Relacja z Poznań Game Arena 2008

Utworzono: 24 listopada 2008
Autor: Gimiak
Odsłon:

3158

W dniach 22 – 23 listopada 2008 roku odbyły się w Poznaniu po raz kolejny Poznań Game Arena - Targi Multimediów i Rozrywki, które połączone zostały jednocześnie z turniejem gier bitewnych (Warhammer Fantasy Battle, Warhammer 40000, Warmachines, Hordes i karcianych (Magic: The Gathering, Dual Masters) oraz Golden Demon, najbardziej znany na świecie konkurs malowania figurek. W strefie fantasy można było podpatrzeć jak malują najlepsi, a także samemu spróbować swoich sił w tej trudnej, aczkolwiek bardzo ciekawej dyscyplinie.

Do Poznania czekało mnie „tylko” 250 kilometrów. Pobudka o 4:00 w sobotnią noc nie należała do najprzyjemniejszych, zwłaszcza, że szykując w kuchni jedzenie na drogę czułem się jak w lodówce – dzień wcześniej, jak na złość, zepsuł się kaloryfer. Niemniej jednak nie zniechęciło mnie to do wyjazdu, dlatego też godzinę później wylegiwałem się na fotelu pasażera mknąc na PGA. Cieszę się, że nie musiałem korzystać z usług kolei polskich, których wręcz nie cierpię. Pogoda do podróży nie zachęcała, a padający śnieg spowodował, że czas dojazdu do Poznania odrobinę wydłużył się.

 

Obiekt dla odwiedzających otwarty miał zostać o godzinie 10:00 – wg informacji na oficjalnej stronie internetowej PGA oraz na bilecie, dlatego też przed wejściem czekała już konkretna ekipa. Spora ilość stojących trzymała przy sobie różnego rodzaju pudełka i opakowania, w których przetrzymywali figurki na turnieje gier bitewnych. Temperatura była stosunkowo niska, dlatego też trzydzieści minut oczekiwania na otwarcie wydawało się wiecznością. Międzyczasie czekający i niecierpliwi gracze zaczynali krzyczeć i bujać się na boki, tworząc tym samym jakby falę. Jak się okazało otwarcie zostało przesunięte na godzinę 11:00. Zmarzłem do kości, ale wyjścia nie było – zmuszony byłem czekać. Najbliższy bar, w którym można było się ogrzać, otwierali punktualnie o... 11:00. Zapowiadało się zatem niezbyt ciekawie. Na szczęście otworzone drzwi do szatni pozwoliły na koczowanie przy kaloryferze i ogrzanie tym samym zmarzniętego ciała.

O 11:00 nastąpiło oficjalne otwarcie targów i cała stojąca jeszcze „masa” zaczęła pomału obierać kurs na wejście główne. Stojący w drzwiach „kulturalni” ochroniarze skrupulatnie powstrzymywali napływającą falę. Po około 15 – 20 minutach udało mi się – wreszcie – wejść do środka. Jak się okazało - ilość odwiedzających była tak duża, że w szatni zabrakło miejsca. Co za tym idzie miałem przyjemność zwiedzania PGA w kurtce i prawie nie było mi ciepło...

Całość podzielona została na trzy strefy: fantasy, digital i paintball. Praktycznie na wejściu znajdowała się wielka gablota, w której wystawione były modele biorące udział w konkursie Golden Demon. Po bokach rozłożone były stoły do gier bitewnych, a w dalszej kolejności do gier karcianych i planszowych. Mogłem między innymi zobaczyć jak wygląda gra planszowa Starcraft, Mutant Chronicles, a także bitewniak Warmachine. Oprócz tego w sekcji tej znajdowała się ogromna ilość stołów, na których toczone były bitwy w WHFB i WH40K. Po drodze znajdowały się dobrze zaopatrzone stoiska znanych firm sprzedających tego typu produkty.

 

Po prawej stronie, od wejścia patrząc, znajdowały się stoły z szachami i piłkarzykami. Prawdopodobnie odbywały się też tam jakieś turnieje, lecz kompletnie nie zwróciłem na nie uwagi gdyż interesowało mnie w tym momencie coś innego. Mknąłem dalej, gdzieś w głębi czekało mnie spotkanie z redaktorami nowego magazynu konsolowego Engarde, mającego swoją krajową premierę w sobotę, czyli w pierwszy dzień targów. Pierwszego spotkałem Florka, z którym widziałem się nie dalej jak tydzień temu w Opolu. Przyjechał wtedy z Krakowa aby zobaczyć wystawę ERDID w MŚO. Służbowe spotkanie na PGA zaowocowało chęcią współpracy owego magazynu z retroage.net. Tak moi drodzy, od grudnia będziemy mieli swój retro kącik w Engarde, z czego się naprawdę cieszę. Nie będą to jednak typowe dla retroage recenzje pojedynczych gier. Niedługo podam więcej szczegółów na ten temat.

 

Po rozmowach na tematy różne, w tym także i współpracy, udałem się na zwiedzanie pozostałej części targów. Ogólnie w strefie digital było dosyć głośno, dlatego też często wędrowałem do strefy fantasy w celu podziwiania modeli wystawionych w konkursie Golden Demon, a także odpoczęcia od tego hałasu.

 

W dalszej części hali znajdowała się scena, na której mi nie znani „raperzy” (czy jakoś tak...) prowadzili bitwę, coś a la 8 mila Eminema. Długo tam jednak nie zabawiłem, gdyż z racji tego, iż ogłuchłem w sekcji gier, nic nie byłem w stanie zrozumieć o czym rymowali. Podobno „gadali” po polsku.

Uderzyłem w głąb hali i dotarłem do sekcji Painballa, w którym dwie drużyny bezlitośnie do siebie strzelały. Szybko powróciłem do sekcji gier i zwiedziłem wszystkie możliwe stoiska. Po drodze przewinęła się duża ilość skąpo ubranych hostess, będących żywymi reklamami różnego rodzaju firm. Urodziwy „towar” oprócz pozowania do zdjęć z natrętnymi odwiedzającymi rozdawał różnego rodzaju gadżety reklamowe (smycze, długopisy itp.). Muszę tutaj pochwalić sekcję Microsoft, który górował „jakością” hostess nad pozostałymi firmami. Dobrze, że konsol nie sprzedawali, bo pewnie wyszedłbym z Xbox360... Co ciekawe właśnie na sekcji Microsoftu znajdowała się - jakby w klatce - dziewczyna, która odstawiała taniec swojego życia. Sami oceńcie:

 

Yyyy... wracając jednak to głównego wątku, co chwilę odbywały się w różnych miejscach turnieje i konkursy. Miłym zaskoczeniem był dla mnie turniej w Starcrafta, którego sobie bardzo cenię. Poziom przeze mnie reprezentowany jest mizerny w porównaniu do ludzi, którzy w owym turnieju uczestniczyli. Prawdę powiedziawszy, to pierwszy raz w życiu widziałem jak w tę pozycję grają wyjadacze i jestem pełen podziwu.

 

Ogólnie pograć można było można m.in. w Gears of War 2, Fable 2, Far Cry 2, Warhammer Online, różnego rodzaju gry DDR czy nowego Guitar Hero World Tour. Z kurtką granie do wygodnych nie należało, dlatego też ograniczyłem się do minimum. Fani starego grania dla siebie znaleźli by tu niewiele. Szczerze powiedziawszy, to oprócz pseudo automatów nie było nic. Ogólnie konsol było sporo, górował przede wszystkim Xbox360. Dopatrzyłem się jednego Wii i kilku PS3... Bieda.

Tak w oka mgnieniu dzień dobiegł ku końcowi i trzeba było wracać. Paskudna pogoda tak dała nam w kość, że droga wydłużyła się o dwie godziny.

Dobra, czas podsumować tegoroczne PGA.. Czy warto było jechać? Jako fan retro grania nie znalazłem w zasadzie nic dla siebie w sekcji digital. Owszem, podpatrzyłem kilka nowych pozycji, w tym Guitar Hero World Tour, który prezentował się bardzo ciekawie czy nowego Gears of War 2. Jednakże nie biorąc udziału w turniejach jako zwiedzający trochę się wynudziłem. Pozytywnym aspektem owej wycieczki był konkurs Golden Demon i turnieje WH40K i WHFB. Oprócz tego otoczka targów w postaci hostess dała radę. Prawdopodobnie za rok ponownie odwiedzę PGA, z tym że nie jako zwiedzający, a jako gracz. Moja tyranidzka armia do WH40K spokojnie „śpi” na półce gotowa do błyskawicznego przebudzenia i pożarcia przeciwników...

Do jednych z najśmieszniejszych sytuacji jakie wydarzyły się na PGA zaliczyłbym tę, w której do napierającego na wejście tłumu podeszła kobieta z zapytaniem: „czy to kolejka na wystawę kotów”... tak, bojowych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie