Dawne Komputery i Gry 2012 - relacja

Utworzono: 28 kwietnia 2012
Autor: Hayabusa, Wojtek "Frabi" Frabinski (zdjęcia), Baieros (film)
Odsłon:

2279

Retro sprzęt, komputery i gry to zjawisko raczej rzadko spotykane we Wrocławiu. Mamy tu zaledwie jeden sklep, w którym można uraczyć jakieś konsole sprzed dwóch dekad. Nawet przeczesując Allegro, można odnieść wrażenie, że w tym rejonie jest to temat raczej zapomniany. Nic więc dziwnego, że w mieście ambitnie dążącym do zachodnich standardów, w którym społeczność jest zalewana najnowszymi trendami i nowoczesnymi gadżetami, wieść o wydarzeniu takim jak DKiG, ucieszyła zapewne niejednego miłośnika elektronicznej rozrywki z minionego stulecia. Sięgając pamięcią wstecz, przypominam sobie, że odbywały się już tutaj "Dni Fantastyki" i innych konwentów traktujących o fantastyce, komiksach, czy anime, natomiast imprezy tematyczne związane z oldschoolowym sprzętem raczej nie miały miejsca na przestrzeni kilku ostatnich lat, przez co jeszcze bardziej uradował mnie fakt, że już 21 kwietnia, wydarzenie na taką skalę miało miejsce właśnie w moim rodzinnym mieście. Poza eskpozycją sprzętu była to świetna okazja, aby zacieśnić więzy z ekipą RetroAge. Kilka szybkich telefonów i udało się ustalić, że wraz z kilkoma użytkownikami będziemy reprezentować nasz portal na imprezie. Czas pędził nieubłaganie szybko, kolejne dni mijały, należało się sprężyć z przygotowaniami gdyż długo oczekiwany weekend, powoli stawał się faktem. Dzięki wcześniejszym ustaleniom, udało się wyłonić użytkowników RetroAge, którzy będą reprezentować serwis na imprezie Dawne Komputery i Gry. Tym oto sposób głównymi dowodzącymi stali się: Baieros, Emde, Storms i Hayabusa, natomiast Michu40i4 wraz z pozostałymi, skupiał oddziały dywersyjne, by później do nas dołączyć.

Dzień imprezy rozpoczął się o godzinie 7:00. Zachmurzone niebo za oknem skutecznie demotywowało mnie do wszystkiego. Asekurowałem się poranną kawą, która skutecznie postawiła mnie na nogi, aby ostatecznie sprawdzić sprzęt i okablowanie. Po godzinie wszystko było już zapięte na ostatni guzik, w trakcie wynoszenia sprzętu do samochodu nawet przelotne opady nie były w stanie zepsuć nam humoru. Problemem, który niespodziawanie się pojawił była awaria naszego retromobilu. Po kolejnej godzinie zmagań z samochodem, byliśmy zmuszeni odstawić telewizor i jakoś przetransportować trzy torby, wypchane po brzegi konsolkami na miejsce. Najprostszą i najszybszą opcją okazał się tramwaj. Po 30 minutach jazdy dotarliśmy do malowniczej Leśnicy. Oddalony o 200 metrów zamek wyłaniał się zza kamienic. Muszę przyznać, że jest to świetne miejsca na organizowanie wszelkich imprez tego typu, a trzy rozległe piętra wydają się wystarczające, aby pomieścić duże ilości ludzi. Dosyć dużym zaskoczeniem była informacja, że cała impreza ma się odbyć w podpiwniczeniu zamku, ale jak się okazało miejsca było sporo. Już od progu zostaliśmy ciepło powitani przez organizatorów. Po przejściu krótkiego łącznika, wyłoniły się znane twarze Emde, Stormsa i Baierosa. Na pierwszy rzut oka rzuciła się ekspozycja przygotowana przez Baieroska – wyglądała iście apetycznie. Na pierwszy rzut oka rzucały się klasyczne Pongi wraz z boxami, zachowane w świetnych stanach. Tuż obok nich można było ujrzeć oryginalnego Famicoma, Jaguara, Atari 2600 z drewnianą listewką, oraz Panasonica 3DO. Rodzynkiem wystawki był działający Vectrex i właśnie ten sprzęcik przyciągał najbardziej uwagę innych entuzjastów retro sprzętu. Wystarczyła jedna partyjka w Star Trek lub wyścigi samochodowe, aby doświadczyć mocy obliczeniowej i zaawansowania tego sprzętu. Stanowisko do grania było już niemalże gotowe, Emde podłączył swoje eksponaty do dostępnych telewizorków. Po rozpakowaniu całego majdanu jaki ze sobą przytachałem i połączeniu sił wraz z naszym forumowym Alex Kiddem, nasz kącik rozrywki zaczął funkcjonować pełną parą. Tym oto sposobem, amatorzy retro grania mogli spróbować swoich sił w klasycznych tytułach dostępnych na takich platformach, jak: Sega Master System, Mega Drive, NES, SNES i N64.

Nim się obejrzałem, było już grubo po godzinie 10:00, a nowe twarze przybywały w nieznacznym stopniu. Korzystając z okazji postanowiłem rozejrzeć się po miejscu imprezy. Na pierwszy ogień poszło sąsiadujące ze stoiskiem RetroAge, Stowarzyszenie Miłośników Zabytków Informatyki. Dosyć pokaźna ekspozycja starych komputerów, która jednak słabo przyciągała tymi niewiele mówiącymi literkami wyświetlanymi na ekranie monitorów. Na dużym ekranie 30-sto calowego monitora, można było zobaczyć ekran startowy z jakiegoś klona River Raid. Nie widziałem żeby ktoś próbował swych sił na tym sprzęcie, mimo wszystko eksponował się on całkiem nieźle.

Kawałek dalej można było zatrzymać się przy klasycznym Nintendo Entertainment System, na którym odbywały się zawody w pokonaniu pierwszego levelu Super Mario Bros na czas. Z tego co widziałem, przez pierwszą część imprezy, stanowisko to cieszyło się sporą popularnością. Wyniki tego konkursu i innych są ogłoszone na stronie internetowej organizatorów imprezy DKiG. Idąc dalej, można było ujrzeć w pełni grywalne stanowiska z Commodore 64, Atari 800XE, kilkoma Amigami i N64, na którym kolejno przewijały się takie tytuły jak Mario Kart 64, czy Destruction Derby. Przeciwległą ścianą oblegały różnej maści sprzęty wystawione przez portal Stare Komputery – według mnie jedna z lepszych ekspozycji, jakie można było znaleźć na całej imprezie. Począwszy od wczesnych komputerów Elwro, ZX Spectrum, Schneider, po nieco nowsze okazy od Apple'a czy Sharp'a. Z konsol można było zmierzyć się w klona Pac-Mana na Videopac'u G7000 lub zagrać w Galaga Deluxe na Amidze CD32. Dalszą część kolekcji uzupełniał pokaźny zbiór padów, joysticków i Arcade Sicków, przyznam że różnorodność tych akcesorii robiła wrażenie. Tuż obok znajdował się stolik sparingowy, w którym można było zmierzyć się w Mortal Kombat 3 w wersji na Segę Mega Drive. Była to nielada okazja żeby spuścić łomot kilku leszczom i poderwać panienkę na skilla w MK3. Tuż obok Segi figurował Super Mario All Stars na Super Nintendo, jeśli komuś nie poszła partyjka w Mortala, pozostawała możliwość odstresowania się podczas rozwalania cegiełek głową wąsatego hydraulika.

Kilka kroków dalej i znaleźliśmy się w sali, w której odbywał się właściwy turniej w Mortala. W tym miejscu lekko się rozczarowałem, muszę przyznać, że o wiele ciekawiej prezentowały się zmagania graczy przy wersji na Sedze, niż na emulatorze. Spodziewałem się nieco większej inicjatywy ze strony organizatorów na tego typu turnieju. Skoro impreza traktuje o retro sprzęcie i grach, możnaby się wysilić o bardziej klimatyczne warunki gry (proponuję Ultimate MK3 na SNES lub MK Trilogy na N64). Widok testosteronu kipiącego z graczy przy emulatorkach, nużył już po kilku minutach, także darowałem sobie ten widok.

Około godziny 12:00 można było odnieść wrażenie, że coraz więcej osób pojawiło się w podziemiach zamku. Rozproszone grupy, sukcesywnie okupowały kolejne wystawy i stanowiska do gry. Idąc ich tropem doszedłem do drugiej części podziemi, natrafiając na reprezentację Duke Nukem 3D z Wołomina. Kolesie byli bardzo sympatyczni, jak mówili, poza siłką, lubią od czasu do czasu popykać w stare gierki. Tuż obok komputerów połączonych LANem, znajdowały się kolejne stoliki ze sprzętem. Znalazło się tu kilka konsol, jakich nie było mi dane zobaczyć w pierwszej części podpiwniczenia, m.in. Sega Mega CD, Sega Saturn i Dreamcast. Sprzęcik był na chodzie, kilka konsol nawet posiadało boxy, a widok działającej Segi z napędem CD przykuł moją uwagę na dłużej. Chwila zadumy nad tą egzotyczną konsolą, gdy nagle uwagę skupiłem na znajdującym się 2 metry dalej Dreamcaście. Chłopaki, z ekipy wystawiającej te eksponaty odpalali jakąś unikatową grę o tajemniczym tytule CD-R. Chwila cierpliwości i jak się okazało, było to Crazy Taxi. Co jak co, ale przy takich fajnych okazach, odpalać nagrywane płyty? Wypadałoby zaprezentować kilka reprezentatywnych tytułów w normalnym wydaniu, a nie piratach. To był kolejny mankament na imprezie, niestety, ale z tego co widziałem, przy kilku stoiskach można było znaleźć mniej legalne wydania. Myślę, że każdy szanujący się gracz, posiada w swojej kolekcji, chociaż kilka ulubionych gier w oryginale. Szkoda, że tutaj tego zabrakło. Jak dla mnie, oglądanie starych wydań, klasycznych gier jest równie satysfakcjonujące co podziwianie sprzętu sprzed kilku dekad.

Dalszą część ekspolorowania zakątków zamku uprzyjemniały rozpromienione hostessy, które częstowały wyczerpanych graczy, uskrzydlającymi wspomagaczami marki Red Bull. Wystarczyło ładnie się uśmiechnąć i odpowiedzieć stanowczo na pytanie "Z cukrem, czy bez?".

Mniej więcej w ten sposób można zobrazować atmosferę jaka panowała przez czas trwania imprezy. Wraz z resztą ekipy RetroAge, którą później zasilił Frabi, Michu i Logan. Kolejną atrakcją był koncert Mikro Orchestra zagrany na konsoli Game Boy, który skupił sporą grupę zaciekawionych słuchaczy. Jak dla mnie, było bez fajerwerków, ot taka ciekawostka na imprezie. Miłośnicy tego typu sceny zapewne bawili się przy tym lepiej niż ja.

Pomiędzy kolejnymi częściami programu DKiG, oddawaliśmy się wraz z chłopakami z RetroAge zmaganiom w Mario Kart 64, sparingom w Ultimate Mortal Kombat 3, lub Super Street Fightera 2. Tego typu rozgrywki przyciągały uwagi wielu osób, stanowiska były oblegane zarówno przez wprawionych graczy, jak i całe rodziny. Na twarzach rodziców widać było jaką frajdę daje im partyjka w Contrę czy rundka w Mortala ze swoimi kilkuletnimi pociechami. Do gry chętnie przystępowali chłopcy, jak i dziewczyny. Oczywiście liczba facetów była zdecydowanie większa, ale mimo wszystko znalazły się miłośniczki Mario Bros, Mario Karta i innych gier. W trakcie gdy stoisko RetroAge było oblegane do granic możliwości, Baieros eliminował kolejnych leszczy w turnieju Ponga. Oczywiście ja także musiałem spróbować swoich sił w pojedynku z nieoficjalnym mistrzem Polski, jednak już po 3 minutach zmagań, zakończyliśmy grę z wynikiem 4:15. Niewprawieni gracze, rzadko kiedy osiągali wynik powyżej 7 punktów. Mimo wszystko gra jest bardzo przyjemna. Dzięki swojej prostocie może w niej zmierzyć się praktycznie każdy, dzięki czemu tytuł ten niewiele stracił na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat, zapewniając graczom rozrywkę do dziś.

Kolejną atrakcją imprezy był konkurs polegający na rozpoznawaniu sprzętu, szczególnie miłośnicy starych komputerów mogli się tutaj wykazać. Po upływie kilkudziesięciu minut ogłoszono przerwę i zapowiedziano kolejny konkurs, tym bardziej dotyczącym wiedzy o Amidze. W międzyczasie można było zobaczyć, że na DKiG w dalszym ciągu pojawiali się nowi ludzie. Była to dobra okazja żeby zaprezentować przygotowaną przez RetroAge ekspozycję sprzętu lub zaprosić do gry osoby, które nie miały okazji pograć na retro konsolach. Jak zwykle największą popularnością cieszyły się wyścigi z udziałem wąsatego hydraulika i całej ferajny w wersji na N64. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tą grą. W końcu zrozumiałem jej fenomen – jest to świetna rozrywka zarówno dla całej rodziny, jak i wprawionych graczy, którzy lubią rywalizację ze swoimi rówieśnikami.

Po ogłoszeniu wyników wszystkich konkursów, impreza powoli zaczęła dobiegać końca. Coraz mniej ludzi przewijało się przez korytarze podziemi zamku. Był to znak dla nas, że powoli trzeba zwijać interes. Około godziny 18:00 impreza dobiegła końca, spakowawszy sprzęt, powoli wynosiliśmy go na zewnątrz, by po krótkiej wymianie wrażeń z imprezy, powrócić do domu.

Jak dało się zauważyć, największym mankamentem tegorocznego eventu Dawne Komputery i Gry była mała liczba zwiedzających. Brak reklamy przyczynił się, niestety do niewielkiego zainteresowania osób spoza portali traktujących o tematyce retro sprzętu na co dzień. Pojawiły się opinie, że rok temu w Krakowie było o wiele więcej ludzi, a lokalizacja była bardziej przystępna dla zainteresowanych imprezą. Kolejnym mankamentem, była miejscami kulejąca organizacja, choć można było liczyć na pomoc ze strony gospodarzy, to odniosłem wrażenie, że niektóre elementy były przygotowane na łatwiznę. Tu wcześniej przygotowany pojedynek Mortala, czy choćby słabe dobranie niektórych gier do turnieju – taki Warcraft 2 z pewnością jest klasyczną pozycją, jednak przyciągnął on niewielu graczy do rozgrywki. Pomimo tych kilku niedociągnięć, impreza była całkiem udana, miło było poznać na żywo innych użytkowników RetroAge, jak i zobaczyć znane już twarze. Wydarzenia tego typu są świetną okazją, żeby wymienić się opiniami na tematy sprzętu i gier, czy choćby zmierzyć się w pojedynku o dominację, przy pozycjach, jakie święciły triumfy kilkanaście lat temu i które nie straciły na swojej miodności na przestrzeni tylu lat. Myślę, że to właśnie jest fenomenem takiego klasycznego sprzętu i starych gier, kiedy rynek nie był zalewany masówką, klepaną na taką skalę, a wśród gier można było znaleźć kąski, które swoją oryginalnością wyróżniały się spośród innych tytułów. Mam nadzieję, że tego typu imprez będzie pojawiać się coraz więcej, być może dzięki temu zainteresowanie wiekowym sprzętem nieco wzrośnie, lub będzie to kolejna okazja dla innych, by przypomnieć sobie sprzęt, czy zasmakować rozrywki z okresu ich młodości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie