Ico

PlayStation 2

Utworzono: 14 lipca 2009
Autor: Antari
Odsłon:

2144

Wielkość podlega ocenie według kryterium „nie ważne jak zaczynasz ważne jak kończysz”. Owa maksyma idealnie oddaje duszę i postać oraz poniekąd historię Ico – onirycznej krainy marzeń, w którą przenosi nas Sony na PlayStiation 2.

Biblioteka gier na PlayStation 2 obfituje w niezliczoną ilość tytułów średnich, dobrych, bardzo dobrych, a także kilka legendarnych perełek określanych mianem ulotnej sztuki, przecierających szlaki na annałach elektronicznej rozrywki.

Z początku nie wierzyłem w sukces Ico. Dla wielu osób zasadniczym asumptem do zagłębienia się w ową produkcję było przeświadczenie ogółu o jej kultowości zbudowanej za życia na grobie innej pozycji spod szerokich skrzydeł Sony Shadow of the Colossus. Dla mnie było to impulsem zwrotnym. Z czasem jednak zmuszony byłem odszczekać moje pochopne konstatacje. Czy słusznie?

Rogi jako atrybut osobności i nieprzystosowania, to w kulturze rzecz nienowa. Nic więc dziwnego iż „wiejska” społeczność świata przedstawionego w Ico, za główny obiekt swych przyszłych niepowodzeń i zmartwień obrała sobie dzieci obdarowane przy narodzinach w parę rogów na głowie. Pokutą za ów zły omen jest wieczne wygnanie pomazańca z wioski połączone z sadystycznym pogrzebaniem żywcem „grzesznika” w sarkofagu, w zamku na krańcu zakazanych ziem. Ów okrutny rytuał trwał w wiosce od pokoleń – nam przychodzi zaszczyt podziwiania egzekucji jednego z potępionych i zarazem głównego bohatera gry – tytułowego Ico. Na skutek brzemiennego w skutkach trzęsienia ziemi grobowiec naszego małego rogacza, niemal natychmiast ulega zniszczeniu, a jemu samemu udaje się cudem wydostać na wolność. Niestety „wolność” okazuje się być wyłącznie ułudą – Ico wpada z deszczu pod przysłowiową rynnę. W trakcie swej tułaczki nasz mały bohater poznaje Yordę – dziewczynę o alabastrowej cerze spowitą aurą tajemniczości sprawiającą wrażenie postaci nie z tej „bajki”. Główny wątek fabularny pozostawia wiele niedopowiedzeń, otwartych furtek i trudnych pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Kim są tajemnicze czarne postacie próbujące porwać Yordę? Czy Ico zdoła wydostać się z morderczej pułapki, jaką jest owa tajemnicza budowla? Kto jest odpowiedzialny za wzniesienie zamku? Kim jest Yorda? – to jedne z tych pytań, które kłębią się nieustannie w głowie spragnionego informacji gracza. Dodatkowo nastrój umiejętnie jest podsycany przez wypowiedzi naszej „dziewczyny” w niezrozumiałym dla nas języku, co jednocześnie buduje dystans i pogłębia więzi między graczem i postaciami.

Głównym targetem rozgrywki w Ico określanego mianem platformera z elementami logicznymi jest pokonywanie kolejnych kondygnacji „zamczyska” przeplatanych z randomowymi walkami z oponentami. W trakcie wędrówki nie jesteśmy sami – Yorda towarzyszy nam empirycznie na każdym kroku. Obecność naszej białej „przyjaciółki” jest właśnie tym (poza genialną stylistyką) co odróżnia Ico od innych niekonwencjonalnych tworów. Yorda od samego początku wymaga 50% naszej uwagi. Biegając po zamku „zmuszeni” jesteśmy prowadzić ją za rękę, wspinając się podnosić, umożliwiając wejście na wyższe poziomy, a w trakcie walki bronić mieczem/drewnianym kijem przed zgubnymi szponami „czarnych rycerzy”. Nieraz sam siebie złapałem na kurczowym trzymaniu R1 (klawisz odpowiedzialny za interakcję z Yordą), gdyż zwyczajnie bałem się iż dziewczyna puści rękę Ico i zostanie porwana przez oponenta. Niekiedy gra wymaga od nas podjęcia radykalnych decyzji takich jak pozostawienie Yordy na jakiś czas samej w celu rozwiązania zagadki w innej lokacji, która to z kolei otworzy przejście, które odsłoni dźwignię etc., etc. Nie dość, że wymusza to zwiększenie częstotliwości pokonywania łamigłówek i nieustanną kontrolę czasu, gdyż w każdej chwili dziewczyna może zostać porwana to jeszcze wyzwala to skrajne emocje troski o życie drugiej osoby. Z czasem, mimo iż dziewczyna doskonale radzi sobie z niewielkimi wzniesieniami, zaczynamy jej pomagać, troszczyć się o nią, traktować jak niezbędny substrat wchodzący w syntezę z każdym elementem rozgrywki.

Ico otrzymał od twórców wachlarz podstawowych umiejętności wspinaczkowo-bitewnych. W pakiecie znajduje się wspinanie po wszelkiego rodzaju murkach, pułkach skalnych, zwisanie a także uderzenie drewnianą belką (którą można podpalić) czy w późniejszej fazie mieczem, podnoszenie eksplodujących bomb, uruchamianie dźwigni czy szereg zdolności pomocniczych, które wykonuje w parze z Yordą. Nie jest tego wiele, dodatkowo nie ma możliwości poszerzania poziomu doświadczenia i zwiększania umiejętności w miarę postępów w grze. Poniekąd ubogi wachlarz zdolności głównego bohatera rekompensuje środowisko, które umożliwia wykorzystanie ich w bardzo ciekawy sposób.

Zamek z kolei (będący trzecim głównym bohaterem Ico) to jedno wielkie fascynujące dzieło szalonego mistrza nieposkromionego konceptu. Przypomina groteskową układankę, której fragmenty ktoś skrzętnie porozrzucał – naszym zadaniem jest złożenie ich w jedną, logiczną i spójną całość. Dzwignie, mosty, przekładnie, starożytne zegary słoneczne, tajemnicze wodne mechanizmy - to wszystko czeka na nasze odkrycie i zaprasza fowistycznym akcentem do wspólnej interakcji. Zagadki logiczno zręcznościowe zostały perfekcyjnie wyważone. Mimo iż nie są specjalnie trudne zapewniam, iż w paru mementach można się zaciąć ze względu na brak jakichkolwiek wskazówek czy też podpowiedzi. Ot pojawia się kolejna lokacja z zupełnie nowymi rozwiązaniami, którą musimy „pokonać” na własną rękę. Podstawą tutaj jest więc szeroko pojęta penetracja architektury pomieszczeń w celu odnalezienia cennych informacji umożliwiających rozwiązanie zagadki. Monumentalizm budowli i charakterystyczna stylistyka wymuszają szukanie niekonwencjonalnych rozwiązań, zaglądania w każdy nawet najdrobniejszy kąt. Zazwyczaj rozwiązanie okazuje się być banalnie proste (oczywiście po jego odkryciu) i ogranicza się do uruchomienia odpowiedniej dźwigni, przycisku, wysadzenia czegoś czy przecięcia liny. Z całą pewnością jednak na nudę narzekać nie można. Mimo, iż wykonujemy z pozoru proste czynności stopień ich skomplikowania często bywa różny i wymusza backtracking, co bynajmniej nie jest wadą – umożliwia spojrzenie na daną lokację „pełniejszym” okiem. W ten sposób wszystkie części układanki zaczynają stopniowo ze sobą współgrać, a zamek odsłania swe prawdziwe oblicze. Poza tradycyjnym „przynieś, wynieś, pozamiataj”, znajdziecie tu także zabawę z pochodniami, eksplodujące bomby oraz całą masę „półkowo-skalnej” wspinaczki i kombinowania „jak otworzyć ten most”.

Nie sposób nie zachwycić się wizualiami jakie oferuje Ico. Nie dość, że surrealistyczny design świata miażdży pojęcie wyższego architektonicznego piękna, jakie było nam dotąd znane to jeszcze poziom dopracowania poszczególnych jego elementów budzi ogromny podziw mając na uwadze datę wydania produktu. Oświetlenie zwłaszcza w pomieszczeniach kontrastuje z surowym wyglądem kamiennych murów, wydobywając ukryte piękno z pozoru przeciętnych lokacji. Na długo w mojej pamięci zagości obrazek na wpół zniszczonego wiatraka skąpanego w słonecznych odmętach, u stóp którego bije małe źródełko z niemal perfekcyjnie odwzorowaną powierzchnią wody. Z widokówek wartych odnotowania wspomnę jeszcze o niepowtarzalnym wodospadzie, karmazynowej jaskini czy wielopoziomowej kondygnacji z charakterystycznymi okrągłymi bramami, których aktywacja wymaga uruchomienia zegara słonecznego. Oczywiście można doszukać się tu i ówdzie drobnych błędów w postaci przechodzących tekstur podłoża przez dolne kończyny naszych bohaterów czy lekkich problemów z detekcją kolizji aczkolwiek nie są to „grzechy” zbytnio ciężkie. Animacja naszych herosów stoi na najwyższym poziomie i trzyma 60 FPS’ów. Widok małego chłopca ciągnącego wyższą od siebie dziewczynę za rękę czy asekuracja Yordy w trakcie wspinaczki z obowiązkowym wyciągnięciem jej za rękę to obrazki, które zasługują na największe pochwały. Wychodząc poza zamknięte przestrzenie „zamczyska” możemy obserwować malujący się w oddali horyzont (bynajmniej nie mam na myśli pop-upu). Przechadzka długim mostem z jednego sektora do drugiego zapiera dech ogromem pracy włożonym w stworzenie tak olbrzymich przestrzeni do penetracji. Przyczepię się jednak do niezbyt wygodnej pracy kamery, która momentami utrudnia zamiast pomagać. Dodatkowo sprawę pogarsza fakt, iż w trybie manualnego ustawiania kamery, ta nie obraca się wokół naszego bohatera, tylko swobodnie do pewnego poziomu, pozostawiając naszą postać poza polem widzenia, co dodatkowo dezorientuje i trąci nieco archaizmami z poprzednich generacji.

Warstwa muzyczna, a właściwie dźwiękowa jest dość nierówna. Z jednej strony nie uświadczymy w grze żadnej muzyki (za wyjątkiem cut-scenek i menusów). Jedyne, czego dane będzie nam słuchać w trakcie wędrówki to głosy postaci, oponentów oraz wszelkiej maści dźwięki otoczenia takie jak szum wody, kroki naszych bohaterów, śpiew ptaków czy metalowe odgłosy ogromnych przekładni, zębatek i przeróżnych urządzeń „nie z tej ziemi”. Z drugiej jednak zdecydowanie na uwagę zasługuje obecny w grze kawałek autorstwa Stevena Geraghty – You Were There, idealnie współgrający z całością prezentowanych treści i dobitnie wdrążający się w pamięć grającego na długo. Mało który obraz w takiej konfiguracji muzycznej budzi tak wspaniałe emocje.

Czas potrzebny na ukończenie Ico to ok. 8-9 godzin, co odbieram jako wynik dobry aczkolwiek nie ponadprzeciętny. Po ukończeniu gry po raz pierwszy odblokowuje się dodatkowa opcja umożliwiająca czytanie wypowiedzi Yordy w zrozumiałym dla nas języku. Ów bonus idealnie podwyższa replayability – któż, bowiem nie zechce usłyszeć ostatecznego kontekstu tej wspaniałej historii?

Nie wierzyłem w sukces i kultowość Ico. Teraz wierzę. Gra, mimo iż w pewnym momencie może wydać się co poniektórym schematyczna, pod koniec odsłania swe prawdziwe oblicze masakrując klimatem i wspaniałym, wręcz legendarnym i ponadczasowym zakończeniem. Nie bez powodu branżowa beletrystyka okrasiła ją metką elektronicznego dzieła sztuki, łamiącego czwartą ścianę milczenia. Związek Yordy i Ico budowany na wzajemnym zaufaniu jest najwspanialszym dowodem na egzystencję uczuć między materią. Obowiązkowa lektura dla osób o otwartych umysłach, sporej wrażliwości na ukryte piękno, wielkim sercu i dysponujący sporym kredytem zaufania.

Ocena ogólna 8.7

Autor: Antari

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Grywalność 100%

4 komentarzy dla “Ico

  1. Jestem świeżo po ICO i chyba nie odczuwam takiego entuzjazmu jak większość odbiorców owego dzieła. Produkcja składa się z dwóch czynników, łamigłówek lokacyjnych oraz jak to mniej więcej ujął autor recenzji "troski o drugie życie".
    Fabuła praktycznie tak jak ścieżka dźwiękowa tu nie istnieje. Są tylko pewne podwaliny na której każdy może budować swoją wersje wydarzeń. Taka fabularnie pusta amfora. Liczy się jedynie więź jaką gracz poprzez ICO nawiąże z Yordą. Tylko to.
    Zamek zbudowany jest do rozmiarów wręcz absurdalnych. Niestety nie jestem pewien co autor gry chciał osiągnąć przez ten monumentalizm. Formalnie w architekturze stosuje się go by pokazać proporcję, pewną relację miedzy człowiekiem a skalą obiektu. W ICO nie widzę żadnych sensownych rozwiązań tego stylu, zamek mógłby być co najmniej o połowę mniejszy i nadal spełniał by swoje zadanie.
    Słowo które odzwierciedla produkcje najlepiej zostało użyte przez autora recenzji na jej początku - "oniryzm"
    Dla mnie solidna 7 we wszystkich aspektach podlegających ocenie.

  2. Wiadomo ,że po ~16 latach gra nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Ja po recenzjach wiem czego się spodziewać po tym tytule, wielka nuuuuuda. Dlatego unikam jak ognia.

  3. Również świeżo po ukończeniu ICO. Gra jest specyficzna, i z pewnością oryginalna w porównaniu do innych produkcji, jednak tak ja StormS uważam, że pozycja zasługuje na 7-kę, w porywach 8. Zakończenie wywarło na mnie dobre wrażenie, jednak spodziewałem się że mniej więcej tak będzie wyglądać od samego początku.

  4. Grałem zaraz po premierze, wtedy jeszcze na Swap Magicu 3 Plus. Zgadzam się z ostatnim zdaniem autora. Moim zdaniem grze jest więcej sztuki niż samej gry. Przeszedłem dwa razy i nie mam odwagi wrócić po raz kolejny, aby nie zepsuć wspomnień i wrażenia jakie gra pozostawia po ukończeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie