tbxx'a po konsolach mniej i bardziej egzotycznych mały przewodnik

Utworzono: 7 października 2018
Autor: tbxx
Odsłon:

424

Kilka słów o konsolach „egzotycznych”, które w większości przypadków udało się mi wypożyczyć dosłownie na chwilę. Część z nich posiada już „duże” artykuły na RetroAge, natomiast pozostałe mam nadzieję, że kiedyś uda się dokładniej opisać.

 

Casio Loopy (1995)

Z czym się kojarzy firma Casio? Zegarki, keyboardy, kalkulatory… konsole? Tak Casio ma na swoim koncie także konsole do gier (oraz komputery). Jedną z nich jest pewnego rodzaju ewenement na rynku, czyli Casio Loopy – graj-maszyna skierowana głównie do dziewczyn(ek). Najciekawszym elementem konsoli jest wbudowana drukarka do naklejek (niestety te są dość małych rozmiarów 3x2cm), dlatego też jak już ktoś uprze się, ze chce mieć Loopy w swojej kolekcji polecam zakup wkładu z taśmą do drukarki. Kolejną niespodzianką, (którą już niestety musimy zakupić osobno) jest „Video seal wordprocessor XK-700” – pod tą bardzo poważną nazwą kryje się urządzenie z wejściami composite pozwalające „łapać” klatki obrazu z podłączonego do niego dowolnego odtwarzacza video (lub innej konsoli). Dzięki wbudowanemu w urządzenie oprogramowaniu „Magical Shop” na zapisane obrazki możemy nakładać własne napisy, oraz drukować z nimi naklejki.  Dużym problemem Loopy (pomijając barierę językową) jest dostępna biblioteka gier. Do chwili obecnej miałem możliwość sprawdzenia sześciu pozycji (pomijając wspomniane wcześniej „Magical Shop”. Programy (bo czasem ciężko nazwać je grami) służą generalnie do przygotowania „obrazków” przeznaczonych na naklejki drukowane za pomocą konsoli. Do jednej z pozycji (PC Collection) była dołączana mysz. Z typowych gier widziałem jedną  - „Wanwan Aijou Monogatari” – przygodówka, której głównym bohaterem jest pies. Niestety ze względu na nieznajomość języka dość szybko się poddałem. W przypadku większości konsol ich ocena po zobaczeniu jedynie sześciu gier byłaby mocno wątpliwa – niestety Casio Loopy w swojej bibliotece posiada jeszcze cztery tytuły, w które nie miałem okazji zagrać.

tbxx poleca: gwiazdą programu zapewne będzie gadżet w postaci „Magical Shop”, po za tym można spróbować zagrać w wspomniane „Wanwan Aijou Monogatari” oraz „Loopy Town no Oheya ga Hoshii!”.

Mattel Intellivision (1979)

Konsola – zabawka, czy jednak coś więcej? Na szczęście włodarze Mattel nie mieli takich dylematów, więc do popularnych Matchboxów i innych lalek Barbie dorzucili produkcję konsoli Intellivision (Intlligent Television). Wypuszczone na rynek w 1979 urządzenie było bezpośrednią konkurencją dla Atari 2600, gdzie radziło sobie całkiem nieźle (3 miliony sprzedanych sztuk do 1983r.), szczególnie na rynku amerykańskim (konsole była obecna także w UK, Francji, RFN, RPA, Japonii oraz Brazylii) skąd najłatwiej możemy sprowadzić sobie działający egzemplarz. Dzięki inżynierom z Mattel, Intellivision  było pod kilkoma względami bardzo innowacyjne– między innymi jest to pierwsza konsola z procesorem 16bit, pierwsza konsola z syntezą mowy (po zakupie dodatkowego modułu „Intellivoice”). A także pierwsza konsola z grami dostępnymi „on-line” na abonament (mieszkańcy 16 miast w USA po zakupie modułu „PlayCable”, podpisaniu umowy z operatorem telewizji kablowej oraz opłaceniu abonamentu mieli możliwość „pobierania” gier ze zmieniającej się, co miesiąc puli 20 tytułów). Pod względem oprogramowania jest całkiem przyjemnie – powstało ok 130 pozycji z różnych gatunków gier. Z 18 gier, które widziałem, 11 prezentowało bardzo dobry poziom, a szczególnie polubiłem „Frogger” oraz „Burgertime”,. Największą bolączką konsoli jest jej bardzo niewygodny kontroler przypominający słuchawkę telefoniczną z beznadziejnie rozmieszczonymi przyciskami. W przypadku sprowadzenia konsoli z USA pewnym problem może być podłączenie jej do telewizora – urządzenie posiada jedynie wyjście antenowe (RF), dlatego polecam drobną modyfikację umożliwiającą uzyskanie sygnału composite (chinch).

W przypadku problemów z uruchomieniem konsoli, należy zwrócić uwagę na to, czy prawidłowo włożyliśmy cartridge z grą – Intellivision jest pierwszą spotkaną przeze mnie konsolą, do której kasetkę z grą możemy wsadzić „za głęboko” – na obudowie cartridge znajduje się „linia”, do której powinniśmy go wcisnąć do konsoli. Na aukcjach możemy spotkać dwa modele konsoli wyprodukowane przez Mattel (istnieją też konsole wypuszczone przez innych producentów na podstawie licencji). Model „pierwszy” z czarnego plastiku, z „szampańskimi” blaszkami na górze obudowy, oraz naklejką imitującą drewno na froncie. Wersja ta posiada na stałe przytwierdzone kontrolery, oraz nie obsługuje bez odpowiedniej wewnętrznej modyfikacji przystawki SystemChanger (uruchamiającej gry z Atari 2600). Model „drugi” jest dużo mniejszy, wykonany z tandetnego szarego plastiku. Posiada on odłączane kontrolery, obsługuje przystawkę SystemChanger, oraz ze względu na „unowocześnienie” niektórych układów nie uruchamia gier wydanych przez „Coleco”.

tbxx poleca: „BurgerTime”, „Frogger”, „Triple Action”, nie do pogardzenia są też wymagające IntelliVoice „Bomb Squad” oraz „B-17 Bomber”.

 

NEC PC-FX (1994)

PC-FX to trzecia a zarazem ostatnia konsola od NEC. Premiera najnowszej maszynki uznanego na japońskim rynku producenta miała miejsca na niedługo po ukazaniu takich gigantów branży jak Sony PlayStation i Sega Saturn. Niestety pod względem możliwości konsola PC-FX mogłaby z powodzeniem konkurować z urządzeniami produkowanymi generację wcześniej, oferując solidne 32bit 2D. Jedyną, wyróżniającą się pozytywnie na tle konkurencji funkcją konsoli NEC była możliwość wyświetlenia 30 obrazków w formacie JPG na sekundę przy jednoczesnym odtwarzaniu dźwięku (specyficzna odmiana formatu video M-JPEG), dzięki czemu mamy do czynienia z najładniejszymi (pod względem jakości) wstawki FMV na piątej generacji. Konsola nie zachwyca również wyglądem, przypominającym komputer klasy PC w obudowie micro-tower. Oczywiście parametry techniczne oraz wygląd konsoli nie były by jakimś większym problemem, gdyby konsola PC-FX dysponowała solidną biblioteką gier. Niestety i w tym miejscu panowie z NEC spaprali robotę – większość z 62 wydanych tytułów stanowią zupełnie nie grywalne dla nas RPG’i, gry planszowe oraz przygodówki w stylu „visual novel”.  Wszystkie trzy bardziej przystępne pozycje – platformówki „Chip Chan Kick!” oraz „Ruruli Ra Rura”, a także shmup „Chōshin Heiki Zeroigar” są z kolei trudno dostępne. Na koniec chciałbym przestrzec przed wszystkimi pozycjami z gatunku zwanego „mordobiciem”, gdyż „funkcjonują” one jedynie na zasadzie sekwencji video uruchamianych odpowiednimi kombinacjami przycisków.

tbxx poleca: jeśli nie przeszkadza nam duża ilość „krzaków” można zaryzykować zakup 2 gier z gatunku jRPG – taktyk pt. „Dragon Knight 4” oraz zakręcone „Megami Paradise 2”.

 

Panasonic Q (2001)

Hybryda konsoli Nintendo Gamecube z odtwarzaczem DVD zamknięta w błyszczącej futurystycznej obudowie. Nie wszystko jednak złoto, co się świeci i nie mam tu na myśli braku możliwości odtwarzania filmów w systemie PAL (Europa oraz Japonia w przypadku filmów DVD znajdują się w tym samym regionie wydawniczym – „2”).  Otóż największą bolączką Panasonic Q jest kiepska, jakość plastiku, z którego wykonany został napęd DVD wewnątrz konsoli. Poczynając od plastikowych nóżek, na których napęd „stoi” na PCB a na tacce oraz jej prowadnicach skończywszy. Liczba połamanych w różny sposób napędów, które widziałem niebezpiecznie zbliża się do dziesięciu. Na zdjęciach w serwisach aukcyjnych naszą uwagę powinna zwrócić każda zauważona nierówność w położeniu frontu tacki względem reszty obudowy konsoli, gdyż w razie problemu, całość jest dość trudna w naprawie, a często wręcz niemożliwa (aczkolwiek podejrzewam, że pewne problemy powinno się dać rozwiązać za pomocą druku 3D).

tbxx poleca: z japońskich gier na GC (a więc działających też na Panasonic Q)warto zapoznać się z „Kururin Squash” oraz „Nintendo Puzzle Collection”.

Sega Mark III (1985)

Tak naprawdę dla amerykańskiego oraz europejskiego gracza, w drugiej konsoli firmy Sega egzotyczna jest jedynie nazwa. Całość, ze zmienionym portem na cartridge została, bowiem dla gaikokujinów przepakowana w pudełka z napisem „Master System”.  Ktoś może słusznie zauważyć, że również w Japonii była sprzedawana konsola Sega Master System – jednak różni się ona od Mark III dwoma dość ciekawymi dodatkami – wbudowanym układem dźwiękowym YM2413 FM oraz modułem obsługującym okulary 3D (Sega 3D Scope). Obydwa te dodatki można dokupić do Mark III w postaci modułów wpinanych w port rozszerzeń.

tbxx poleca: wstyd się przyznać, ale z Master System miałem bardzo mało do czynienia, z tego co gdzieś tam kiedyś grałem warto dać szansę „Wonderboy”, „Sonic the Hedgehog” oraz „Alex Kidd in Miracle World”

 

Sharp Twin Famicom (1986)

Hybryda bardzo popularnej konsoli Nintendo Famicom z trochę mniej popularnym napędem dyskietek – FDS (Famicom Disk System). Główną zaleta takiego połączenia, jest upchanie całości w jednej obudowie, pomijając dzięki temu problemy z działaniem modułu połączeniowego (FDS RAM Adapter), oraz dostępne wyjście composite video (chinche). Pozostały niestety problemy towarzyszące samemu napędowi dyskietek (FDS). Najczęstszą przypadłością jest uszkodzona gumka-tasiemka odpowiedzialna za przenoszenie napędu z silnika – na szczęście wymiana jest stosunkowo prosta i można użyć dostępnych w naszych sklepach zamienników. Dużo poważniejszym problemem jest rozkalibrowanie stacji dyskietek powstałe w wyniku nieprawidłowego transportu (najczęściej spowodowanego brakiem tekturowej wkładki zabezpieczającej) i w tym wypadku próby samodzielnej naprawy urządzenia rzadko kończą się sukcesem.

tbxx poleca: o grach na Famicom nie ma sensu wspominać – topowe produkcje zna praktycznie każdy, natomiast z racji awaryjności napędu dyskietek na FDS widziałem jedynie kilka tytułów, ze względów „kolekcjonerskich” można zapoznać się z „Yume Kōjō - Doki Doki Panic”, które stanowi podstawę dla „naszego” Super Mario Bros. 2, oraz oczywiście wydane jedynie na dyskietce japońskie Super Mario Bros.2.

SNK NEO GEO CD (1994)

Tańsza, (co nie znaczy, że tania) alternatywa dla obsługującej gigantyczne cartridge konsoli NEO GEO AES.  Zamiana nośnika danych z drogich cartridge na „tanie” płyty CD przyniosła również niezbyt lubiane oczekiwanie na załadowanie się danych gry i/lub jej fragmentów. A trzeba przyznać, że w przypadku NEO GEO CD czasy te nie należą do najkrótszych, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że w społeczności retro-graczy są wręcz demonizowane. Konsolę wyposażono w czytnik o pojedynczej prędkości (150kB/s) a maksymalna porcja danych, jaką można „na raz” załadować to 7MB, co daje nam maksimum 48 sekund oczekiwania. Jest to czas porównywalny z ładowaniem danych z dyskietek na komputerach takich jak Amiga czy też Atari 8bit  i daleko mu do czasu ładowania z kasety bez „turbo”. W przeprowadzonym przeze mnie teście na grze  „Real Bout Garou Densetsu” od momentu uruchomienia konsoli, do momentu w którym przejmujemy kontrolę nad „wojownikiem” upływa ok 2 minuty 9 sekund – dla porównanie w identycznym teście z grą „Mortal Kombat II” na komputerze Amiga 500 z 1MB RAM czas ten wynosi 2 minuty 55 sekund.

 

 

Dużo większym problemem (w moim odczuciu), był fakt, że NEO GEO CD było systemem dużo krócej wspieranym niż konsola AES oraz maszyny arcade (MVS), przez co na płytach ukazało się o około 1/3 mniej tytułów.

tbxx poleca: zawsze i wszędzie niech króluje Metal Slug oraz King of Fighters, a że NEO GEO CD bijatykami stoi do zestawu dorzucam „Real Bout Garou Densetsu”

 

VTECH V.Smile (2004)

 

VTECH – mająca główna siedzibę w Hong-Kongu firma, specjalizuje się w tworzeniu elektronicznych zabawek edukacyjnych, w tym również konsol do gier - jedną z nich, jest wypuczona na rynek w 2004r. V.smile. Przeznaczone dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym zapisane na cartridge gry, posiadły miłą dla oka grafikę 2D oraz pełny dubbing (spotkałem się z wersjami angielską, niemiecką oraz francuską). Umożliwiały one między innymi przez zabawę, naukę literek, liczb, wyrazów, pisania, podstaw geometrii itp. A w naszych „polskich” warunkach, możemy je wykorzystać do nauki języków obcych. Z punktu widzenia dzieci, najważniejszą sprawą będzie fakt, że wszystkie 48 pozycji zostało stworzone z użyciem licencji na znane postaci z filmów animowanych, że wspomnę tylko o Kubusiu Puchatku, Dorze, Myszce Miki, czy też Lokomotywie Tomku. Konsole V.smile w zależności od tego, z jaką grą były sprzedawane, posiadają różne kształty oraz kolory. Różnią się także wyposażeniem – najczęściej kontrolerem. Posiadany przeze mnie egzemplarz, posiada dołączony mikrofon (karaoke) oraz joystick z wybudowaną tabliczką dotykową do nauki pisania. Istnieją także kontrolery bezprzewodowe z wbudowanym żyroskopem, (czyli możliwość sterowania ruchem). Mimo różnic w wyposażeniu, w każdą grę możemy zagrać najprostszym kontrolerem (np. zamiast rysować „znaki” na tabliczce, rysujemy je wychylając drążek joysticka). Dość istotną cechą wspólną wszystkich kontrolerów v.smile jest możliwość przestawienia ich w tryb pracy dla osób leworęcznych. Niestety metoda „bawiąc-uczy” w przypadku gier video nie zawsze się sprawdza i moje dwie pociechy (lvl5 oraz lvl9) odstawiły v.smile po 4 dniach intensywnego giercowania (a może problemem były szwabskie gry? 😉 )

tbxx poleca:  jeśli już muszę z trzech gier które posiadam „polecić” mogę „Mickey Mouse: Mickey's Magical Adventure” oraz „Winnie the Pooh: The Honey Hunt”

Zeebo (2009)

 

Gwiazda dzisiejszego przewodnika, konsola dostępna tylko w krajach – Brazylii oraz Meksyku. Zamknięte w obudowie wielkością porównywalną z Wii wnętrzności taniego tabletu. Prawdopodobnie pierwsza konsola, pozwalająca jedynie na zakup gier w postaci cyfrowej, dzięki wbudowanemu modemowi 3G, działającemu jedynie w dwóch wymienionych wcześniej krajach. Z powodu niedziałającego „u nas” modelu dystrybucji oprogramowania, ważne jest, aby nie zakupić „gołej konsoli”, lub też przypadkowo nie skasować sobie pamięci (standardowo menu konsoli działa w językach hiszpańskim oraz portugalskim – istnieje możliwość ustawienia angielskiego). Najczęściej oferowane na aukcjach konsole posiadają jedynie wbudowane tytuły startowe. Dla Brazylii będą to: FIFA 09, Need for Speed Carbon: Own the City, Prey Evil, Zeebo Extreme Rolimã oraz Zeebo Extreme Jetboard. W wersji meksykańskiej powinniśmy znaleźć: Crash Bandicoot Nitro Kart 3D, Pac Mania, Tekken 2, Zenonia oraz Zeebo Family Pac. Jeśli mamy szczęście i poprzedni właściciel zakupił dodatkowe gry, być może trafimy na takie „rarytasy” jak: Quake (I & II), Ridge Racer, Resident Evil 4: Zeebo edition… Jak już wspomniałem wcześniej w środku konsoli znajdują się „tabletowe” wnętrzności, oferujące teoretycznie wydajność na poziomie Dreamcasta, jednakże z dość mocno okrojonymi „efektami graficznymi”. Miałem możliwość testowania wersji meksykańskiej, gdzie moim zdaniem najlepiej zrobioną wbudowaną grą jest „Pac-mania”, w przypadku „Crash Bandicoot Nitro Kart 3D” daje się we znaki animacja na poziomie 20klatek na sekundę, a Tekken 2 wizualnie przypomina wersję na PlayStation z rozmytymi teksturami. Generalnie w „dobre” tytuły z Zeebo możemy w lepszych wersjach zagrać na innych konsolach, sprawy nie polepszają także w większości przypadków dostępne w grach dwa języki – hiszpański oraz portugalski, bez możliwości zmiany na jakiś bardziej (u nas) popularny.

tbxx poleca: przede wszystkim „Pac-mania”, od biedy można zagrać na „2” w „Tekken 2” oraz „Crash Bandicoot Nitro Kart 3D” – ze względu na (nie)dostępność drugiego oryginalnego kontrolera, z posiadanych przeze mnie informacji – Zeebo powinno działać z joypadem Logitech Dual Action.

13 komentarzy dla “tbxx'a po konsolach mniej i bardziej egzotycznych mały przewodnik

  1. Za najwiekszy plus uznaje to ze autor tekstu mial faktycznie do czynienia z kazda z opisanych konsol. Artykuly egzotycznych sprzetow w wszelkiej masci gazetkach oraz "duzych serwisach gejmingowych" w zdecydowanej wiekszosci opieraja sie na gameplejach oraz opisach znalezionych w sieci przez co sa niekoniecznie wiarygodne i merytoryczne. Tu mamy raport z pierwszej linii frontu 🙂 kawal dobrej roboty, oby tak dalej tbxx!

  2. Super artykuł. Tak jak Pisze Axi0mat dużym walorem jest fakt obcowania autora z tymi sprzętami,
    to czuć że wiesz o czym piszesz 😉 Ze szczególnym zainteresowaniem poczytałem o Zeebo bo jest bardzo
    niewiele konkretnych informacji o tym sprzęcie. Rozważałem nawet nabycie tego ustrojstwa w przyszłości ale
    po tej opinii chyba sobie odpuszczę 😉

    1. Nie zniechecaj sie az tak bardzo bo wbrew pozorom Zeebo ma swoj specyficzny urok. W wielu aspektach jest to calkiem odmienne podejscie do tematu konsoli do gier w stosunku do tego co znamy z rynkow zachodnich i japonskich. Oczywiscie ma mnostwo minusow (m.in. dystrybucje gier) ale taki jej egzotyczny urok. Tbxx testowal moj egzemplarz i w sumie namawia mnie zebym konkretniej ten sprzet opisal a ze widze jakies zainteresowanie to moze sie podejme w przyszlosci, szczegolnie ze chyba nikt po polsku jeszcze o tej konsoli nie napisal.

    2. No nie spotkałem się jeszcze z jakimś konkretniejszym opisem po polsku. Więc jakbyś coś w tym temacie stworzył to bym z chęcią się zapoznał.

    1. Niestety (a może na szczęście?) nie moje. Wszystkie 3 miały "połamane" różne elementy napędu, tak że nawet z tych 3 nie dało się złożyć jednego sprawnego :/ Japońska tandeta ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie