Relacja z Poznań Game Arena 2009 (PGA 2009)

Utworzono: 21 października 2009
Autor: Kizior
Odsłon:

3048

PGA już za nami. Największa w Polsce impreza związana z grami była w tym roku z pewnych względów wyjątkowa. Co takiego wydarzyło się w Poznaniu w dniach 16-18 października możecie dowiedzieć się z poniższej relacji.

Poranek poznański przywitał mnie pogodą nie zachęcającą do wychodzenia z domu. Tak stwierdziło wielu maniaków giercowania bo po dotarciu na tereny targów nie widziałem tłumów. W ciągu 5 minut od przybycia na targi, byłem za bramką szczęśliwy i zadowolony. Za chwilę miałem testować, oglądać i pochłaniać gratisy :D.
Po doświadczeniach z zeszłorocznego PGA, spodziewałem się mnóstwa zwiedzających i wszechogarniającego hałasu, (kto bywał na poprzednich PGA ten wie o czym mówię), tymczasem poczułem się jak na dożynkach w średnio bogatej poPRL-owskiej gminie byłego woj. koszalińskiego. Widać kryzys wydusił z wystawców kasę i na PGA przeznaczyli mniej pieniędzy niż w roku poprzednim.
Gdzie turnieje? Gdzie masa PeCetów na których pro-gamerzy młócą w Warcrafta, Starcrafta, Counter Strika i Quake III? Dlaczego tego nie było widać w niedzielę (od szpiega wiem, że w sobotę było ich pełno).

Najpierw nogi zaniosły mnie do sali bez kompów. Planszówki, karcianki, systemy bitewne. Z tego co zaobserwowałem tego typu gry cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Nie było tłoku więc można było sprawdzić się w tego typu grach, podpatrzyć rozwiązania taktyczne grających tam mistrzów lub po prostu podziwiać pięknie pomalowane figurki i makiety pól bitewnych. Sam zakupiłem jedną z prezentowanych tam gier i od tego czasu spędziłem nad nią mnóstwo czasu.

Przeniosłem się do hali gdzie odbywały zawsze interesujące, zacięte, szybkie, ociekające farbą, pojedynki paintballowe. Nieopodal można było zobaczyć pojazd pancerny z 2 markerami zamontowanymi na wieżyczce, wykorzystywany w walkach w terenie.

Ochlapany farbą stwierdziłem że czas na to po co tu przyszedłem. Gry komputerowe.

Wchodzę i....
Na stoisku Creative ktoś młócił w Quaka 3. Były pokazy Asasin Cread 2, Mass Effect 2, Dragon Age: Początek, NFS Shift i nowej Fifki. Kto się dopchał to sobie pograł. Wszędzie do koła szum i hałas. Idiotyczne konkursy dla tłumu. Ludzie walczący o smycze, długopisy i inne tego typu gadżety-bzdety. Ciekawym wydarzeniem na tegorocznym PGA było Pobicie rekordu Guinnessa w najdłuższym graniu w FPS-a, przez Piotra "Razgriza" Wysockiego. Łupał on w Halo 3: ODST w trybie Firefight, przez 25 godzin 59 minut i 59 sekund zabijając 10 813 przeciwników (poprzedni rekord to 24 godziny i 4 minuty).
Trochę PeCetów, troche X-boxów, kilka PS3 no i Wii (widziałem jeden egzemplarz). Troszkę sprzętu w gablotach... i koniec. Jak dla mnie, to marnie jak na wielkie polskie wydarzenie w świecie gier komputerowych. Nie mogę powiedzieć jednak, że nie warto było być na PGA. Powiem wręcz odwrotnie bo na tegorocznym PGA odbyło się niezwykle ważne dla nas wydarzenie, które całkowicie przysłania całą resztę atrakcji, którą przygotowali dla nas wystawcy.

Każdy retromaniak powinien tu przyjechać, z jednego powodu. Wśród Xbox'ow, PSów i wielkich PCtów znalazłem – nie od razu bo oblegały je tłumy – miejsce z prawdziwą duszą. W miejscu tym spędziłem więcej czasu niż we wszystkich innych miejscówkach na PGA. Mówię tu o stoisku gdzie królowały ATARYNKI.

8 bit / Retro… Bo kiedyś grało się lepiej.
Czego tu nie było? Nie wiem. Tam były wszelkie atarynki jakie widział świat. Konsole Jaguar i Lynx. Białe kruki, których niewiele zostało na świecie np. Atari z arabską klawiaturą. Banki 16kB pamięci ram do niektórych modeli były większe od dzisiejszych konsol. Tablety graficzne do Atari, stare monitory. Ludzie zasiadający do kompów i młócący w Pac-Mana lub Space Invaders lepiej bawili się tu niż przy kolorowych błyszczących zielonymi neonami X-ach. Co chwila słychać słowa “Patrz synu ja to od takich gier zaczynałem” lub “miałem taką konsolę i grałem z twoim dziadkiem”. Masa ludzi znudzonych dzisiejszymi produkcjami świetnie bawiła się przy starych tytułach. Powrócili do czasów kiedy kod gry był dopasowywany do możliwości sprzętu i optymalizowany by wydusić z niego jak najwięcej, a nie odwrotnie.

Udało nam się porozmawiać z jednym z organizatorów stoiska.

Kizor: Przybliż nam jeśli możesz co takiego prezentujecie na waszym stoisku.

Adam Kaczmarek: Wybraliśmy się tu całą grupą i zorganizowaliśmy takie właśnie stoisko. Można tu zobaczy komputery i konsole Atari, od najstarszych trzydziestoletnich sprzętów z 1979 roku, pierwsza linia komputerów Atari - 400 i 800, następnie nowsze produkcje z początku lat 80tych - seria XL i druga połowa lat 80tych czyli seria XE.

Kizior: Nigdy nie widziałem tabletu do Atari. Co można było rysować za jego pomocą w tamtych czasach?

Adam Kaczmarek: W tamtych czasach tworzono już grafikę na Atari. To był wówczas najnowocześniejszy sprzęt dostępny na rynku i miał swoje profesjonalne zastosowanie. Tablety ułatwiały rysowanie, bo pamiętajmy, że wtedy nie było jeszcze myszek. Dominowały joysticki więc coś takiego było bardzo wygodnym urządzeniem do tworzenia grafiki. Te komputery u nas kojarzą się głównie z grami, bo faktycznie wprowadziły elektroniczną rozrywkę do domów.

Kizior: Wasze hasło nad stoiskiem "Kiedyś grało się lepiej". Czy rzeczywiście i czym w takim razie tamte gry przewyższają te obecne?

Adam Kaczmarek: Na pewno stare gry są inne niż te tworzone obecnie. Kiedyś grę mogła stworzyć powiedzmy trójka osób w dwa lub trzy miesiące. Te komputery były łatwe i przyjazne w programowaniu. Dzisiejsze gry są bardzo zaawansowane. Tworzy je sztab ludzi przez kilka lat, a budżety są porównywalne z produkcjami hollywoodzkimi i tutaj wchodzi bardziej komercja. Kiedyś gry były tworzone przez fanów i entuzjastów,

Kizior: Możesz przypomnieć jakieś najważniejsze hity lat 80tych, które macie tu ze sobą?

Adam Kaczmarek: Jest tego mnóstwo. Patrząc po plakatach gier, które tu mamy można wymienić chociażby Donkey Kong, River Raid, Space Invaders, Montezuma's Revenge. Te gry pojawiły się wówczas na automaty i wszystkie możliwe komputery 8-bit.


Buszując wśród tych perełek lat 70-tych i 80-tych, natrafiłem na autorów najnowszej produkcji na ATARYnkę. Mowa tu o grze Kolony 2106. O grze która z Atari XL/XE posiadającego co najmniej 64KB pamięci Ram wydusi całą moc obliczeniową nie pozostawiając prawie żadnego bitu, który mógłby się zmarnować.
Prace nad grą trwały 3 lata i tworzyło ją trzech zapaleńców z Polski: Adam Kaczmarek, Arkadiusz Lubaszka, Krzysztof Ziembik. Gra wydana jest w trzech językach: angielskim, polskim i czeskim. Każdy może ją za darmo zaciągnąć z internetu, ze strony atarionline.pl i w pełni legalnie w nią zagrać. Są ROMy przygotowane dla PCtowego użytkownika oraz wersje dla prawdziwych wyjadaczy z leciwymi atarynkami. Dla tych ostatnich przygotowane zostały również kolekcjonerskie wersje pudełkowe zawierające grę na 3 dyskietkach 180KB lub 1 dyskietce 360KB. W pudełku można znaleźć również płytę cd z grą, oraz muzyką w formacie mp3, drukowaną instrukcję w 3 językach oraz gadżet niespodziankę.Recenzję Kolony 2106 będziecie mogli niedługo przeczytać na łamach retroage.net.
Po krótkiej rozmowie autorzy gry pospieszyli prezentować zwiedzającym swoje Atarynki, obiecali jednak że, gdy ochłoną po szoku wywołanym tak wielkim zainteresowaniem retrograniem, opowiedzą nam coś więcej o swojej produkcji i o wrażeniach z PGA.


Po tym jakże miłym spotkaniu, by nie zmazać banana z ust przez kolejne świecące xboksy czem prędzej opuściłem tereny Targów Poznańskich ze wspaniałą zdobyczą – limitowaną edycją kolekcjonerską Kolony 2106 z autografami twórców, którą niebawem specjalnie dla was przetestujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie