Świat gier w niebieskich okularach

Utworzono: 2 kwietnia 2019
Autor: tbxx
Odsłon:

55

O zielonych ludzikach słyszał chyba każdy. Do tego że ich widzieli przyznaje się niewielu, gdyż mało kto wierzy w ich istnienie. W codziennym życiu możemy natomiast spotkać niebieskie ludziki, nawet nie zdając sobie sprawy z ich istnienia.

Na co dzień spotykam kilkanaście niebieskich dzieciaków, od ponad dziesięciu lat żyjąc pod jednym dachem i wychowując jednego z nich. Kim są niebiescy? Na ich temat napisano już wiele książek, nie tylko naukowych. Nakręcono też wiele filmów, w tym superprodukcje z Hollywood. Z okazji Światowego Dnia Niebieskich zachęcam was do zapoznania się z krótką animacją (wybrałem ją specjalnie, gdyż pojawiają się w niej konsole PlayStation oraz Xbox)

Stany lękowe u niebieskich mogą być spowodowane różnego rodzaju dźwiękami, kolorami, miejscami, przedmiotami czy też urządzeniami. Z racji sporej kolekcji gier, wszystko musiało zostać odpowiednio pochowane, przy czym młody doskonale zdawał sobie sprawę z tego co gdzie się znajduję, nerwowo reagując przy próbie otwarcia „zabronionej” skrytki.

Sytuacja zmieniła się niedługo po piątych urodzinach – niebieski przyłapał w sypialni mamę grającą w „Tetris & Dr Mario” na konsoli SNES. Zainteresowany wyświetlanymi na ekranie kolorowymi obrazkami szybko powiązał je z leżącym pod telewizorem diabelskim urządzeniem. Po czym, konsola została wręcz procesyjnie przeniesiona do salonu i podpięta pod „duży” telewizor. Akurat zajmowałem się na RetroAge katalogowaniem SNES’owych gier , miałem więc ich wypożyczonych około 50 sztuk. Młody doskonale wiedział gdzie znajduje się pudełko z grami, pobiegł do szafki, wyciągnął pudełko i przez ponad godzinę sprawdzał wszystkie pozycje. Z całego zestawu niebieskiemu szczególnie przypadły do gustu dwie pozycje – „Super Mario World” oraz „ Magical Quest – Starring Mickey Mouse”, przy czym w późniejszym czasie ta druga pozycja nie miała szans w starciu z „Marianem” ze względu na dość duży poziom trudności.

Kolejne minuty a następnie dni niebieski spędzał „zabijając” Mario wbiegając w pierwszego napotkanego żółwia. Zabawa straciła sens, gdy spostrzegł że można „chłopkiem” iść gdzieś dalej. Nie zagłębiając się w szczegóły, po kilku miesiącach z niewielką pomocą taty oraz Yotube Bowser został pokonany…
Pomijając specyficzny sposób gry przy jej początkach, szczególną uwagę chciałbym zwrócić na fakt, iż młody potrafił tak samo dobrze grać trzymając joypad prawidłowo jak i obrócony o 180 stopni (z krzyżakiem po prawej a przyciskami po lewej stronie). Umiejętność szybkiej adaptacji do nieprawidłowo ułożonego kontrolera przełożyła się na bezproblemową obsługę niewygodnych dziwacznych kontrolerów, jakie możemy spotkać np. przy konsoli Mattel Intellivison, na której podczas moich testów niebieski grał w ulubioną „żabkę”.

Nie samym Mario żyje gracz, dlatego też z czasem zostały uruchomione też inne konsole oraz gry. Z pomocą młodszego brata, niebieski ukończył między innymi trylogię Crash Bandicoot na PlayStation.

 

Poszukując gier związanych z zainteresowaniami niebieskiego, czyli przede wszystkim ruchem drogowym, z uwzględnieniem sygnalizacji świetlnej (priorytet), pojazdów uprzywilejowanych, autobusów miejskich, wypożyczyłem (na dość długo czas) konsolę WiiU z grą „Lego City Undercover”.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile radości może dać niebieskiemu półgodzinna jazda „tam i z powrotem” jako motorniczy niezniszczalnego tramwaju. Oczywiście obok „Lego” w czytniku konsoli często lądowały „New Super Mario Bros U.” oraz „Super Mario 3D Worlds”. Co ciekawe, ostatnia pozycja to jedyne Mario „3D” które zainteresowało na dłużej niebieskiego (Super Mario 64, Sunshine, Galaxy oraz Odyssey to jedynie króciutkie epizody). Z czasem do zestawu dołączyła kolejna ulubiona gra czyli „Yoshi’s Wooly World”, genialny edytor do „Super Mario Maker” oraz grana do dziś moja zmora „Minecraft” z jej rozbudowanym trybem „kreatywnym”. Po powrocie konsoli do właściciela, na kolejnym wypożyczonym PSP kiepskim zamiennikiem „Lego City” próbowało być „GTA: LCS” – niestety „delikatność” pojazdów oraz problemy w zdobyciu kolejnych szybko przekreśliły szanse tej pozycji. Znacznie lepiej sprawdziła się natomiast gra „Midtown Madness 3” tym razem na „własnym” Xboxie.

Posiadanie młodszego rodzeństwa może wiązać się z rywalizacją w grach z trybem wieloosobowym. W przypadku niebieskiego oraz „młodszego” idealną pozycją przez pewien czas były różne odsłony „Mario Kart”. Przyjemność z rywalizacji skończyła się niestety w chwili gdy do niebieskiego dotarło znaczenie pojęć „wygrać” oraz „przegrać”, przez co w „wyścigi” aktualnie można grać jedynie pojedynczo, lub z tatą, który się „podkłada” (chociaż czasem już nie musi).

Po zakupie nowego laptopa, niebieski namówił nas na zakup symulatora jazdy autobusem „OMSI 2”. Niestety gry na PC ze skomplikowanym sterowaniem, nawet po przekierowaniu podstawowej obsługi na joypad nie są tym co niebiescy lubią najbardziej.

Aby w przyszłości uniknąć pytania „a co się stało z pieniędzmi z komunii?” pozwoliliśmy niebieskiemu rozdysponować część otrzymanej kwoty. Tym sposobem znalazły się u nas konsole Switch (z grami „Mario Kart 8 Deluxe” oraz „Minecraft”) oraz New 3DS XL oczywiście w wersji SNES (z grami „Mario Kart 7” oraz „Yoshi’s Wooly World). Dodatkowo „młodszemu” sprezentował tablet z Androidem. Z czasem dokupiliśmy do Switcha „Crash Bandicoot Trilogy” która już tak nie kręci jak „stare” wersje. Niekwestionowanym królem gier pozostaje nadal grany nieprzerwanie „Minecraft” z dokupionym dodatkiem „Construction City” (niestety sygnalizacja świetlna jest tylko w formie obrazków i „nie działa). Chwilowo udało się odsunąć myśli niebieskiego krążące w temacie zakupu „Yoshi’s Crafted World” przy użyciu dostępnego w eShop dema, natomiast nieunikniony zakup czeka nas po zakończeniu roku szkolnego, czyli „Super Mario Maker 2” – prawdopodobnie to jedyna pozycja, która ma szansę zdetronizować „Minecraft”.

Wracając do zainteresowań niebieskiego. A gdyby tak był dostępny jakiś „Minecraft” pozwalający bawić się ruchem drogowym? Przeglądając Youtube niebieski natrafił na grę pozwalającą na budowanie miast/ulic (tytuły teraz nie pamiętam) na iPhone. Oczywiście na zakup sprzętu Apple nie było szans, rozpoczęliśmy poszykowania czegoś dostępnego na tablety z Androidem. Tym sposobem niebieski bawi się trzema pozycjami „Pango Build City”, „Hoopa City” oraz „Hoopa City 2”. Niestety żadna z tych pozycji nie jest idealna (szczególnie w kwestii sygnalizacji świetlnej” więc poszukiwania nadal trwają.

Mogę powiedzieć że mam duże szczęście, iż mój niebieski na swój sposób podziela moje pasje. A czy wy znacie jakichś niebieskich? Może sami wychowujecie swojego niebieskiego? Macie jakieś doświadczenia z grającymi niebieskimi? Pozdrawiam i zapraszam do komentowania.

Jeden komentarz dla “Świat gier w niebieskich okularach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie