Hans Kloss

Atari XL/XE

Utworzono: 31 grudnia 2011
Autor: tbxx
Odsłon:

2968

Stawka większy niż życie. Jedno z ważniejszych wydarzeń II wojny światowej. Misja tak tajna ze o jej istnieniu garstka wybranych historyków dowiedziała się dopiero w 1992r. Wszystkich zainteresowanych szczegółami akcji zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią tekstu, lojalnie ostrzegając, iż jest to materiał tylko dla orłów…

Vergeltungswaffe-1 (w skrócie V-1, czyli broń odwetowa nr 1) to jedna z najbardziej niszczycielskich broni II WŚ (oczywiście nie licząc amerykańskiego Little Boya i Fat Mana). Przypominający samolocik pocisk odrzutowy siał postrach wśród wszystkich narodów nękanych przez III Rzeszę, przy czym najwięcej bólu zadał mieszkańcom Wielkiej Brytanii, gdzie jak podają źródła od samych V-1 zginęło ok. 5tyś ludzi a ok. 17tys. zostało rannych. Mimo słabej celności rakiety doskonale radziły sobie w gęstej miejskiej zabudowie powodując tam ogromne zniszczenia. Nic, więc dziwnego, że służby wywiadowcze aliantów próbowały przechwycić plany budowy rakiet, aby w skuteczny sposób bronić swoje ojczyzny.

Wiosną, 1943r. nazistowski kontrwywiad odkrywając wzmożoną aktywność służb koalicji podjął decyzję o podzieleniu tajnych dokumentów na kilkanaście części i ukryciu ich w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi, czyli kompleksie Wilczy Szaniec. 250ha terenu otoczonego zasiekami i polem minowym. Kilkunastometrowe wieżyczki obserwacyjne, betonowe stanowiska CKM. Dodatkowo oprócz ogrodzenia zewnętrznego w kompleksie zostały wydzielone strefy odgrodzone dwumetrowym płotem z siatki zwieńczonej drutem kolczastym - tak, że kontroli podlegał nie tylko ruch do „kompleksu”, ale również między jego strefami. Stała załoga „Wilczego Szańca” liczyła 2100-2200 osób: oprócz oficerów sztabowych, łączników, i innych wojskowych także fryzjerów, kucharzy, lekarzy, stenografów, sekretarki itp. Jakby nie patrzeć twierdza nie do zdobycia.

Światełkiem w tunelu okazał się polski oficer wywiadu Stanisław Kolicki, wykazujący fizyczne podobieństwo do schwytanego niedawno nazistowskiego porucznika, Hansa Klossa. Jednak nawet przebrany za Hansa Stanisław będzie bezsilny wobec ogromu zatrudnionych w Wilczym Szańcu nazistów. Jedyna szansa pojawia się w sylwestrową noc z 1943 na 1944r. Znany z szalonych pomysłów Adolf H. urządza pijacką balangę jakiej świat nie widział. To, co zobaczyliśmy pięknego styczniowego poranka przypominało prawdziwy krajobraz po bitwie. Cala załoga zalana w trupa, gdzieniegdzie ponabijane na ogrodzenie zwłoki zbyt mocno rozbawionych uczestników imprezy, „pobrudzone” ściany…

Jedynemu „trzeźwemu” uczestnikowi zabawy sylwestrowej Hansowi Klossowi nie pozostaje nic innego jak udać się na wycieczkę po kompleksie zabierając po drodze 12 stron dokumentacji i 9 elementów szkicu. Jako że Wilczy Szaniec cudem architektury nie był (bo nie takie jego zadanie było) podczas wędrówki mijamy puste szare żelbetonowe ściany co jakiś czas ozdobione podobiznami Adolfa i swastykami. Jako że wszyscy obecni na imprezie naziści leczą syndrom wieczora poprzedniego, jedynym utrudnieniem pozostają pozamykane na klucz drzwi, samobieżne miny oraz sterowane fotokomórką karabiny maszynowe. W miarę upływu czasu nasz bohater może uzupełnić niedobory żywności kawałkiem kurczaka i rozgrzać się filiżanką kawy. Do tego na okrągło jesteśmy torturowani z głośników przeróbką znanego przeboju „Stawka większa niż życie”.

Hans Klos to jedna z ciekawszych labiryntówek polskiego przemysłu growego z pierwszej połowy lat ’90. Na uwagę zasługuje rozbudowany labirynt Wilczego Szańca, duża animowana postać głównego bohatera, oraz przygrywająca podczas rozgrywki muzyka. Polecam.

Ocena ogólna 7.7

Autor: tbxx

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Grywalność 80%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie