Street Fighter II

SNES

Utworzono: 15 marca 2015
Autor: Jedah
Odsłon:

1152

Nie będę ukrywał, kocham tę grę. Ileż to czasu w dzieciństwie spędziłem w salonach gier walcząc z wypiekami na twarzy z kolejnymi przeciwnikami. Że już nie wspomnę, jak dużo żetonów wrzuciłem do automatu z grą, żeby w końcu pokonać ostatniego bossa. Mój pierwszy kontakt ze Street Fighter 2 to była miłość od pierwszego wejrzenia. Kupując Super Nintendo wiedziałem, że jedną z pierwszych gier, w jaką się zaopatrzę, będzie druga część Ulicznego Wojownika.

Premiera pierwszej części gry Street Fighter miała miejsce w 1987 roku. Jak na swoje czasy była tytułem rewolucyjnym w gatunku bijatyk 1 na 1. Opowiadała historię wojownika o imieniu Ryu, który przemierzał świat walcząc z kolejnymi przeciwnikami. Tytuł ten recenzenci chwalili za innowacyjne sterowanie, ukryte ciosy specjalne i ładną grafikę. Mimo to Street Fighter nie zdobył wielkiej popularności i mało kto w ogóle o nim wspomina. Sukces ten osiągnął wydany w 1991 roku sequel, po raz kolejny wyznaczając nowy trend, z którego później czerpało wiele innych tytułów z tego gatunku. Street Fighter 2 stał się ogromnym hitem oraz jedną z najpopularniejszych i najbardziej znanych gier w historii.

Szef organizacji przestępczej Shadalo, M. Bison, organizuje turniej, na który zaprasza wojowników z całego świata. Na jego wyzwanie odpowiada ośmiu fighterów. W przeciwieństwie do pierwszej części gry tutaj możemy wybrać, jaką postacią chcemy sterować, decydując się właśnie na jednego wojownika z tej ósemki. Zawodnicy pochodzą z różnych stron świata i prezentują odmienne style walki. Wybrać możemy spośród mistrzów Karate pochodzącego z Japonii Ryu oraz jego rywala mieszkającego w USA Kena, potrafiącego wydłużać swoje kończyny indyjskiego jogina o imieniu Dhalsim, chińską agentkę Interpolu posługującą się Kung Fu Chun Li, potężnego zapaśnika z ZSRR Zanghiefa, japońskiego czempiona Sumo E. Honde, brazylijską bestię Blankę czy amerykańskiego żołnierza Guile'a. Jak widać, postacie są dość różnorodne, więc każdy znajdzie swoją ulubioną. Decydując się na jednego z nich, przemierzamy świat tocząc walkę z pozostałą siódemką, a także czterema innymi niegrywalnymi postaciami, jak stylizowany na Mike'a Tysona bokser Barlog, zwinny Hiszpan korzystający w walce ze śmiercionośnych pazurów Vega, mistrz Muay Thai Sagat, no i rzecz jasna M. Bison. Sterowanie składa się z sześciu przycisków. Trzy ataki pięściami i trzy kopniakami podzielone na słaby, średni i mocny. Oprócz tego, gdy podejdziemy blisko rywala, możemy (zależnie od postaci) go chwycić i wykonać przerzut lub trzymając zadać serie razów. Wszelkie uderzenia można także zablokować, wciskając strzałkę w tył. Każda postać posiada także kilka własnych ciosów specjalnych, które wykonujemy poprzez odpowiednią kombinacje przycisków, inną dla każdego zawodnika. Np. Dhalsim pluje kulami ognia, Blanka razi prądem, Ryuwystrzeliwuje z rąk kulę energii (słynny Hadouken), a Chun Li wykonuje niebywale szybką serię kopnięć. Kombinacje nie są specjalnie trudne do wykonania i każdy po jakimś czasie będzie w stanie opanować ciosy swojego wojownika. Gdy przeciwnik przyjmie kilka uderzeń pod rząd, zostaje oszołomiony. Wówczas przez moment staje się zupełnie bezbronny i mamy szansę przyłożyć mu czymś mocniejszym. System walki ogólnie sprawuje się świetnie, a postacie są dobrze zbalansowane. Street Fighter 2 ma kilka poziomów trudności, grając już na średnim przeciwnicy mogą sprawić wiele kłopotów, a na wyższych poziomach trzeba się już sporo namęczyć. Nie raz odpowiednio wykonany blok i wyprowadzona kontra uratują nam skórę. Jednak nawet na niskich poziomach trudności nie ma co liczyć, że przejdziemy grę wciskając na ślepo różne przyciski, jak to w niektórych innych bijatykach bywa. Pokonując każdego rywala, zwycięska postać wypowiada parę słów w jego stronę. Co ciekawe, mają dwie wypowiedzi i losowo po zwycięstwie pojawia się jedna z nich. Każdy wojownik z kolei ma swój własny tekst, ale wszystkie można zinterpretować jako: "Ha,ha, nakopałem Ci do życi". Jak w większości gier arcade, po porażce gra pyta nas, czy chcemy spróbować ponownie, dając na decyzję 9 sekund. Abyśmy mogli chwilę ochłonąć między kolejnymi walkami, twórcy co kilka starć umieścili w grze bardzo fajne dwie plansze bonusowe. W pierwszej, sterując naszą postacią, musimy zniszczyć stos cegieł, a w drugiej samochód. Jeśli uporamy się z tymi zadaniami przed upływem czasu, dostaniemy specjalny bonus punktowy.

Bardzo podobają mi się plansze w grze. Świetnie pasują do klimatu danego kraju i postaci. Np. z Blankąpowalczymy w brazylijskiej dżungli, z Guilem w bazie wojskowej, a Dhalsimem w buddyjskiej świątyni. Co jednak najlepsze, nie są one statyczne. Na wielu z nich widać w tle kibiców, którzy żywo dopingują wojowników. Moim faworytem jest lokacja w Chinach, gdzie w tle widzimy ludzi zajętych swoimi codziennymi sprawami. Jedna Pani robi pranie w misce, sprzedawcy drobiu przygotowują kurę do uboju, ludzie przejeżdżają na rowerze. Dodatkowo na niektórych planszach po rogach porozstawiane są drewniane skrzynie lub metalowe beczki, na które możemy rzucić rywala. Niby kosmetyka, ale wygląda to fajnie. Bardzo dobrze prezentują się także modele postaci. Animacja ich ruchów oraz ciosów w żadnej dotychczasowej bijatyce nie wyglądała tak dobrze. Pochwała należy się także za warstwę dźwiękową. Każdej planszy towarzyszy osobny utwór odpowiednio wpasowywujący się w jej klimat. Moim zdaniem, tym razem również rządzą Chiny, ale tego po prostu trzeba posłuchać. Odgłosy walki też prezentują się bardzo dobrze. Jak na grę z 1991 roku pochwalić należy voice acting. Mimo, że praca aktorów ogranicza się jedynie do wypowiadania wykonywanych technik i jęków pokonanych postaci, to naprawdę brzmi świetnie.

Grze można by zarzucić jedynie niewielką ilość trybów, gdyż poza kampanią mamy tylko tryb versus, gdzie możemy porywalizować z drugim graczem. Jednak w przypadku tak starej gry jest to czepianie się na siłę.Street Fighter 2 rządzi i dzieli. Jest prawdziwym królem dwuwymiarowych bijatyk i nawet po dziś dzień pozostał niesamowicie grywalnym. A kto sądzi inaczej, tego odprawię Hadoukenem.

Ocena ogólna 10

Autor: Jedah

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Grywalność 100%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie