James Bond 007: NightFire

PlayStation 2

Utworzono: 27 października 2010
Autor: Jacek "Mr. Jack" Sobieraj
Odsłon:

5259

W 2002 roku swoją premierę miał dwudziesty film o agencie Jej Królewskiej Mości pod tytułem Die Another Day. Tego samego dnia, światło dzienne ujrzał James Bond 007: NightFire, druga gra o Bondzie na konsole szóstej generacji.

Fabuła
Już sam tytuł sugeruje nam, że będziemy mieli przyjemność z grania w grę, która posiada odrębny scenariusz, zupełnie nie związany z dotychczasowymi filmami z serii. Przedstawia się on następująco. Majętny przemysłowiec (Raphael Drake) postanawia założyć ludzką kolonie poza obszarem ziemi. W tym celu zamierza ją spustoszyć i zniszczyć rakietami jądrowymi. Aby temu zapobiec M-16 po raz kolejny powierza misję swojemu najlepszemu szpiegowi. Ma on za zadanie zlikwidowanie szaleńca, przed wcieleniem jego planu w życie. Pomagać nam w tym zadaniu będą: Zoë Nightshade (znaną z poprzedniej gry Agent Under Fire), Alure McCall i Alexander Mayhew. Z kolei w opozycji do naszego bohatera i postaci wymienionych, zobaczymy przede wszystkim wspomnianego wizjonera, a także podwójna agentkę Makiko Hayashi oraz postawnego szefa ochrony Drakea - Rooka.

Grafika
Nightfire mimo upływu ośmiu lat od premiery dalej może się podobać od strony oprawy wizualnej. Już na samym początku pojawia się pięknie zaprojektowane menu główne. Warty odnotowania jest fakt, że jest ono jednym z najładniejszych w grach o Bondzie w ogóle. Już pierwsza misja to pokaz możliwości tego tytułu. Skupię się jednak na planszy następnej, która wywarła na mnie największe wrażenie z pośród pozostałych - The Exchange. Samą rozgrywkę będę opisywał w kolejnej części recenzji. Natomiast sam level prezentuje się do dzisiaj świetnie. Możemy w nim obserwować z oddali wiekowy zamek oświetlony reflektorami. To nie tylko płaskie tło, a miejsce do którego zmierzamy. Noc z prószącym śniegiem potęguje tylko pozytywne odczucia wizualne. Podobnie pozostałe etapy Nightfire, są dopracowane i pełne detali przykuwających uwagę w trakcie rozgrywki.

Gameplay
Zgodnie z filmową tradycją i tutaj mamy spektakularną scenę inauguracyjną. Rzecz dzieje się w Paryżu podczas pościgu. My podziwiamy ten etap z dwóch perspektyw. Najpierw jako pasażera helikoptera oraz aktywnego snajpera, a nieco później jako kierowca znanego z filmu srebrnego Astona Martina. Po ukończeniu tej misji rozpoczyna się intro, nie odbiegające daleko rozmachem i wykonaniem od filmowych odpowiedników. Jest także piosenka tytułowa, która również trzyma wysoki poziom. Po chwili zostajemy podsumowani i zależnie od poczynań w grze zostajemy ocenieni medalem: złotym, srebrnym i brązowym - logo 007. Po tym rozpoczyna się wspomniany już w moim tekście The Exchange. Jest to bardzo klimatycznie zaprojektowany etap. Nie jest liniowy, bowiem można go przejść na kilka sposobów. Nie mam tu na myśli wyłącznie eliminacje wrogów, lecz drogę prowadzącą do celu. Przy tej okazji wspomnę o pozostałych moich ulubionych zadaniach występujących w grze: Phoenix Fire, Enemy Vanquished oraz Deep Descent. Pierwsza z wymienionych, rozgrywa się w nocy wewnątrz wysokiego wieżowca, natomiast pozostałe dwie umożliwiają kierowanie pojazdu Bonda na lądzie jak i pod wodą. W obu misjach jest parę nawiązań do klasycznych filmów z cyklu. The Living Daylight - ucieczka przy granicy kraju w Enemy Vanquished. Thunderball - muzyczny motyw przewodni i samochód amfibia znany ze Spy Who Loved Me w Deep Descent. Nie mogło zabraknąć wymyślnych gadżetów od Q. Do moich ulubionych należy Phoenix Ronin - aktówka ze zdalnie sterowanym karabinem maszynowym, zegarek z wiązką lasera, nieodłączna broń - Walther PPK, dostępnym w standardowym kolorze jak i złotym po ukończeniu gry.

Podsumowując następca Agent Under Fire jest z całą pewnością grą bardziej dopracowaną, także bardziej atrakcyjną dla graczy i miłośników kina. Posiada także wszystkie cechy żeby stać się najlepszym Bondem z perspektywy pierwszej osoby. Nie obejdzie się bez porównań do zdaniem wielu najlepszej gry o agencie 007 - Goldeneye z 1997 roku. Zgodnie z filmowym porzekadłem "Może być tylko jeden" stawiam Nightfire tuż za nim. Brakuje mu tej długowieczności i poziomu dopracowania kultowej już produkcji od Rareware.

Ocena ogólna 7.3

Autor: Jacek "Mr. Jack" Sobieraj

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Grywalność 70%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie