania „Power On/Off”, przycisk „Reset” oraz dioda „Power”. Uwagę jednak skupia bardzo duży przycisk „Eject”, który wymaga wciśnięcia niemal do samej podłogi żeby wyjąć grę. Prawa część konsoli to w całości sfera drukarki. Jest tu przycisk „Open” do otwierania drukarki i wymiany rolek, a po skrajnie prawej stronie znajduje się spust odcinający wydrukowaną nalepkę. Od spodu poza miejscem na siedem śrubek pod krzyżaka, jest też mały otwór z zaślepką, który prawdopodobnie służy do wyjmowania papieru gdyby utknął tuż przy wylocie. Z przodu jest slot pod kontroler oraz wylot z drukarki, przez który wychodzi papier. Tył to wyjścia chinch, miejsce na podpięcie zasilacza oraz regulator kontrastu co jest raczej rzadko widywane w konsolach. Wewnątrz urządzenia czai się 32-bitowy procesor RISC SH-1.

Pad
Do Casio Loopy dodawany jest pad, który jednocześnie wyczerpuje liczbę kontrolerów możliwych do podłączenia. Twórcy nie przewidywali gry multiplayer, więc nie było powodu by tworzyć dodatkowy slot. Sam pad jest ultra lekki i posiada zadziwiająco krótki kabel ok. 85 cm., co wymusza siedzenie dość blisko konsoli i odbiornika. Po jego lewej stronie znajduje się duży D-Pad, po prawej przycisk „Start” oraz przyciski „A, B, C, D”. Dodatkowo po bokach zamieszczono bumpery „L” i „R”.

Gry
Biblioteka gier to zaledwie dziesięć pozycji plus program „Magical Shop”, o którym opowiem trochę później. Kadridże wyglądem są zbliżone do znanych nam z konsoli SNES, lecz nieco od nich wyższe. Trzeba przyznać, że jakość etykiety na kadridżach jest bardzo wysoka, wykonana z połyskujących i kolorowych naklejek. Gry to z reguły interaktywne garderoby, w których możemy przebierać postacie i drukować gotowe konfekcje (zresztą Casio Loopy było reklamowane jako konsola dla początkujących projektantek mody). Za najbardziej grywalny tytuł uchodzi „Wanwan Aijo Monogatari” (ang. Bow-wow Puppy Love Story), opowieść przygodowa o dziewczynie i jej szczeniaku z jego punktu widzenia.
Oprócz przygody o psiaku jeszcze dwie pozycje zasługują na wyróżnienie. „Pasokon Korekushon” (ang. PC Collection) pierwszy, który był sprzedawany ze specjalnie dedykowaną myszką ułatwiającą zabawę programem (dość podobny do Mario Paint ze SNESa, posiadający kilka różnych programów w tym horoskop). Gra była również sprzedawana bez myszki, a ją samą można było kupić oddzielnie. Drugi to „Majikaru Shoppu” (ang. Magical Shop). Program wbudowany w specjalną przystawkę, umożliwiał robienie screenshotów i drukowanie ich nie tylko z gier ale również i innych urządzeń takich jak DVD czy kamery. Można powiedzieć że to najpraktyczniejsza pozycja z całej biblioteki Loopiego, aczkolwiek dosyć droga i bardzo trudno dostępna do kupienia.

Pozostałe tytuły ze względu na swoją prostotę wykonania nie zasługują na oddzielnę recenzję. Przedstawię wam zatem czego można się spodziewać po bibliotece Casio Loopy:
- Dream Change (program od stylizacji, a w nim: szminki, kredki, puder, kolor włosów itp., wszystko dla początkującej modelki)
- Anime Land (głównie edycja obrazków)
- Nigaoe Artist (ponownie program do edycji obrazków)
- Hari Hari Seal Paradise (nie zgadniecie, kolejny program do edycji obrazków)
- I want a room in Loopy Town (symulator życia, chodzi się do pracy, za pieniądze wyposaża mieszkanie, kompatybilny z myszką)
- Lupiton’s Wonder Palette (wirtualna kolorowanka, były też wersje w zestawie z myszką)
- Little Romance (nazwa zdradza, że to symulator randek, kompatybilny z myszką)
- Chakra-kun’s Charm Paradise (program oparty o wróżby i wróżenie, kompatybilny z myszką)

Cena wyjściowa gier oscylowała wokół 7 tysięcy jenów. Najdroższy był Magical Shop, którego cena wyjściowa wynosiła 14,800 jenów. Najwcześniej wykonanym tytułem jest Anime Land, który był już gotowy w 1994 roku, czyli długo przed premierą samej konsoli. Gry wydane w 1996 roku z reguły były już kompatybilne, z myszką. Ostatni tytuł na Casio Loopy to Chakra-kun’s Charm Paradise, wydany w 1997 roku.

Drukowanie
Żeby konsola drukowała potrzebna jest specjalna rolka. Niestety nie można jej zastąpić jakimś półproduktem czy papierem paragonowym. Wszystko opiera się na mechanizm dwóch rolek, na jednej znajduje się kolorowa folia a na drugiej papier przylepny z odpowiednimi odstępami by można było łatwiej oddzielać nalepki. Gdy wydruk zostanie naniesiony należy użyć suwaka cięcia z boku urządzenia. Bardzo ostry nożyk przecina wówczas papier, nie ma jednak obaw by ktoś przypadkowo zrobił sobie nim krzywdę, jest dobrze ukryty.
Do sprzedaży trafiły trzy typy rolek w cenie wyjściowej około dwóch tysiący jenów:
- Standardowe (o wymiarach 4x3 cm, do drukowania nalepek)
- Mini (pomniejszony rozmiar nalepek)
- Video Title (papier do tworzenia etykiet na kasety video)

Mysz
Do niektórych gier w zestawie dodawano mysz, którą można było również nabyć osobno. Była to zwykła mysz kulkowa z dwoma przyciskami. Jeżeli jakiś program był kompatybilny z myszką był specjalnie oznaczany zarówno na pudełku gry jak i na kadridżu.
Podsumowanie

Trudno ustalić kiedy dokładnie Casio zniknęło z rynku. Ostatnia gra wyszła w 1997 roku, a jeden z kolekcjonerów w swoim zestawie miał kartę gwarancyjną datowaną na ten rok. Zatem wbrew pozorom sprzęt pohulał dłużej niż kilka miesięcy jak w przypadku Virtual Boya.
Drugie nieudane podejście do rynku gier skutecznie ostudziło zapał firmy elektronicznej Casio. Loopy nie jest nawet wymieniany na liście produktów oficjalnych na ich stronie. Nie można jednak odmówić im innowacyjności. Drukowanie przez konsolę jeszcze jest możliwe przez przystawkę Gameboy Printer, ale odbywa się to w kolorach czerni i bieli. Loopy już trzy lata przed premierą przenośniej drukarki Nintendo, drukowało nalepki i to jeszcze w kolorze. Do tworzenia oprogramowania dla Loopy rękę przyłożyły również osoby dość znane w branży, jak np. Kenji Terada odpowiedzialny za scenariusze do pierwszy trzech części Final Fantasy, a w przypadku Loopy za symulator życia – „I want a Room in Loopy Town”.

Casio Loopy wyszło w tej samej generacji co Nintendo 64 oraz pierwszy Playstation, które przewyższały wyrób marki Casio. Wygląda jednak na to, że twórcy nie zakładali konkurowania z tymi maszynami, gdyby było inaczej skupili by się bardziej na sprzęcie dla wszystkich, a nie tylko na japońskich dziewczynach i to jeszcze tych ze szkolnych ław. Po drugie na pewno myśleliby o sprzęcie do gry w kilka osób, a nie jednej. Możliwe że Casio chciało przekonać do konsol płeć piękną, lub stanowić platformę dla rozwoju zainteresowań początkujących projektantek mody. Jakby nie było sprzęt wciąż spowija doza tajemnicy i jest praktycznie nieznany poza Japonią, której granic nigdy nie opuścił. W samym Kraju Kwitnącej Wiśni produkt Casio też jest już historią raczej zapomnianą (chociaż przy premierze sprzętu, Casio postarało się o reklamę telewizyjną). Nie wiadomo ile egzemplarzy zostało sprzedanych, jednak dwuletni okres funkcjonowania może być dowodem, że źle nie było i sprzęt przebił swojego poprzednika PV-1000. Marne to jednak pocieszenie, w obliczu faktu że po raz kolejny polityka firmy okazała się nietrafiona. Dziś konsola jest przedmiotem wyłącznie kolekcjonerskim, przez wielu znawców rynku nawet wyłączana z głównego panteonu piątej generacji konsol. Przed łatwym forsowaniem wyroku, warto się jednak zastanowić ile gier w tym czasie było skierowanych głównie do kobiecej publiczności. Trudno się dziwić, że Casio widziało na tym polu chłonny rynek, problem polegał jednak na tym, że nikt nie był pewny jak bardzo był on chłonny.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie