Retrogralnia 2014 - Relacja

Utworzono: 29 czerwca 2014
Autor: StormS
Odsłon:

1095

W dniach 21-22 czerwca we Wrocławiu odbyła się kolejna retro impreza poświęcona szeroko pojętej elektronicznej rozrywce o nazwie Retrogralnia 2014, przy czym nazwa wydarzenia jest tożsama z nazwą serwisu z którego wywodzą się organizatorzy. Na wspomnianej imprezie nie przebywałem zbyt długo, chociaż czas tam spędzony wykorzystałem w niemalże 100%.
Zapraszam do krótkiej relacji.

 

Odpowiedzialni za popełnienie całego wydarzenia są między innymi Borg i MFX założyciele przedsięwzięcia o nazwie „Retrogralnia” – przybliżającego ludziom retrogaming, poprzez przeróżne formy przekazywania potencjalnym geekom swojej pasji i doświadczenia. Wspomniane osoby aktywnie uczestniczą w większości imprez związanych z retro grami, prowadzą ciekawy kanał poprzez serwis YouTube, a tym razem zorganizowali w pełni własną imprezę.
Ze względów osobistych na samej imprezie byłem dosyć krótko. Przybyłem do klubu „Firlej” tuż po godzinie 10 i po pierwszych formalnościach znalazłem się na piętrze klubu, gdzie odbywał się cały ten raban. Była to jedna duża sala oraz mała gdzie odbywały się prelekcje między innymi moja własna niezbyt porywająca o konsoli „Panasonic Q”. Na korytarzu rozstawił się m. in. Matt – polski producent joysticków, który oferował swoje produkty, a tamtejsze ściany ozdobiły prace wrocławskiego artysty Mariusza Wildemana.
Zaraz po moim dotarciu, przybył również gość specjalny Petro Tyschtschenko. Wieloletni pracownik Commodore oraz były prezes Amiga Technologies, który okazał się być ultra miłym człowiekiem, niemal bez przerwy uśmiechniętym. Wiele osób prosiło go a to o zdjęcia, a to o autografy na jego najnowszej książce (w całości w języku niemieckim) „Meine erinnerungen an commodore und amiga” (Moje wspomnienia z Commodore i Amigą), nie brakowało też podpisu na Amigach. Jak sam powiedział „I am a star today”. Jego prelekcję podzielono na dwie części; pierwsza, chociaż krótka (około 30 minut) dotyczyła okresu jego pracy w Commodore, druga odbyła się w niedzielę i dotyczyła dalszego okresu życia zawodowego prelegenta.
Po swojej prezentacji miałem nieco więcej czasu żeby aktywniej uczestniczyć w tym co dzieje się na dużej sali. Od razu zostałem sfotografowany przez Artura „Sonde” za pomocą Gameboy Camery. Jak się okazało to autorski projekt Artura, „Z GB Camerą wśród ludzi”, wedle zapewnień urządzenie nie tylko likwiduje efekt czerwonych oczu, ale ogólnie oczu. Artur przytargał ze sobą naprawdę dużo sprzętu, z czego najciekawsze były dla mnie dwa małe czerwone monitorki podpięte do Ameproda i tworzące unikalnego multiplayera. Już czekam z niecierpliwością na pierwsze turnieje w przyszłości.
Skoro o turniejach mowa, to wspomnę co było organizowane, chociaż w żadnym nie było mi dane uczestniczyć (krótki czas pobytu). Były to między innymi River Raid, Lotus, Dyna Blaster, Donkey Konga, Mario Kart, Sensible Soccer, Street Fighter, Mortal Kombat.
Niemal całą imprezę przegadałem z Frabim. Który również przytargał trochę swojej kolekcji, m. in. Laserscope, kij golfowy do PS2 oraz „Aura Interactor” zwany przez nas pieszczotliwie, „symulatorem zawału serca”. Jest to plecak z opcją wibrowania podczas gry, aby „pełniej” ją odczuć. Ja poczułem i dziękuję.
Było też specjalne stanowisko do sprawdzenia „Oculus Rift”. Warto odnotować, że nie kłębiły się do tego jakieś straszne kolejki jak miało to miejsce na „Pyrkonie” i osobiście bez większych problemów mogłem zweryfikować co w tym takiego fantastycznego. Urządzenie sprytnie łączy dwa obrazy znajdujące się na monitorze w jedną całość. W ten sposób mogłem przez chwilę poobserwować jak masakruje mnie najemnik z Dooma.
Rozegrałem też kilka starć między innymi w Mario Karta 64 z Przemysławem „Wronkiem” (organizator DKiG), oraz Piotrem „Diabłem”, w Donkey Konga bębniłem zaś z Michałem „MFXem”, a z Wojciechem „Frabim” odbyłem krótki sparing w Ponga na Ameprodzie.
Sprzętów było naprawdę mrowie, a do tego było też stanowisko Muzeum Historii Procesorów gdzie można było zapoznać się bliżej z procesorami. Swoje stanowiska miało również Muzeum Historii Komputerów i Informatyki z Katowic. Jego dyrektor Krzysztof Chwałowski zasypał mnie różnymi ciekawymi historiami m. in. że na Odrze da się grać w kółko i krzyżyk. Polega to na tym że nanosi się na komputer współrzędne, a wynik otrzymuje się w formie papierowej – wydrukowany.
Imprezę opuściłem tuż przed godziną 16, kiedy miała się odbyć prelekcja kolejnego gościa Waldemara Czajkowskiego, zajmującego się w latach 80-tych i 90-tych dystrybucją kaset z grami i programami na Commodore.
Całe przedsięwzięcie wyglądało na całkiem udane, nawet w pewnym momencie znów resetowałem ludziom Ameproda co już robię chyba zwyczajowo na każdej imprezie retro, na której jestem. Jest to jednak dowód że czułem się tu jak najbardziej w porządku, mimo że tym razem sprzętowo nie wsparłem inicjatywy. Ugryzłem zaledwie fragment wrocławskiego „święta gier”, ale myślę, że organizatorzy mogą spokojnie zacząć rozważać kolejne edycje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie