Obywatelu zrób sobie dobrze sam - część pierwsza

Utworzono: 21 stycznia 2019
Autor: tbxx
Odsłon:

147

Jeśli chcesz robić w życiu „wielkie rzeczy” musisz zacząć robić „wielkie rzeczy” – o retro graniu i dzieleniu się pasją słów kilka…

 

Teoretycznie na brak imprez, podczas których możemy zagrać w „stare gry” nie powinniśmy narzekać – w ciągu roku na terenie kraju organizowanych jest kilka naprawdę dużych wydarzeń takich jak Pixel Heaven, Koszalin Retro Games Show, Retro Komp, czy też objazdowe Dawne Komputery i Gry. Strefy „Retro” znajdziemy też na rożnego rodzaju konwentach fantastyki takich jak Pyrkon lub Tarcon. Do tego należy doliczyć przynajmniej kilkanaście wydarzeń w skali mini i mikro. Teoretycznie na brak imprez, podczas których możemy zagrać w „stare gry” nie powinniśmy narzekać, – ale żyjemy w kraju, w którym narzekanie jest jednym z popularniejszych sportów narodowych. A na co można narzekać, gdy ktoś często za darmo umożliwia nam zagranie w nasze stare ulubione kultowe gry?  A to za daleko, a to termin nieodpowiedni, miejscówka fatalna, sala za duża, sala za mała, gry beznadziejne, turnieje ustawione, prelekcje nudne, a w ogóle, co to za impreza ze starymi grami jak niema Casio Loopy? Dla narzekających jedną radę mam – Obywatelu! Zrób sobie dobrze sam…

 

Oczywiście narzekacze najlepsi są jedynie w mieleniu jęzorem i jak wiadomo krowa, która dużo muczy daje mało mleka – żadnej imprezy retro nie zrobią, bo nie potrafią, ani im się nie chce. Mimo wszystko, gdyby komuś z was chodziła po głowie organizacja własnego wydarzenia z retro grami, być może w poniższym tekście znajdziecie jakiś cenne wskazówki.

 

Co wam będzie potrzebne?

- dużo wolnego czasu, chęci oraz cierpliwości

- jakieś stare konsole i/lub komputery

- oczywiście jakieś gry

- telewizory (najlepiej kineskopowe), monitory

- przedłużacze oraz rozdzielacze do prądu

- w przypadku konsol zasilanych 110V odpowiednie transformatory (polecam jednak dorobienie zasilaczy na 230V)

- dobra miejscówka

- znajomości

Grami interesuję się już od ponad trzydziestu lat a aktywniej w „retro-growym” światku udzielam się od ponad dziesięciu. W tym czasie odwiedziłem kilka większych oraz mniejszych wydarzeń, a także udało mi się zorganizować własne. Postaram się, więc pokrótce opisać własne doświadczenia zarówno pod kątem zdobycia niektórych „składników” imprezy a także różnego rodzaju połączenia ich w „całość”.

 

Przewrotnie zacznę od ostatniego z wymienionych „składników”, czyli znajomości. Niestety tak już jest, że ciężko jest coś zorganizować bez jakichkolwiek „znajomości”. Na szczęście, aby je „zdobyć” nie trzeba urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą a wystarczy jednie trochę wysiłku z naszej strony.

W 2007r. zarejestrowałem się na dość dużym forum poświęconym starym grom. Krok wręcz banalny w swojej prostocie i prawdopodobnie większość z was skoro czyta ten tekst, jest zarejestrowanym użytkownikiem jakoś forum czy też strony internetowej o grach. Oczywiście sama rejestracja na niewiele się zda, jeśli nie będziemy aktywnymi użytkownikami forum/strony. Przy czym pod „aktywnością” mam na myśli wartościowe posty, komentarze, być może blogi, recenzje czy też artykuły. Radzę także unikać tzw. „trollingu”, przez który możemy zbudować zbyt negatywny wizerunek naszej osoby.

ERDiD

Rok później miałem okazję delikatnie wesprzeć organizację, jeśli nie pierwszego to jednego z pierwszych w Polsce wydarzeń związanych z retro graniem, a mianowicie wystawą „Elektroniczna Rozrywka Dawniej i Dziś” w Muzeum Śląska Opolskiego, na które wypożyczyłem konsolę Sega Saturn z grami. W podziękowaniu otrzymałem darmową wejściówkę oraz okolicznościowy gadżet. Dziś poświęconych retro-graniu wystaw muzealnych się praktycznie nie robi – zainteresowani tematyką oczekują możliwości sprawdzenia komputerów, konsol oraz gier w „działaniu”.

 

PIXEL HEAVEN 2013

Pierwsze wydarzenie związane z retro-graniem, na którym pojawiłem się osobiście, to warszawskie Pixel Heaven – edycja numer jeden. Do stolicy wybraliśmy się w czteroosobowym składzie, jako przedstawiciele wspominanego wcześniej forum/strony internetowej. Na lokalizację Pikselowego Niebo wybrany został Centralny Dom Qultury. Pierwszą rzucającą się w oczy rzeczą było dość wąskie wejście/wyjście, przy którym został zlokalizowany punkt sprzedający oraz kontrolujący bilety wejściowe. Aczkolwiek z powodu niedociągnięć organizacyjnych, przy pewnych kombinacjach dało się wejść na teren CDQ „za darmo”. Po za obsługą „wejściówek” ochrona obiektu sprawdzała zawartość plecaków, pod kątem wnoszonych napojów – jak się okazało, wewnątrz obiektu było ciasno gorąco i duszno, zmuszając odwiedzających imprezę do skorzystania z oferty znajdującego się tam dość drogiego baru. Po pomyślnym przebrnięciu przez punkt obsługi klienta mogliśmy natrafić na pokaźną kolekcję fliperów (pinballi), do których niestety bardzo ciężko było się dopchać, co dodatkowo utrudniał fakt, iż przez dość długi czas były zarezerwowane w celach turniejowych. Następnie natrafiliśmy na naszych znajomych zakręconych fanów najpopularniejszej w Polsce 8 bitowej konsoli – niestety mimo posiadania kilku konsol ekipa dysponowała tylko jednym telewizorem i jak się okazało była to prawdopodobnie jedna z dwóch okazji gdzie mogliśmy zagrać na konsoli podczas warszawskiej imprezy. Na poziomie „-1” zlokalizowano indyczą fermę – czyli strefę fanów oraz twórców „neo retro”. Natomiast na pierwszym piętrze zlokalizowano (jak dla mnie) największą atrakcję wydarzenia – scenę, na której odbywały się wywiady oraz panele dyskusyjne z zaproszonymi gośćmi, którzy nie unikali kontaktu z odwiedzającymi, dzięki czemu stałem się posiadaczem dwóch autografów od twórców gier – Fredericka Raynala (Little Big Adventure) oraz Dariusza Żołny (Spy Master) - takie "proszenie się" o autografy jest bardzo dobrą okazją do sprawdzenia własnej "śmiałości" bardzo ułatwiającej organizację własnej imprezy.

Pewnym zgrzytem podczas wywiadów było wtargniecie obsługującej megafon osoby z obsługi imprezy zapraszającej „na turniej Galagi”. Na sali z wywiadami mogliśmy także pograć na różnych komputerach Atari oraz Amiga – niestety ciężko było znaleźć kogoś z „obsługi” wiec o możliwości wyboru gry mogliśmy zapomnieć. Na ostatnim piętrze CDQ zlokalizowana została strefa „turniejowa” – a wiec komputerów zarezerwowanych dla uczestników turniejów ze specjalnymi wejściówkami, oraz wystawa zabytków z katowickiego muzeum komputerów. Niestety na komputerach najczęściej dostępny był „Basic” wiec grę trzeba by sobie napisać samemu, do tego tekstowe gry przygodowe oraz szachy, przez co pod względem „growym” imprezę oceniam słabo. Dość nieprzyjemna niespodzianka czekała na odwiedzających, którzy nie chcieli nabijać portfeli właścicielom warszawskich noclegowni i postanowili pozostać na „Nocy z demosceną”, czyli całonocnym oglądaniu produkcji demos-scenowych. Dla właściciela/obsługi CDQ cała noc oznaczała do 2: 00 po czym wszyscy obecni zostali grzecznie wyproszeni z budynku przez ochronę.

 

DKIG 2013

Kolejne zderzenie z wydarzeniem poświęconym starym grom ma miejsce na krakowskich „Dawnych Komputerach i Grach”. Na imprezę wybraliśmy się ponownie w czteroosobowym składzie, wspierając organizatora konsolami, takimi jak: Sega Mega Drive, Sega Saturn, Virtual Boy, Nintendo 64, PlayStation oraz klonem Ponga.

Podczas imprezy wygłosiłem także prelekcję pt.”W europejskiej du..dziurze” na podstawie napisanego wcześniej artykułu pod tym samym tytułem ->link<-

Jeśli podczas waszego wydarzenia planujecie jakieś prelekcje, panele dyskusyjne, wywiady, postarajcie się jakoś załatwić wygodne miejsce dla prelegentów, gości oraz mikrofony – niestety podczas DKiG w 2013r. w Krakowie tego zabrakło, co możecie zobaczyć na nagraniu mojej prezentacji:

Aby było ciekawiej, podczas gdy zainteresowani tematem próbowali zrozumieć, co do nich mówię, na tej samej sali został zorganizowany turniej Quake III – a więc kolejna uwaga – wszelkie pogadanki najlepiej na osobnej sali.

Kolejną przykrą niespodziankę sprawiła ilość zgromadzonego retro sprzętu, którego obciążenia nie wytrzymała udostępniona instalacja elektryczna. Na szczęście awaria nie trwała zbyt długo, ale warto zorientować się wcześniej w temacie możliwości obciążeniowych dostępnej instalacji i czasem podpiąć mniej urządzeń, ale mając pewność, że nie wydarzy nam się przykra niespodzianka.

Oczywiście krakowskie DKiG to nie tylko minusy – impreza miała dla mnie też bardzo ważne plusy – przede wszystkim poznałem fantastycznych ludzi, zagrałem na konsolach i komputerach, których wcześniej nie widziałem. A każde doświadczenie to kolejny krok do organizacji własnego wydarzenia.

PIXEL HEAVEN 2014

Po niezbyt przyjemnych doświadczeniach związanych z pierwszą edycją, na lokalizacje Pixel Heaven 2014 został wybrany klub 1500m2. Miejscówka zdecydowanie lepsza i bardziej przestronna. Tym razem zadbano o lepszy, sprawniej działający punkt obsługi odwiedzających. Pod względem zapewnionych atrakcji było bardzo podobnie jak rok wcześniej – dlatego też tym razem zabraliśmy ze sobą swoje konsole (oraz telewizory). Tak jak już wspomniałem miejscówka była bardziej przestronna, ale podzielona na jedną średniej wielkości oraz dwie duże strefy. Średnie pomieszczenie zajmowały turniejowe flipery, pierwsze duże to mała scena (na której rozdawano nagrody, a wieczorem miał miejsce koncert) oraz strefy indyków i naszych retro konsol. Ostatnie pomieszczenie to królestwo komputerów (Amiga, Atari i eksponaty z katowickiego muzeów) oraz duża scena, na której odbywały się wywiady oraz panele dyskusyjne. Organizator niestety popełnił tu ten sam błąd, o którym wspomniałem przy okazji DKiG – w tym samym miejscu odbywały się także turnieje gier, miejscami przeszkadzając gościom występującym na scenie. W godzinach wieczornych na należącym do klubu podwórzu rozpalono grill, z którego dym zaczął powoli się przemieszczać w kierunku pomieszczenia z naszymi konsolami, skutecznie nas stamtąd wypraszając. Podczas drugiego Pixel Heaven miała miejsce kolejna edycja „Nocy z demo sceną”, ze efektem identycznym jak rok wcześniej.

EDU OPOLE 2015

Nie zawsze imprezy z retro-grami musimy organizować samodzielnie, ba nasze hobby wcale nie musi być związanie z myślą przewodnią organizowanego przez „kogoś” wydarzenia. I tym sposobem trafiliśmy w trójkę do Opola, na odbywające się tam targi edukacyjne (prezentację ofert miejscowych szkół średnich dla uczniów ostatnich klas szkół gimnazjalnych).Aby zachęcić kwiat młodzieży (która i tak przybyła dzięki obowiązkowym wycieczkom klasowym) do obecności podczas targów, organizator zaprosił wrocławską ekipę „Retrogralnia” (prowadzącą obecnie wrocławskie Muzeum Gier) do zapewnienia atrakcji w postaci starych gier video. Ponieważ chłopaki spisali się znakomicie, wsparliśmy ich jedynie konsolami Virtual Boy oraz Casio Loopy (bo nie ma dobrej imprezy retro bez Casio Loopy).

GRART KRAFTEST 2015

Nie zawsze podpięcie się pod cudzą imprezę gwarantuje sukces, na co dowodem jest poświęcone różnego rodzaju grom (video, planszowe, karciane) krakowskie GRART Kraftfest. Do Krakowa wybraliśmy się na zaproszenie naszego kolegi z fundacji Dawne Komputery i Gry, który był organizatorem strefy retro podczas wydarzenia. Ze względu na ograniczoną powierzchnię przeznaczoną na nasze atrakcje nie zabieraliśmy zbyt wiele sprzętu, na którym i tak nie było by, komu grać – do końca dnia ilość odwiedzających nas zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do dwudziestu - szkoda, gdyż Arteteka Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie to najbardziej profesjonalna miejscówka, w jakiej rozkładaliśmy nasze konsole…

DKIG 2016

Odnośnie krakowskiej Arteteki wypowiedziałem się powyżej i aby nie pozostać gołosłownym, po raz drugi odwiedzamy tą miejscówkę rok później – również na zaproszenie kolegi z fundacji, tym razem na organizowany przez niego Festiwal Dawnych Komputerów i Gier, który pod wieloma względami okazał się najlepszą imprezą tego typu, na której byłem. Sensowna ilość komputerów, konsol oraz gier, mila obsługa stanowisk, możliwość porozmawiania z pasjonatami gier – być może nie był to jeszcze retro-gamingowy raj (tu z zazdrością patrzę na organizowane przez kolegów z dalekiej północy Koszalin Reto Games Show), ale zapewne już jego przedsionek. Rodzynkiem na torcie było w końcu osobne miejsce prelekcyjno-turniejowe (prelekcje i turnieje odbywały się na zmianę) wyposażone w projektor i sensownej wielkości ekran.

Cdn.

 

3 komentarzy dla “Obywatelu zrób sobie dobrze sam - część pierwsza

  1. Calkiem spoko czytadelko. Z mojej strony moge zasugerowac zeby przy robieniu imprez uczyc sie na bledach innych a nie swoich. Przed stworzeniem wlasnego eventu warto odwiedzic co najmniej z 5 innych zeby zobaczyc co oferuja, z jakimi problemami sie zmagaja i ich nie powtarzac. Warto wylapywac tez to co ludziom bardzo sie podoba, bo znam mnostwo rzeczy ktore sa super do grania w domu a wystawianie ich na imprezie jest totalna pomylka. Nasuwa mi sie na mysl Civilization na Amige, ktora byla na Koszalin Retro Games Show 2016 i jeden koles usiadl i bite dwa dni siedzial i w nia gral okupujac caly czas stanowisko. Tak samo wlaczanie Zeldy czy Final Fantasy jest mega kiepskim pomyslem.

    Sprawa ktora najczesciej spedza sen z powiek przy wiekszych eventach sa klopoty z zasilaniem. Przy kilkudziesieciu stanowiskach problem pewnie nie da o sobie znac ale jak juz podbijacie pod setke sprzetow to na bank na niego natraficie. Trzeba liczyc co ile pradu zuzywa (konsola, komputer, monitor oraz tv) i liczyc tak zeby nie przekroczyc wartosci dopuszczalnej na jedno gniazdko. Wywalone korki to norma jesli o tym zapomnicie. Warto dodac ze duze zasilacze - te od PC, automatow Arcade, Macintoshow czy duzych Amig potrafia wpuszczac do sieci energetycznej takie niewyobrazalne ilosci syfu ze wszystko w okolicy moze pracowac niestabilnie a nawet sie uszkodzic (wrazliwe sa szczegolnie stare monitory i komputery... konsole zwykle daja rade). Naturalna koleja rzeczy jest uzywanie filtrow przeciwnapieciowych, a takze bardzo dlugich przedluzaczy za pomoca ktorych podciagniecie prad z innych obwodow.

    Na koniec sugestia jesli wasza impreza trwa dwa dni - wylaczacie sprzet kazdy osobno a nie "wtyczka z gniazdka". Ponowne podlaczenie nastepnego dnia powoduje wowczas ze wszystko jednoczesnie pobiera wiecej pradu na start no i... shutdown sieci gotowy, a i sprzety moga ucierpiec.

    Waznym aspektem jest promocja imprezy. Wszystko zalezy od tego kto ma byc potencjalnym odwiedzajacym. Jesli celujecie w nerdow to niema sensu oglaszac sie w lokalnej prasie. Jesli jednak celujecie w statystycznego Kowalskiego to zasypujcie Facebooka i lokalne media. Im wiecej ludzi na imprezie, tym wieksze zainteresowanie sponsorow. Im wiecej sponsorow tym wiecej nagrod i fantow dla odwiedzajacych i tym bardziej lubiana bedzie Wasza impreza. Na pewno nie mozna sie zniechecac po pierwszej edycji imprezy - bo malo kto bedzie Was wspieral na poczatku wiec bez zaplecza finansowego nie zrobicie nic duzego. Tu staje sie wiec przed klasycznym pytaniem czy impreza ma byc komercyjna czy typowo fanowska. Uwierzcie mi na slowo - mozna zrobic duza impreze za totalny free dla odwiedzajacych - trzeba tylko umiejetnie szukac wsparcia w sponsorach i mediach.

    To tak tyle co mi przychodzi na mysl z najwazniejszych rzeczy. Pomysl na arta jest calkiem dobry ale kwestii do poruszenia jest bardzo duzo - jak ktos bedzie zainteresowany robieniem takich imprez to mysle ze moze wywiazac sie tu ciekawa dyskusja w komentarzach.

  2. Świetny tekst, który naprawdę dobrze się czyta. Nie zamierzam w najbliższym czasie organizować eventów, niemniej ciekawiło mnie jak to wszystko wygląda od kuchni. Nie ukrywam że tak jak Axiomat z chęcią przeczytałbym więcej informacji, ponieważ wydaje się że jeszcze dużo kwestii można tutaj omówić, i po prostu brak takich informacji w sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie