Game Boy Advance

GameBoy Advance

Utworzono: 22 grudnia 2015
Autor: Chrno
Odsłon:

281

Ogromny sukces Game Boy Color’a pokazał światu, iż Nintendo radzi sobie świetne na przenośnych platformach. Firma wiedziała jednak, że wtórne odcinanie kuponów nie przysporzy marce nowych fanów a nieubłagane prawo rynku i chęć dalszego przodowania na nim zmusiła ją do wystawienia działa największego kalibru, aby po raz trzeci i ostatni udowodnić wszystkim jak potężną marką jest „Graj Chłopiec”.

 

Po odejściu z firmy Gunpei Yokoi’a oraz jego niespodziewanej śmierci w wyniku wypadku samochodowego pieczę nad stworzeniem następnej generacji „Graj Chłopca” przejął Satoru Okada, inżynier techniczny oryginalnego Game Boya.

Wstępne prace nad projektem rozpoczęto już na przełomie 1995r. gdzie owiana wielką tajemnicą nazwa kodowa „Project Atlantis” pobudzała wyobraźnię. Samo Nintendo zapowiadało, iż nowa platforma kontynuująca chlubną markę Game Boy, która pojawi się na rynku już w 1997r. będzie w stanie wyświetlać gry oryginalnie ze SNES’a jak i konkurować graficznie z takimi gigantami jak Sony Playstation czy Sega Saturn. Jednak ogromne koszty produkcji oraz niedopracowana technologia ostudziły zapał inżynierów. Więc, aby marka nie znikła z ust graczy, jajogłowi z Kioto stworzyli jej znacznie tańszą alternatywę o nazwie Game Boy Color. Świat oszalał na punkcie nowej przenośnej platformy, a Pokemony po raz drugi okazały się motorem napędowym.

Dobiegł rok 1999r. a Ninny wreszcie ujawniło konsolkę pod nazwą Game Boy Advance. Pierwotnie handheld miał generować grafikę 3D porównywalną ze ówczesnymi stacjonarkami. Ostatecznie zdecydowano się na bardziej znaną już technologię 2D, a wszelakie instrukcje dla developerów dotyczące najnowszej platformy nie zawierały jakiejkolwiek wzmianki o mitycznych usługach sieciowych (plotki głosiły nawet o wbudowanym modemie), które krążyły po świecie przez jakiś czas przed premierą konsoli. Pomimo tego parametry konsoli dalej trzymały się nowoczesnych standardów, gdzie konkurencja w postaci Neo Geo Pocket Color czy Wonderswan Color (drugie przenośne dziecko Gunpei Yokoi’a) wyglądały przy nowym handheldzie Ninny dość niepoważnie. Advance posiadał wszystkie możliwości SNES’a. 32-bitowy procesor, który w końcu mógł wyprzeć Super FX2 oraz w pełni wsteczną kompatybilność ze wszystkimi grami z dwóch poprzednich generacji Game Boy’ów były bardzo łakomym kąskiem.

O dziwo wówczas mało kto wiedział, iż po drugiej stronie globu dla designer’a Atari Lynx, RJ Mical’a przenośny sprzęt do grania powinien zaoferować więcej. Rozpoczął, więc współprace z firmą Ericsson, wierząc, iż uderzy wraz z przenośną konsolką o nazwie Red Jade w 2001r. Kilka ujawnionych zdjęć faktycznie ukazywały imponującą grafikę, ale szczęście stało po stronie ekipy hydraulika, ponieważ Sony wykupiło Szwedzką firmę telefonów komórkowych, zaś ambitny plan Mical’a legł w gruzach.

Game Boy Advance pojawił się na półkach sklepowych 21 marca 2001 w Japonii z kwotą 9.800 Yen’ów, zaś w czerwcu w pozostałej części świata za równowartość $99.99, z daleka od sezonu świątecznych zakupów. Dla tych, którzy nie raz byli zawiedzeni listą startowych pozycji na różne platformy, nie mogli tego powiedzieć o GBA. W zależności od regionu gracze mieli do dyspozycji od 14 do 24 tytułów takich jak Castlevania: Circle of the Moon, ChuChu Rocket, MegaMan Battle Network, Super Mario Advance, Earthworm Jim, Pitfall, Rayman czy chociażby F-Zero: Maximum Velocity.

Dobra cena oraz większy niż zwykle line-up dopracowanych gier wraz ze wsteczną kompatybilnością sprawiały, iż był to oczywisty zakup i rzeczywiście system sprzedawał się jeszcze szybciej niż poprzednicy. Podczas premiery w Japonii konsolka w niecały tydzień osiągnęła sprzedaż na poziomie 500tyś. egzemplarzy. Pech chciał, iż w Stanach podczas premiery handheld zamiast zapowiadanego jednego miliona egzemplarzy, otrzymał 500 tyś. sztuk na start. Nowego Graj Chłopca to nie powstrzymało, ponieważ na starcie pobił siedmiokrotnie wyniki sprzedażowe Playstation 2. Na domiar tego Nintendo nie musiało martwić się o słabe wsparcie firm third-party, gdyż dla wszystkich developerów Game Boy Advance był idealnym połączeniem niskiego budżetu jak i dużej bazy użytkowników.

Dla samej ekipy Hydrualika nowa przenośna platforma miała być idealnym dopełnieniem nadciągającej platformy na stacjonarnym poletku. Sam Shigeru Miyamoto głośno reklamował proste i ciekawe połączenie wynikające z GameCube’a i Game Boy Advance. Można powiedzieć, że Nintendo zapoczątkowało bum na tzw. „Second screen experience”, ponieważ dzięki stosownemu kabelkowi, urządzenia miały zachęcać graczy do posiadania obu platform na rzecz rozszerzenia immersji z grami.

Sama lista oficjalnych akcesoriów od Nintendo również jest niczego sobie.
Wireless Adapter wydany w 2004r. podpinany był do górnego wejścia od konsoli i krótko mówiąc zastępował tradycyjny kabel link za pomocą bezprzewodowej komunikacji. Jego zasięg ograniczał się zaledwie do kilku metrów. Po raz pierwszy został wypuszczony w bundle’u z zestawami Pokemon Fire/Red i Leaf/Green. Niestety dosyć późna premiera spowodowała, iż zaledwie garstka gier wykorzystywała adapter.

Game Boy Advance Infra-Red Adapter wykorzystywany był głównie do gry Cyberdrive Zoids oraz ostatnich wydań Pokemon’ów. Urządzenie komunikowało się za pomocą podczerwieni. Nintendo nigdy nie wydało wersji dla dalszych systemów.

Nintendo Game Cube – Game Boy Advance link cable, o którym już wspominałem miał być jednym z motorów napędowych do sukcesu GameCube’a oraz GBA. Wydany na przełomie 2001-2002r. umożliwiał przede wszystkim stosowanie handhelda jako dodatkowego pada, mini-mapy czy odkrywania różnego rodzaju bonusów dla obydwóch platform. Najbardziej bolał fakt, iż pozycje takie jak Final Fantasy Crystal Chronicles czy The Legend of Zelda: Four Swords Adventures uniemożliwiały granie w kilka osób bez uprzedniego posiadania kilku kabli link wraz z handheldami (zamiast tradycyjnych padów) co szybko przełożyło się na kiepską sprzedaż owych gier. Ostatecznie blisko 60 pozycji w mniejszy lub większy sposób wykorzystywało owe połączenie.

Play-Yan był typowym odtwarzaczem MP3/MPEG4 mieszczącym się w cartridge’u od GBA. Posiadał m.in. wejście na słuchawki i slot na kartę SD. W późniejszym okresie firma udostępniała nowe mini-gry za pośrednictwem swojej strony internetowej, lecz po jakimś czasie wyeliminowała tą funkcję z odtwarzacza. Play-Yan w całej swej okazałości wylądował jedynie w Japonii, bez możliwości odtwarzania plików MPEG4. Swoją wersję Stary Kontynent otrzymał dopiero 8 Grudnia 2006r. tym samym omijając szerokim łukiem Amerykę Płn.

Czytnik kart e-reader wydany pod koniec 2001r. w Japonii i we wrześniu 2002r. w Stanach. Był to czytnik LED podpinany do Advance’a umożliwiający skanowanie odpowiednich papierowych kart, które pozwalały na odpalenie zestawu oryginalnych gier z NES’a (łącznie ok. 10 pozycji), specjalnych przedmiotów do Animal Crossing na GaCka czy dodawał talię kart do serii gier Pokemon Trading Card Game. Najwięcej z czytnika zyskiwał Super Mario Advance 4, który w całości dostępny był za pomocą e-kart a sami mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni za pomocą e-reader’a otrzymali blisko 20 dodatkowych poziomów, które nigdy nie dotarły na Zachód. Mimo iż urządzenie przestano produkować dopiero w 2008r. to czytnik ten nie podbił świata. Największym problemem był rozmiar urządzenia jak i wymóg drugiej konsolki z kablem link, na którą można było przesłać dane z karty. Świat według japońskich hydraulików bywa dziwny…

Firma nie dawała za wygraną w przypadku mini odtwarzaczy do swojego Graj Chłopca i uderzyła po raz drugi z Game Boy Advance Video. Po raz pierwszy zaprezentowano dwa zestawy cartridge’y na targach E3 2004r. Jeden cart zawierał średnio dwu trzydziesto minutowe odcinki bajek lub anime takich jak Sonic X, Pokemon, Dragon Ball GT, Spongebob, Teenage Mutant Ninja Turtles oraz Yu-Gi-Oh!. Jednak dzięki niskiej rozdzielczości wyświetlacza, udało się zmieścić pełnometrażowe bajki jak Shrek, Shrek 2 i Shark Tale, a panoramiczny wyświetlacz tylko potęgował filmowy efekt.

Cleaning Cartridge był z kolei zwykłym zestawem do czyszczenia slotu od GBA. Był to specjalny cart z miękkim materiałem w środku aby umożliwić oczyszczenie styków z wszelakiego kurzu bez jego uszkodzenia.

Ostatnim oficjalnym urządzeniem był Mobile Adapter, który zawierał mały zestaw z kabelkiem umożliwiający podpięcie Advance’a do telefonu komórkowego, dzięki któremu można było grać bezprzewodowo w gry (głównie Pokemon Crystal), jednak na tym jego funkcje się kończyły.

Śmiało można stwierdzić, że Nintendo nie bało się ryzykować z nowymi akcesoriami i Advance był tego świetnym przykładem. Grzechem byłoby jednak nie wspomnieć o dwóch akcesoriach wydanych przez firmy third-party.
Pierwszym z nich był Gluco Boy, kolejne spore urządzenie doczepianie do małego handhelda, które pozwalało mierzyć poziom cukru we krwi u dzieci. W zamian użytkownicy odkrywali nowe gry zachęcające do korzystania z urządzenia.
Nie mniej przerażający okazał się Pedisedate. To urządzenie wyglądające jak futurystyczny headset tak naprawdę nakładane było na nos gracza. Wykorzystywano go w medycynie (głównie u dzieci) przed operacjami. Stwierdzono, że dla maluchów stres spowodowany zabiegiem staje się tak wielki, iż może wywołać traumę na resztę życia. Tuż przed operacją, mały gracz korzystając z konsolki nagradzany był małymi dawkami tlenku diazotu powszechnie stosowanym w stomatologii (przy znieczuleniach) aby zmniejszyć stres do odpowiedniego minimum. Krótko mówiąc, gracz korzystający z Pedisedate mógł legalnie odurzyć się środkami uspokajającymi.

Wracając na główny tor Nintendo nie byłoby sobą gdyby nie planowało wydania poprawionej wersji. W ten o to sposób powitaliśmy Game Boy Advance SP, który to swoją nazwę wziął od „Special Project”. Kraj samurajów przywitał odświeżoną wersje 14 lutego 2003r. 23 i 28 marca w cenie $99.99 dolarów swoje modele otrzymała Europa i Ameryka w wersjach kolorystycznych Platinum Silver i Charcoal Black (niedługo potem do zestawu dołączyła wersja Flame Red). Konsolka posiadała składaną obudowę, która chroniła ekran przed kurzem i zarysowaniami, a wbudowana i wymienialna bateria li-ion zaoszczędzała nam czas i pieniądze. Najbardziej pozytywnym aspektem okazał się podświetlany frontowo wyświetlacz, dzięki czemu mogliśmy grać w gry również po zmroku bez konieczności używania osobnego źródła światła.
Samo Nintendo nie bało się przedstawiać swoich produktów starszym klientom w bardziej odważny sposób, bowiem reklamy wydań SP głosiły o drugiej najlepszej czynności, którą można wykonywać nocą.
Co ciekawsze pracę nad GBA SP rozpoczęły się jeszcze przed wydaniem zwykłego modelu Advance’a. Nie wszystko jednak dokładnie przemyślano, bowiem najnowsza edycja Graj Chłopca nie posiadała wejścia jack na słuchawki. W zamian trzeba było zaopatrzyć się albo w dedykowany produkt albo specjalną końcówkę. Jakby tego było mało, kieszonsolka uniemożliwiała jednoczesne korzystanie ze słuchawek i ładowarki, ponieważ wykorzystywały one jedno i to samo wejście. Firmy third-party poradziły sobie z tym mankamentem wydając kabelek z rozgałęźnikiem.
Nowy model okazał się strzałem w dziesiątkę i wystarczyły 3 miesiące, aby model SP osiągnął wynik 5mln sprzedanych egzemplarzy.

Wiele firm dałoby sobie spokój z wszelakimi poprawkami, jednak Nintendo we wrześniu 2005r. wydało na świat drugą poprawioną wersję SP nieoficjalnie nazwaną v2. Na pierwszy rzut oka nowa edycja nie różniła się niczym od pierwowzoru. Główny lifting otrzymał nowy wyświetlacz, który tym razem miał tylne podświetlenie (zamiast pierwotnie przedniego) co poprawiało czytelność i pogłębiało nasycenie kolorami. Oprócz nowej nazwy kodowej (AGS-101 zamiast AGS-001) nowy model wyróżniał się głównie dzięki nowemu pudełku, które hucznie promowało „nowy lepszy wyświetlacz”, przedstawiający handhelda w całej okazałości. Niestety Europejscy gracze mogli głównie posłużyć się kodem, ponieważ oprócz nowej wersji kolorystycznej pearl-blue, wydano model tribal oraz pink, które już od kilku lat były dostępne w sprzedaży, a pudełko pozostało niezmienione od czasu wydania podstawowego egzemplarza.

Według wielu była to nietypowa decyzja firmy, ponieważ rok 2004 przyniósł nieoczekiwanego konkurenta w postaci Sony oraz ich hucznie promowanego PSP. Hydraulicy wiedzieli, iż bez sensu jest konkurować w kwestiach mocy obliczeniowej i musieli pokazać coś wyjątkowego, co niekoniecznie miało w nazwie Game Boy. Świat zatem powitał Nintendo DS, które pierwotnie według firmy miał 0 stać się trzecim filarem oferując przede wszystkim innowację gdzie linia Graj Chłopca miała być kontynuowana i pozostać tradycjonalistą .
Rzeczywiście w Los Angeles na targach E3 w 2005r. szef Nintendo of America, Reggie Fils-Aime zaprezentował światu trzecią a zarazem najmniejszą odsłonę Advance’a pod postacią Game Boy Micro. Miał zaledwie 2’’ wyświetlacz, lecz tak jak Nintendo DS od początku posiadał ekran z tylnym wyświetlaczem, dodatkowo wróciło standardowe wejście jack, a konsolka mogła poszczycić się wymiennymi przednimi panelami. Premiera Micro odbyła się na przełomie września i listopada 2005r., niestety łyżką dziegciu był brak wstecznej kompatybilności z Game Boy’em i Game Boy Color’em, a szum wokół dwuekranowego handhelda Ninny również nie okazał się pomocny. Do dnia dzisiejszego Game Boy Micro sprzedał się w liczbie osiągającej 3 miliony egzemplarzy.

Pomimo wielu zróżnicowanych wersji, jakie posiada Game Boy Advance nie można odmówić mu braku wsparcia ze stron najlepszych developerów z całego świata aż do ostatnich dni jego kadencji. Pod względem ilościowym i jakościowym produkcji, Advance bez problemu konkurował ze stacjonarnym gigantem czyli Playstation 2, a trzeba było przyznać iż były to wspaniałe czasy aby zagłębić się w świat gier video. Nowe Castlevanie ożywiły klasyczną serię, która przez lata troszeczkę straciła na uroku za sprawą dość przeciętnych wydań w 3D. Samus Aran oprócz remake’a pierwszej części (Metroid Zero Mission) pojawiła się w pełnoprawnej odsłonie Metroid Fusion. Sonic zaś powrócił do grafiki 2D, dzięki której stał się sławny i w złotych latach konkurował z maskotką Nintendo. Gdzie oryginalny Game Boy oferował prymitywne wersje stacjonarnych gier, tam GBA był niebem dla nostalgicznych fanów gier 2D, które w innym przypadku zostały by wyparte z rynku. Również na Advance’a powstał tabun JRPG’ów z najwyższej półki, które pokazywały iż nie potrzeba w pełni trój wymiarowej grafiki aby owe pozycje chwyciły za serca milionów fanów tego gatunku. Reedycja pierwszych sześciu części niezapomnianej serii Final Fantasy obok nowej odsłony Tactics’a, weteranom gatunku przywracały sentyment i nostalgię, a nowicjuszom powody do poznania wieloletnich serii i zrozumienia fenomenu gatunku. Dwie części Golden Sun udowodniły, iż jRPG mogą być genialne w swej prostocie a serie Breath of Fire czy Shining Force podtrzymywały kanon tradycjonalistów. Nawet Hideo Kojima twórca m.in. serii Metal Gear Solid, stworzył ciekawą i nietuzinkową serię Action RPG o nazwie Boktai, które to miały wbudowane fotometryczne czujniki światła i wykorzystywały promienie słoneczne do naładowania głównej broni bohatera (więc w nocy nici z grania).
Nie można zapomnieć o najnowszych odsłonach The Legend of Zelda. Oprócz portu A Link to the Past ze SNES’a, firma postawiła na świeżość i innowację w serii dzięki Four Swords i jego multiplayer’owej przygodzie. Konsolka doczekała się również jednej z najbardziej mangowej odsłony czyli Minish Cap, którą stworzono z ekipą z Capcom’u (zespół ten odpowiedzialny był za powstanie Oracle of Ages i Seasons na GBC).
Jednak GBA żył nie tylko nowościami, dla tych którzy marzyli kiedyś o posiadaniu kolekcji gier z NES’a w wersji mini zaoferowano kolekcję „NES Classics” do której wydano specjalną limitowaną wersję Game Boy Advance SP kolorystycznie przypominającej NES’a oraz klasykę pozycji z owej platformy pod postacią The Legend of Zelda, Zelda II: Adventure of Link, Metroid, Castlevania, Excite Bike czy Donkey Kong. Sam Mario również nie był konsolce obcy. Seria Super Mario Advance, Mario Kart, Mario Golf, Mario Party, Mario & Luigi: Superstar Saga, Mario Tennis i masy innych produkcji, które trzymały naprawdę przyzwoity poziom i sprawiały iż wąsaty hydraulik nie dawał o sobie zapomnieć, mało tego ikony pokroju Spyro i Crasha nie omieszkały zawitać do obozu Ninny oferując sporą dawkę przyzwoitych platformówek.

Game Boy Advance również górował w kwestiach limitowanych edycji. Nie licząc średnio 6-8 podstawowych wersji kolorystycznych dla każdego modelu (w zależności od regionu) wydano blisko 70 limitowanych oraz specjalnych edycji konsol z czego 13 dotyczyło serii Pokemon. Niestety większość tak czy siak została wydana w USA i/lub Japonii, aczkolwiek do dziś moimi faworytami pozostają Game Boy Advance SP Triforce edition, Kingdom Hearts Deep Silver oraz Game Boy Micro Final Fantasy IV special edition w kolorze biało niebieskim z grafiką Yoshitaki Amano na faceplacie (dostępny wyłącznie w Japonii).

Game Boy Advance sprzedał się w 81.51 milionach sztuk z czego 43.52 mln przypadło na wersję SP, a 3mln na Micro. Z jednej strony konsolka pobiła osobną sprzedaż swoich poprzedników z drugiej sprzedawała się znacznie szybciej zarabiając dodatkowo na samych grach. Średnia sprzedaż tytułów od czasów Game Boya dosyć znacząco wzrosła, a to dzięki większemu wsparciu i zróżnicowaniu gatunkowemu. Solidny strumień od first oraz third-party developer’ów sprawiło, iż blisko ponad 70 pozycji osiągnęło sprzedaż na poziomie 1mln kopii a liderem na wszystkich podiach ponownie była seria Pokemon z Ruby & Sapphire na czele (blisko 16mln sprzedanych egzemplarzy). Na Game Boy Advance wydano ponad 950 tytułów gdzie ostatnią oficjalnie wydaną produkcją na małą konsolkę został Samurai Deeper Kyo w 2008r.

W ten oto sposób marka „Game Boy” przeszła na emeryturę praktycznie przez przypadek. Czy Nintendo wiedziało, że DS będzie tak popularny? Mogli nie wesprzeć finansowo i software’owo swojej nowej marki i dzisiaj moglibyśmy grać na Game Boy DS co w rzeczywistości nie było takie dalekie od prawdy. Podczas targów Game Developer’s Conference w 2009r. główny designer Nintendo DSi, Masato Kuwahara zaprezentował światu na zdjęciach prototypy handheld’ów z wbudowanym dotykowym wyświetlaczem. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby konsolki nie pochodziły z okresu 1999-2001 i nie ukazywały GB Color oraz Advance SP z wymienionymi ekranami na dotykowe. Nintendo wówczas nie wierzyło w sukces dotykowych wyświetlaczy, a i sama rozdzielczość oby dwóch konsol pozostawiała wiele do życzenia. Wyjątkiem przeczącym regule okazał się sam Shigeru Miyamoto, któremu koncept dotykowego ekranu przypadł do gustu, pomimo ówczesnej negatywnej reakcji członków zarządu.

W zależności czy kiedyś ujrzymy powrót kolejnego „Graj Chłopca”, wielu może zapomnieć o ścianach, które zdołał przebić, jednak ci, którzy mieli szansę doświadczyć pełną magię wszystkich trzech generacji Game Boy’a do dziś z nutką nostalgii wspominają wspaniałe czasy, które z nimi spędzili. Tymczasem możemy być naocznymi świadkami czy Nintendo uda się powtórzyć sukces przy serii Nintendo DS, jednocześnie pokazując światu iż nie mają sobie równych na polu przenośnych konsol.

 

 

Dane techniczne:

Procesor: 32-bitowy RISC ARM7 TDMI (16.8MHz)
Koprocesor: 8-bitowy Z80 CISC (8.4MHz)

Dźwięk: 6-cio kanałowy:
Dwu 8-bitowy kanał DAC/PCM do uzyskania dźwięku stereo (inaczej zwany Direct Sound możliwy tylko do uzyskania poprzez podpięcie słuchawek do konsoli), plus 4 kanałowy dla dźwięku z Game Boy’a.

Pamięć: 32 kB + 96 kB VRAM (wbudowane w CPU), 256 kB WRAM (poza CPU)

Wyświetlacz: 2,9’ ekran TFT LCD 240x160 (GBA)
2,9’ ekran TFT LCD z frontowym/tylnym podświetleniem 240x160 (GBA SP/v2)
2’ ekran TFT LCD z tylnym podświetleniem (GBMicro)
Paleta kolorów: 15-bitowa, paleta 32768 tys. kolorów (maks. 512 wyświetlanych jednocześnie)

Nośnik: GBA Game Cartridge (2-32MB)

Zasilanie: 2 baterie AA / zasilacz AC (GBA)
Akumulator li-ion 700mAh (GBA SP)
Akumulator li-ion 460mAh (GBMicro)

Wymiary: 145mm x 24.5mm x 82mm (GBA)
84mm x 82mm x 24.4mm (GBA SP)
50mm x 101mm x 17.2mm (GBM)

Waga: 140 gramów (GBA)
142 gramy (GBA SP)
80 gramów (GBM)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie