007: The World is Not Enough

Nintendo 64

Utworzono: 24 stycznia 2011
Autor: hat
Odsłon:

2826

Na początku tej recenzji muszę się wam drodzy czytelnicy do czegoś przyznać – nie jestem wielkim fanem najprzystojniejszego agenta Jej Królewskiej Mości. Mam już za sobą to szokujące wyznanie, więc mogę zdradzić dlaczego zabrałem się za recenzowanie 007: The World Is Not Enough. Otóż nie przepadam za superszpiegiem Jamesem, ale bardzo lubię dobre gry FPS. Mając w pamięci fantastyczne Goldeneye 007, czyli najlepszą część przygód Bonda wydaną na konsole, liczyłem że panowie z Eurocomu dostarczą produkt o co najmniej zbliżonej jakości. Czy gra spełniła moje wygórowane oczekiwania i zbliżyła się do kultowej produkcji Rare? Przekonajcie się sami – zapraszam do lektury.

My name is Błąd, Wiel-Błąd
Gra The World Is Not Enough dosyć wiernie podąża za fabułą znaną ze srebrnego ekranu. Dzielny 007 ponownie musi uratować świat i okolice przed katastrofą. Głównym wrogiem naszego bohatera jest demoniczny terrorysta Renard. Dodajmy tu, że jego demoniczność wzrasta niepomiernie, kiedy okazuje się, że chłopina ma uszkodzony mózg i nie odczuwa fizycznego bólu. Bond zostaje wplątany w odpowiednio pogmatwaną historię pełną pościgów, strzelanin i pięknych kobiet. Intryga kręci się wokół ropy naftowej, rurociągów i tego typu bzdetów. Światowe zasoby surowca są zagrożone. Pojawia się obowiązkowo wielgachna bomba z mrugającymi światełkami, czyli bondowska rutyna. Całe szczęście że mamy pod ręką 007, gdyby nie on i jego gadżety już dawno litr benzyny kosztowałby więcej niż litr dobrej gorzałki. Za kwiatek do kożucha robią partnerki głównego bohatera, a oko widza przyciąga zwłaszcza urocza Sophie Marceau. Choć i nieco plastikowa Denise Richards znajdzie swoich zwolenników. Dajmy już spokój filmowi, w końcu nas graczy najbardziej interesuje to czy gra jest grywalnym kawałkiem kodu.

Po co oglądać, lepiej jest grać!
The World Is Not Enough to klasyczna produkcja z widokiem FPP, widzimy przyzwoicie animowane giwery, ale naszego ludzika już nie. Może to i dobrze, bo w przerywnikach hulających na silniku gry postacie wyglądają wyjątkowo klockowato i ruszają się z gracją C3PO. Jak już jesteśmy przy tym co jest mizerne w tej pozycji, to pójdźmy dalej. Otóż kiepski - nie to za słabe określenie - fatalny jest dźwięk. Głosy aktorów są beznadziejnej jakości, brzmią jakby nagrywano je na chińskim dyktafonie za pięć złotych. Czasami mam wrażenie, że głos Bonda w każdym epizodzie podkładał inny człowiek. Wiem ze niska jakość dźwięku wynika z małej pojemności carta, ale innym producentom jakoś udało się wykrzesać z Nintendo 64 przyzwoite brzmienie. Nasze uszy cierpią, ale co z oczami? Tu jest całkiem nieźle, lokacje są duże i nawet z grubsza przypominają te widziane w filmie. Co prawda tekstury powtarzają się dosyć często, ale zbytnio to nie przeszkadza bo na ekranie sporo się dzieje i nie ma czasu na kontemplowanie architektury. Bardzo ładnie wykonane są wszelakie pukawki, mają sporo szczegółów, a oko gracza cieszy płynna animacja przeładowywania broni. Momentami słabuje animacja przeciwników, ale to w końcu tylko mięso armatnie, więc z przyjemnością skrócimy ich męki. Gra wykorzystuje rozszerzenie pamięci, dzięki czemu uruchamia się w podwyższonej rozdzielczości. Różnica w jakości grafiki nie jest zbyt duża, ale zawsze to jakiś plus. Do pomocy w wyrywaniu chwastów mamy spory arsenał, od klasycznego pistoletu z tłumikiem poprzez pistolety maszynowe, strzelby na karabinie maszynowym kończąc. Strzelanie daje naprawdę dużo frajdy, a bronie spisują się znakomicie. Bond to nie Duke Nukem i trzeba grać dość ostrożnie z zachowaniem odrobiny taktyki. Nie jest wskazane wbieganie z pieśnią na ustach i kałachem w dłoni w gąszcz wrogów. To z reguły kończy się przedwczesnym zejściem. Jak wiadomo James Bond bez gadżetów jest niczym Andrzej Lepper bez solarium. Zatem Q obdarowuje naszego agenta całkiem sporym zapasem różnorakiego złomu, z czego najciekawszy jest trzyfunkcyjny zegarek. Może potraktować wroga prądem, strzelać usypiającymi strzałkami oraz wyrzuca linkę służącą do podciągania się w niedostępne miejsca.

Po co się skradać, lepiej jest strzelać!
Oprócz klasycznych misji strzelankowych autorzy pokusili się o pewne urozmaicenie. Możemy pośmigać na nartach, co jest naprawdę przyjemne. Fajne uczucie pędu i do tego strzelanie podczas jazdy daje sporo frajdy. Druga ciekawostka to poziom skradankowy. Tu znowu muszę trochę popsioczyć. Na tym etapie nie można zabijać przeciwników oraz oczywiście dać się złapać. Napisałem że nie można zabijać? No nie do końca, zastrzelić nie można, zakłuć nożem tez nie, ale zatłuc gołymi pięściami jak najbardziej. Następny babol to strażnicy z poważną wadą wzroku. Jestem tajnym agentem, skradam się na terenie pełnym wrogów. Nagle trafiam na bramę zamkniętą na gigantyczna kłódkę. Cóż robić, wyciągam pistolet z tłumikiem i strzelam w obmierzły kawał żelaza. Kłóda spada na ziemię, brama magicznie się otwiera i... nic się nie dzieje. Przechodzący nieopodal strażnik najwyraźniej myśli już o piwku, które wychyli z kolegami po robocie bo niczego nie zauważył. Nie trzeba bawić się w Solid Snake’a i kitrać po krzaczorach, wystarczy wytłuc metodycznie ochroniarzy jednego po drugim i misja gotowa. Na szczęście skradanki to tylko dodatek. Misje podstawowe są naprawdę sycące i po brzegi wyładowane dynamiczną akcją. Autorzy mieli sporo oryginalnych pomysłów, na przykład walka ze śmigłowcem, czy pogoń za uciekającym złoczyńcą. Grało mi się bardzo przyjemnie, gra jest dość długa i nawet na podstawowym poziomie trudności stanowi spore wyzwanie. Tym bardziej że zapisywać stan gry można tylko po zakończeniu etapu. Dla towarzyskich graczy przygotowano tryb multiplayer na podzielonym ekranie.
Prawie robi wielka różnicę

Czy The World Is Not Enough jest tak dobrą grą jak Goldeneye? Nie, ale mimo wszystkich wad, które przeczytaliście wyżej to tytuł godny zainteresowania. Jest to pozycja wykonana naprawdę solidnie, a niektóre etapy ocierają się o geniusz produkcji Rare. Reszta to porządna rzemieślnicza robota oferująca sporo frajdy i bezpretensjonalnej rozrywki.

Ocena ogólna 6.7

Autor: hat

Grafika 80%

Dźwięk 50%

Grywalność 70%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie