Pilotwings 64

Nintendo 64

Utworzono: 9 sierpnia 2008
Autor: StormS
Odsłon:

2176

Pilotwings 64 to jedna ze startowych gierek wydanych przy pojawieniu się na rynku Nintendo 64. Chociaż mógł coś osiągnąć, został na starcie pokonany przez Super Mario 64 . Pomimo tak potężnego rywala, Pilotwing 64 jest rozpoznawalnym tytułem...

Kiedy w 1996 roku wydano konsole Nintendo 64, na rynku były dostępne trzy tytuły startowe Super Mario 64 , Saikyo Habu Shogi (wydaną tylko w Japonii) oraz Pilotwings 64. Ta ostatnia jest kontynuacją Pilotwings z platformy SNES.

Rozgrywka

Do wyboru mamy sześć postaci. Bohaterowie poza oczywistymi różnicami w wyglądzie, dzielimy parami w zależności od wagi. Lark i Kiwi to postacie lekkie, nadające się do misji wymagających precyzji lecz bardziej podatnymi na podmuchy wiatru, z kolei postacie Robin (w japońskiej wersji Hooter) oraz Hawk należą do wagi ciężkiej, są mniej podatni na wiatr ale trudniej się nimi steruje, pośrodku znajdują się Goose i Ibis.

Grę przechodzimy zaliczając szereg testów na każdym poziomie trudności których jest w sumie 4. Beginner Class (najłatwiejszy), Class A, Class B, Pilot Class (najtrudniejszy). W każdej z klas mamy do wyboru 3 wehikuły:
Paralotnie – najtrudniejsza do opanowania, należy strategicznie dobierać miejsca podmuchu wiatru. Wiem że to może brzmieć troszkę dziwnie, ale czasami możemy obniżyć lot do tego stopnia, że wiatr nie będzie w stanie nas unieść i przelecimy pod nim. Na paralotni możemy wykonać kilka ujęć fotograficznych.
Helikopter – w grze nosi nazwę „Gyrocopter” i jest pojazdem fajnym do operowania. Wyposażony jest w wyrzutnię rakiet przez co większość zadań będzie polegała na zestrzeleniu celów. Kiedy zabraknie paliwa pojazd rozbije się.
Rocket Belt – zwany również potocznie Jetpack’iem, czyli po prostu plecakiem rakietowym. Tu swoboda ruchu jest większa, zadania wymagają ogromnej precyzji (szczególnie te ostatnie). Utrata paliwa oznacza szybkie zakończenie rozgrywki.
Bonusowo można latać dzięki strojowi ptaka (Birdman), zlatywać na spadochronie (Skydiving), wysadzać się z armaty (Cannon) oraz skakać za pomocą specjalnego obuwia (Jumble Hoppers).

Aby mieć dostęp do kolejnego poziomu trudności należy uzyskać minimalnie brązowy medal we wszystkich trzech maszynach we wcześniejszym poziomie, uzyskując srebrny zdobędziemy dostęp do bonusów. Jednak wielu z nas chciałoby być perfekcjonistą i zapewne otrzymać 100% z każdego testu. Jest to sprawa niemalże niemożliwa. Na każde wyzwanie wpływa wiele czynników takich jak: odpowiednie ujęcie aparatem wymaganego obiektu, przelot przez koło, bezbłędne lądowanie na środku „tarczy”, a nawet co najgorsze zaliczenie wszystkiego w odpowiednim czasie. Limit czasowy sprawia, że wiele z testów jest bardzo ciężko ukończyć perfekcyjnie.

Dźwięk

Oprawa dźwiękowa za specjalnie nie przypadła mi do gustu. Przeważa tutaj wolny jazz, który dobrze pasuje do gry, ale wolałbym go raczej słuchać do poduchy na dobranoc. Ogółem dostępnych jest tylko 31 dźwięków, z których najlepiej wpadł mi w ucho motyw podczas używania armaty oraz skaczących butów. Okropnie wykonane są głosy postaci „ihaa”, „jahuu”, „iiiargh”, nie mam pojęcia co to w ogóle jest, ale na pewno woła o pomstę do nieba.

Grafika

W tym wymiarze Pilotwings 64 jest grą oryginalną, grafika jest wykonana nieźle ale najlepsze wrażenie oddają plansze. Mamy tu do wyboru cztery wyspy, Holiday (mała zielona wyspa z zamkiem pośrodku oraz wesołym miasteczkiem, trochę podchodząca mi pod Wzgórze Świętego Michała), Ever-Frost (zimowa wyspa na której znajdziemy rafinerie, miasteczka, jaskinie), Crescent (wygląda jak karaibska wyspa, z luksusowym hotelem, wioskami z chatami pokrytymi trzciną, dość podobna do wyspy „C” z gry Startropic z NES) oraz Little states (ogromna wyspa będąca miniaturowym USA, także znajdziemy tu Biały Dom, Nowy Jork, górę Rushmore, czy nawet przylądek Canaveral). Na każdej z wysp próżno szukać jakieś większej cywilizacji, wyspy mają tylko trochę życia w sobie dzięki np. wielorybom. Jednak występowanie ich należy odbierać bardziej jako atrakcje.

Miodność

Najbardziej podoba mi się to że, każdy z testów nie ma odgórnie wyznaczonego limitu czasu dzięki temu np. po 25 minutach nie ujrzymy „mission failed”. Jaki pojazd byśmy nie wybrali możemy olać zadanie i przejść do zwiedzania wyspy, a wierzcie mi jest co podziwiać. Niestety, po przejściu zadania raczej nie ma do czego wracać. Nie ma też trybu dla wielu graczy, co mogło by uprzyjemnić rozgrywkę. Ogólnie rzecz biorąc pozostaje poznawanie walorów wysp, ale czy można robić to w nieskończoność?

Podsumowanie

Niestety, nie mogę Pilotwings 64 wystawić wysokiej noty, chociaż wiem, że należałoby jej się gdyż jest jedną z pierwszych na konsole Nintendo 64. Nie kojarzy mi się ona ze słowem „rozrywka i przyjemność” tylko „katorga i nerwy” ponieważ gra jest okrutnie wymagająca. Podziwiam każdego kto wykonał 100% gry, mnie się nie udało. Jak już wielokrotnie wspomniałem dobrze, że w grze mamy co zwiedzać, i ma się wolną rękę gdzie chciałoby się udać. W tej mierze mogę grę polecić, obecnie jednak wątpię czy jakiś szczęśliwy posiadacz się w nią zagrywa. Nie zdziwiłbym się gdyby leżała na półce do zakurzenia się, podtrzymując tezę „Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi”. Walcząc z takim tytułem jak Super Mario 64 już na starcie raczej nie miała szans.

Ocena ogólna 6.3

Autor: StormS

Grafika 80%

Dźwięk 60%

Grywalność 50%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie