Assassin's Creed III

Nintendo Wii U

Utworzono: 25 stycznia 2015
Autor: ramzes64
Odsłon:

1139

Seria Assassin's Creed w ostatnich latach zaskarbiła sobie ogromne rzesze fanów, przez co Ubisoft jako wydawca zrobił z niej jeden ze swoich kluczowych produktów, na których zarabia. Gry z głównego nurtu AC omijały stacjonarne konsole Nintendo, aż do momentu premiery Nintendo Wii U. Dopiero na tej konsoli ukazały się Assassin’s Creed III oraz Assassin’s Creed IV: Black Flag. Zapraszamy do recenzji pierwszego z wymienionych tytułów.

Nazwiecie mnie ignorantem, ale Assassin's Creed III jest moim pierwszym Assassin'em, w którego zagrałem. Ten tytuł to tak naprawdę część piąta – jeśli chodzi o gry wydane na konsole stacjonarne. Dla mnie jest to pierwsze spotkanie z serią, dałem sobie szansę sprawdzenia czym jest i jak się prezentuje. Nie będę też porównywał tej części do poprzednich, bo zwyczajnie w nie, nie grałem. Tym samym nie będę mógł porównać sterowania unikatowym GamePad'em od Nintendo Wii U, względem standardowego kontrolera. Ta recenzja/opis to odczucia świeżego w temacie Assassin's Creed – także musicie mi wybaczyć brak ogólnej wiedzy na temat serii.

Akcja gry przebiega w drugiej połowie XVIII wieku i umiejscowiona jest w Ameryce Północnej, a dokładniej w Bostonie, Nowym Jorku i terenach leśnych znajdujących się nieopodal. Na początku sterujemy niejakim Haytham'anem co jest tylko wstępem do rozgrywki, gdyż przez pierwszych kilka misji poznajemy go i jego rolę w otaczającym świecie. Splot wydarzeń doprowadza do tego, że głównym bohaterem gry będzie młodzieniec Connor, syn wcześniej wspomnianego Brytyjczyka i pewnej Indianki. Na przestrzeni lat Connor poznaje tajniki zakonu asasynów, wykorzystując je następnie podczas wielu zabójczych misji, które opierają się głównie na wyzwalaniu mieszkańców wspomnianych miast spod ucisku templariuszy. Dokładnie scenariusza nie ma sensu opisywać, gdyż podchodzi to pod spojlery.

Główne misje podzielone są na dwanaście sekwencji, z których każda zawiera po kilka konkretnych zadań. Z reguły gdzieś trzeba dojść, kogoś śledzić, zlikwidować. Poza główną osią fabularną obszar po którym się poruszamy sprawi, że nudzić się nie będziemy. Tereny miast i leśne są duże, a same lokacje przepełnione różnego rodzaju znajdźkami (karty almanachu, pióra, skarby), zadaniami pobocznymi (dostarczanie listów, zabójstwa na zlecenia) i innymi odciągaczami od głównego nurtu scenariusza. Jeśli grając snujemy się bez celu po mieście, możemy zajść do jednego z wielu punktów na mapie i po prostu pograć w gry planszowe (minigierki): warcaby oraz inne tego typu mniej popularne dziwactwa. Można dzięki nim zarobić trochę grosza, niestety na planszówkach dorobić się nie da rady, gdyż z góry ustalona jest maksymalna kwota zakładu – a ta jest niezadowalająco niska. Planszówki to logiczna odskocznia. W terenach leśnych natomiast od podążania za wątkiem głównym odciągają nas polowania na zwierzynę, a także ataki drapieżników. Po zabiciu zwierzyny można ją oskórować, a w mieście sprzedać zebrane łupy i przeznaczyć na zakup broni, map, sideł i innych przedmiotów.

Jednym z fajniejszych (choć nie było tego dużo) zadań pobocznych jest odbijanie fortów. Wchodzimy wtedy w obszar strzeżony, a każdy strażnik widzący bohatera jest nim bardzo zainteresowany. W takim forcie musimy jak w rasowej skradance zabić po cichu kapitana, uważając na przemieszczających się tu i ówdzie żołnierzy. Następnie trzeba jeszcze wysadzić składzik z bronią, a na koniec zawiesić/podmienić flagę fortu.

Gra oferuje system walki kilku na jednego, oparty głównie na odpowiednim kontrowaniu ciosów. Nie jest to jakoś specjalnie rozbudowane, ale też dzięki temu nie utrudnia rozgrywki, cieszy łatwością sterowania i fajnie wygląda.

Skradanie z wykorzystaniem dostępnego ekwipunku i gadżetów pozwala na powolne eliminowanie strażników poruszających się w większych grupach. Zatrute strzały pozwalają niezauważenie unieszkodliwić wrogie jednostki. Miny podłożone na szlaku, którym porusza się kilkuosobowy patrol pozwolą jednorazowo wyeliminować większą grupę. Schowani w krzakach linką z hakiem możemy przyciągnąć do siebie jednego z Brytyjczyków... itd. W grze jest też dostępny pistolet, ale jest on bezużyteczny - długie przeładowanie i głośność nie sprzyjają skrytobójcy. Lepiej podbiec do dwóch strażników i jednocześnie na szybko „zaciukać” ich nożami w rękawach niż używać pistoletu. Świetnie na odległość sprawdza się też łuk, którego strzały można wyjmować z ciał ofiar, dzięki czemu nie tracimy amunicji.

Wracając do miast, samo bieganie po dachach budynków daje sporo frajdy. Przebiegnięcie obok strażników może wywołać niechciany alarm, co w następstwie wymusza na nas ucieczkę poza obszar poszukiwań lub ukrycie się w stogu siana, studni lub innym możliwym miejscu. Mamy również możliwość zerwania plakatów gończych i przekupienia ludzi głoszących o naszej obecności – redukuje to intensywność poszukiwań śledzącego nas patrolu.

W późniejszym etapie rozgrywki odblokowują się kolejne ułatwienia i możliwość wydawania komend poznanym Assassynom. Chłopaki na zawołanie mogą między innymi atakować wyznaczone cele lub je ochraniać. Pozwala to szybciej i łatwiej wywołać konflikt w określonych sytuacjach oraz zaliczyć misję.

W grze zastosowano również elementy handlowe, gdzie wspomniane wcześniej łupy po zabitej zwierzynie możemy sprzedawać. Handel jest jeszcze bardziej rozbudowany i pozwala na gromadzenie konkretnych surowców z danego regionu według ścisłych list. Ja całkowicie zaniechałem handlu, nie zrozumiałem na początku zasad panujących w tej dziedzinie, a i do czerpania przyjemności z rozgrywki nie było mi to potrzebne. Wspominam, że coś takiego ACIII oferuje i osoby chcące wymaksować grę na 100%, na pewno nie przejdą obojętnie obok zleceń na zamówienie.

ANIMUS DATABASE – czyli wewnętrzna encyklopedia.
Każdy znaczący budynek, lokacja, postać, zwierzę, broń... no prawie wszystko jest szczegółowo opisane. Gra zawiera tony tekstu i jeśli ktoś chciałby się w to wszystko zagłębiać, to spokojnie można uznać przeczytane informacje za wchłonięcie grubej książki (pokuszę się nawet o porównanie do encyklopedii). Przyznam się szczerze, że nie zagłębiałem się w te opisy. Po pierwsze na Wii U gra jest w języku angielskim i taka ilość słów zawartych w grze po prostu mnie męczyła. Gdyby tytuł był spolszczony, to może dałbym sobie szansę na przeczytanie chociaż jednej dziesiątej z tego wszystkiego. Po drugie gra i tak jest ogólnie przegadana, z ogromną ilością informacji tekstowych. Omijanie tych opisów może ma jakiś wpływ na immersję do świata gry, ale sama rozgrywka jest na tyle satysfakcjonująca, że można się bez nich obyć. Wspinając się na pierwszy lepszy, ciekawszy budynek – np. kościół... nawet nie przyszło mi do głowy, że mogę o nim poczytać - ot taka ciekawostka. Może zarys historyczny, wiedza w tym zakresie dla niektórych jest istotna – jednak nie każdy będzie się tym interesował. Oczywiście należy traktować to jako plus gry, bo twórcy włożyli w te opisy ogromną ilość pracy. Z drugiej jednak strony czy jest to aż tak potrzebne? Ambicja, znak rozpoznawczy serii, ukłon dla fanów marki Assassin's Creed – chyba tylko pod tym względem. Reszta graczy tak jak ja przechodzi pewnie obok tego obojętnie, bo skoro statystyczny użytkownik konsol nie kończy gier - to śmiem twierdzić, że takie opisy właśnie nie sprzyjają aby dojść do napisów końcowych. Dobrze, że ta ogromna baza informacji nie jest nachalna i obowiązkowa.

GamePad - „unikatowy” kontroler
Wykorzystanie nietypowego kontrolera konsoli Nintendo Wii U nie jest jakoś specjalnie i unikalnie zaimplementowane w rozgrywkę. Na ekranie GamePad'a widzimy mapkę i to w zasadzie tyle. Jest też możliwość ustawienia broni i ekwipunku, który aktualnie używamy. Możemy także przełączyć się na opcje TV-off i grać nawet, jeśli ktoś inny w domu aktualnie używa telewizora.

Niedoróbki – czyli nie może być tak pięknie, gdyż kilka (a może i kilkanaście) razy gra zawiesiła mi konsolę. Nie wiem czy to wina opisywanego tytułu, czy może jednak samego sprzętu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie tytuł od Ubisoftu nie jest w 100% zakodowany pod konsolę Nintendo i tu pojawiają się zawieszki systemu. Przypuszczenia te opieram o inne gry tego wydawcy, które również potrafią wieszać konsolę i wraz ze znajomym zagrywając się w Splinter Cell Blacklist doszliśmy właśnie do tego wniosku. Z grami od Nintendo zamrożenie konsoli raczej się nie zdarza, natomiast gry od Ubi mają taki zwyczaj.
Kilka razy także zaliczyłem jakieś bugi, jak np. wpadnięcie do kamienia, na który chciałem wejść i z którego później nie mogłem wyjść. Kolejnym problemem jest długi czas wgrywania danych i dosyć częsty biały ekran loading na samym początku gry. Czas ładowania znacząco mnie drażnił, gdy po dojściu w wyznaczone miejsce ładowała się scenka fabularna, aby po niej znów wskoczył ekran ładowania danych, po którym następuje chwilka grania i znów wczytywanie danych przed kolejną sekwencją video. Możliwe, że jest to w tym przypadku wada konsoli, gdzie brak instalacji gry na dysku po prostu wymusza doczytanie danych z płyty. Skoro się czepiam, to wspomnę jeszcze o tym, że ACIII oferuje możliwość zakupu stroju dla naszego bohatera odpowiedniego dla danej lokacji. Jednak chodząc w brązowym bostońskim ubraniu, gdy odpalają się scenki video – to Connor występuje w nich, w domyślnym białym wdzianku. Minusów jest trochę, ale jednak uważam, że Assassin's Creed III nadal zasługuje na uwagę.

Uznanie należy się także animacją video. Przerywniki czasem przegadane, to jednak są fajnie wyreżyserowane i przyjemne dla oka. Jedna scenka bardzo zapadła mi w pamięci, gdy jeden z Assasynów podszedł do przeciwnika i wbił mu siekierkę w bark – tego się nie spodziewałem. Niech to będzie mały spojlerek, a zarazem charakterystyczny obraz gry dla dorosłych – bo do nich tytuł jest skierowany.

Doznania wizualne są pozytywne i prezentują poziom PS3/X360. Nie ma do czego się przyczepić, jest tak jak być powinno. Jeśli chodzi o udźwiękowienie gry to w tym przypadku jest po prostu dobrze. Nie ma żadnego utworu, który wbiłby mi się w pamięć i nawet nie pamiętam czy w grze jest jakaś muzyka w tle. Występuje ona w menu, w ładowaniu gry i innych ustawieniach – ale nie będziemy nucić jej sobie pod nosem latami.
Co do rozgrywki w oceniaczce odjąłem jeden punkt za usterki (zawieszki systemu, długie loadingi...). Gdyby nie one, to ocena byłaby trochę wyższa.

Podsumowując Assassin's Creed III można śmiało napisać, że prowadzenie rozgrywki, mechanizmy gry i doznania audio-wizualne prezentują się świetnie i zachęcają do zagrania w kolejne części. Nie jestem typem historyka i tony tekstu przewalone w grze nie interesowały mnie, ale sam sposób prowadzenia rozgrywki już zadowalał. Problemy techniczne i sprzętowe występują, potrafią też zniechęcić niecierpliwych. Mam jednak nadzieję, że jeśli zagracie - to będziecie chcieli ukończyć ten tytuł. Grę polecam, bo to dobra duża produkcja, a jeśli jesteście zamknięci w świecie Nintendo – to właśnie dostaliście Assassyna na swoją konsolę. Warto wspomnieć, że Ubisoft niedawno ujawniło wyniki sprzedażowe swojej serii. Opisywany właśnie tytuł sprzedał się najlepiej spośród wszystkich dostępnych dotychczas Assassynów. Podobno w III zastosowano dużo uproszczeń w stosunku do wcześniejszych części. Obecna forma jest zadowalająca i warto w nią zagrać. Sprawdzę też kolejny tytuł na Nintendo Wii U, czyli AC IV: Black Flag – bo trójka mnie zachęciła.

Recenzując Assassin's Creed III myślę, że nie wyczerpałem tematu jeśli chodzi o wątki historyczne i fabularne. Sama rozgrywka jednak jest moim zdaniem najważniejsza w grach, a sposób jej prowadzenia przypadł mi do gustu. Trochę skradanki, trochę otwartego świata (w którym poza zbieractwem nie ma wiele do robienia) i trochę ciekawostek fabularnych. Jeśli nie graliście jeszcze w Assassin's Creed III i cierpicie na brak tytułów do ogrania – to polecam zapoznać się z tą grą. Można ją spokojnie nabyć w cenie około 40-50 zł i spędzić z nią mniej/więcej 20-30 godzin.

Ocena ogólna 7.7

Autor: ramzes64

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Grywalność 70%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie