Seria Advance Wars

Utworzono: 7 maja 2009
Autor: Gimiak
Odsłon:

3220

Niniejszy artykuł znaleźć się miał w kolejnym numerze magazynu engarde, jednakże z racji upadłości owego czasopisma postanowiłem wykorzystać go na retroage.net. W sumie jest to podsumowanie ostatnich czterech pozycji z serii Advance Wars. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z nowym materiałem.

 

Advance Wars to jeden z tych tytułów, o których trudno zapomnieć. Jest to kolejna część serii strategii turowych, które dotychczas wydawane były tylko w Japonii. Można by rzec, że jest to debiut na amerykańskim, jak i europejskim rynku. Poprzednie części ukazały się na konsolach: Famicom, Game Boy oraz Super Famicom. Nie jest to może najpopularniejszy typ, ale na pewno warto się z ową serią zapoznać. Dopóki nie zagrałem, sądziłem że Advance Wars to seria stosunkowo mało dynamiczna i nudna. Szczęśliwym trafem w moje ręce wpadła trzecia część (Dual Strike), które kompletnie zmieniła mój światopogląd w kwestii strategii turowych. Skupię się tylko i wyłącznie na czterech ostatnich częściach wydanych w Europie. Na opisanie korzeni serii przyjdzie kiedyś czas, a w niniejszym, bardzo obszernym artykule, nie było szans na to aby je szerzej opisać. Jeżeli lubisz dobrą fabułę, a prosta i mało skomplikowana grafika cię nie odstrasza, to Advance Wars jest serią gier właśnie dla Ciebie.

Pierwsze trzy części (Advance Wars , Advance Wars 2: Black Hole Rising oraz Advance Wars: Dual Strike) połączone są ze sobą fabularnie. Fabułę przedstawię w wielkim skrócie, gdyż nie chciałbym psuć przyjemności gry osobom, które AW jeszcze nie znają. Advance Wars: Dark Conflict (Days of Ruin – pod takim tytułem gra została wydana w Ameryce) przenosi nas w zupełnie inne miejsce, opowiadając całkowicie inną, intrygującą i mocno zakręconą historię o czym szerzej dowiesz się już za chwilę.
Pierwsza odsłona na GBA opisana została najszerzej, gdyż spora część rzeczy powtarza się w kolejnych częściach i nie było by sensowne aby opisywać to samo kilka razy.

Advance Wars
Przez wiele lat cztery sąsiadujące narody (Orange Star, Blue Moon, Yellow Comet, Green Earth) żyły w pokojowych stosunkach. Pojawiła się jednak osoba – Sturm – która zburzyła ową harmonię, wprowadzając w życie sprytnie obmyśloną intrygę. Pokojowe stosunki w bardzo krótkim czasie uległy zmianie. Nie trzeba było też długo czekać, aż wrogie jednostki pojawią się na ziemiach Orange Star. Przejmując dowództwo nad armią twoim priorytetowym zadaniem jest wykurzenie najeźdźców... Podczas kolejnych misji przyjdzie ci zetrzeć się z wojskami pozostałych nacji, a także z armią tajemniczego Struma.

Grę rozpoczynamy od opcjonalnego treningu (Field Training), który w prosty sposób uczy w jaki sposób możemy wykorzystać nasz arsenał, dlaczego ważnym elementem jest przejmowanie lokalizacji, jak wykorzystać teren itp. Na kampanię składa się dwadzieścia misji, w których walczyć przyjdzie nam z armiami Blue Moon, Yellow Comet, Green Earth oraz armii Struma. Pole bitwy widzimy jakby z lotu ptaka, przy czym podczas starć na ekranie pojawiają się animowane przerywniki w ukazujące zmagania naszych oraz wrogich jednostek.

Do dyspozycji otrzymujemy pokaźny arsenał wojenny – 10 różnych jednostek naziemnych (piechotę, czołgi, transportowiec, artylerię itp.), 4 jednostki latające (śmigłowiec, bombowiec, myśliwiec i helikopter transportowy) oraz 4 jednostki pływające (transportery, krążowniki, pancerniki i łodzie podwodne). Nasze jednostki produkowane są w specjalnie do tego przygotowanych i oznaczonych miejscach (bazy, lotniska, porty). W grze występują także inne lokacje: miasta oraz kwatery główne. Zająć lokację może jedynie piechota, a czas uzależniony jest od liczebności jednostki (przy 10 chłopa zajęcie trwa dwa dni). Za każde przejęte miasto każdego dnia otrzymujemy dodatkowe fundusze, dlatego też przy dużym nacisku ze strony wroga warto jest przejąć więcej miast. Będziemy wtedy szybciej produkować mocniejsze jednostki bojowe. Misje ukończyć można w dwojaki sposób. Pierwszy polega na całkowitym wybiciu wroga, proces jest stosunkowo skuteczny, ale wielokrotnie będzie on czasochłonny. Drugim sposobem, jest przejęcie wrogiej głównej bazy, co skutkuje automatycznym zwycięstwem. Sposób bardzo szybki, ale do najprostszych nie należy, jednak czasami warto próbować. Wspominałem o liczebności jednostek, warto przyjrzeć się temu trochę bliżej. Każda z jednostek może mieć maksymalną wartość równą 10. Podczas starć liczba ta ulegać będzie zmianie, wielokrotnie stracimy też podczas jednego starcia całą jednostkę. Jeżeli się tak nie stanie, będziemy mogli „naprawić” swoje jednostki stając w przejętym mieście (liczebność wzrasta od 2 za każdy dzień pochłaniając przy tym stosowną ilość pieniążków) lub łącząc te same jednostki. Pamiętajmy jednak, że liczebność nigdy nie przekroczy liczby 10, dlatego też czasami lepiej mieć dwie jednostki po 9 niż jedną z wartością 10. Poza liczebnością każda jednostka ma określony zakres ruchu, na który może się poruszyć w danej turze. Niektóre, takie jak na przykład artyleria, określoną liczbę pocisków z których mogą wystrzelić. Liczbę też można uzupełnić stając w mieście (jednostki naziemne), porcie (jednostki pływające), lotnisku (jednostki latające) lub umieszczając obok naziemny transporter, który uzupełni zarówno paliwo jak i amunicję. Paliwo potrzebne jest wszystkim jednostkom oprócz piechoty. Każdy ruch powoduje zmniejszenie jego ilości.
Atak na wrogie siły możliwy jest w większości przypadków dopiero wtedy kiedy jesteśmy dostatecznie blisko, jednakże w grze występuje kilka jednostek które potrafią ostrzelać przeciwnika z daleka, np. artyleria. Dlatego też warto opiekować się takimi jednostkami, zasłaniając je innymi (np. czołgami), gdyż są one priorytetowym celem podczas wrogiego ataku.

Na koniec omówię kwestię terenu i mgły. W grze napotkamy różne tereny (rzeki, pola, mosty, góry), które zapewniają ochronę naszym jak i wrogim jednostkom. Zanim przystąpi się do ataku, w celu zminimalizowania strat, warto znajdować się w terenie zapewniającym możliwie jak największą ochronę.
Istotną rzeczą jest występująca na niektórych planszach mgła, która skutecznie uniemożliwia zobaczenie gdzie oraz jakie jednostki posiada nasz przeciwnik. Dlatego ważnym jest aby poruszać się rozważnie, zabezpieczając najcenniejsze jednostki oraz wsłuchując się w dźwięki podczas tury przeciwnika. Nieprzemyślany marsz na przód bardzo szybko skończyć się może niepowodzeniem misji. A tego generał przecież nie chce.

Gra nie byłaby może niczym specjalnym gdyby nie dowódcy (CO) oraz ich specjalne umiejętności. Podczas walk pasek z energią skrupulatnie się zwiększa, a osiągając poziom maksymalny pozwala na użycie specjalnej mocy (CO Power). Moc może wpływać destruktywnie na wrogie lub pozytywnie na nasze jednostki, ich forma zależy od dowódcy, którego wybraliśmy przed misją.

Nasze poczynania nagradzane są monetami, a ostateczna suma uzależniona jest od tego jak rozegraliśmy daną misję. Punkty wydać możemy w menu BATTLE ROOM, w którym nabyć możemy nowe mapy, nowych dowódców czy kampanię na wyższym poziomie trudności. Będąc przy poziomie trudności mogę śmiało stwierdzić, iż podstawowa kampania jest bardzo łatwa i nie powinna sprawić nikomu kłopotów. Owszem, jest kilka plansz, nad którymi trzeba będzie trochę posiedzieć, ale wszystko jest do przejścia. Przejście kampanii zajmuje kilka godzin, choć na ukończenie gry w 100 % poświęcić trzeba będzie dużo więcej czasu, zwłaszcza że dodatkowych map jest ponad 100. Autorzy gry umożliwili także stworzenie i zapisanie własnej mapy, którą można również przesłać podczas połączenia konsol Game Boy Advance. Owe połączenie umożliwia również grę ze znajomymi (maksymalnie w cztery osoby, nawet tylko z jednym kartridżem).

Podsumowując, stosunkowo prosta gra, dająca niesamowicie dużo satysfakcji, bawiąc i ucząc jednocześnie.

 

Advance Wars 2: Black Hole Rising
Druga odsłona serii przenosi gracza z Cosmo Land do Macro Land, która to została zaatakowana przez armię Black Hole. Jej dowódcą jest nie kto inny jak sam Sturm. Poczynaniami wojsk na poszczególnych kontynentach kierują Flak, Lash, Adder i Hawkie. Zjednoczonym armiom Orange Star, Blue Moon, Yellow Comet oraz Green Earth przyjdzie stoczyć wiele bitew, mających na celu powstrzymanie szerzącej się ekspansji sił wroga.
Do dyspozycji gracza jest nowa kampania, w skład której wchodzą 34 misje rozgrywające się na pięciu kontynentach. W grze zaszło trochę zmian, choć sama rozgrywka się nie zmieniła. Zrezygnowano z treningu dla niedoświadczonych graczy (Field Training), dodano misje dodatkowe, które dostępne są tylko i wyłącznie po przejęciu odpowiednich miejsc w kilku planszach. Wypełnienie misji dodatkowych skutkuje możliwością produkcji Neotanków – nowych, mocniejszych i szybszych jednostek wojskowych, które są standardem na wyposażeniu armii Black Hole. W grze pojawia się także nowe miejsce – silos z pociskiem, który odpalić można przy pomocy piechoty, a celem może być dowolne miejsce na planszy – nawet jeśli nie widzimy wroga. Jeden pocisk dużo nie zniszczy, ale odpalenie kilku przyniesie dobry efekt. Przy pomocy tej broni nie da się niestety całkowicie zniszczyć jednostek wroga. Przeciwnik rozwinął swój arsenał, którego gniewu wielokrotnie doświadczymy na własnej skórze, a są to duże, niszczycielskie działa. Nasze wojsko rekrutować możemy z 11 jednostek naziemnych, 4 pływających i 4 latających.

Pasek z energią zastąpiony został gwiazdkami, które, podobnie jak w poprzedniej części, uzupełniają się podczas każdej bitwy. Ilość dowódców zwiększona została o dodatkowych ośmiu, dając w sumie liczbę dziewiętnastu. Nowe postacie i plansze wykupić należy w menu BATTLE MAPS. Każdy dowódca otrzymał dodatkową zdolność – Super CO Power, którą uruchamia się w ten sam sposób co CO Power, jednakże aby to zrobić trzeba mieć komplet zapełnionych gwiazdek.

Po każdej misji nasze poczynania (speed, power, technique) zostają podsumowane, średnia z ocen owocuje nadaniu stosownego stopnia.

Podobnie jak miało to miejsce w przypadku pierwsze części tak i tutaj pograć możemy na dodatkowych planszach czy to z komputerem czy z żywym przeciwnikiem po kablu (do czterech graczy). Do odkrycia jest również SOUND ROOM, umożliwiający przesłuchanie występujących w grze melodii.

Gra do trudnych nie należy, choć poziom trudności jest odrobinę wyższy niż w części pierwszej. Po przejściu kampanii odkrywa się możliwość rozpoczęcia nowej na wyższym poziomie.

Advance Wars: Dual Strike
Pozycja ta fabularnie zamyka dzieje zjednoczonych narodów (Orange Star, Blue Moon, Yellow Comet, Green Earth), które ponownie stoczą bój z siłami Black Hole, które to z niesamowitą szybkością się zregenerowały. Celem ataku jest Omega Land. Herszt armii Black Hole w celu zapewnienia sobie nieśmiertelności pochłania energię krainy pozbywając ją życia. Stając na czele zjednoczonych narodów twoim głównym celem jest całkowite zniszczenie wrogiej armii.

Kampania składa się z dwudziestu ośmiu misji, wliczając w to misje dodatkowe oraz treningowe. Podobnie jak to miało miejsce w drugiej części, tak i w tej po każdej misji otrzymamy stosowny stopień, będący średnią z ocen za technikę, siłę i prędkość z jakimi pokonaliśmy wroga. Po przejściu gry odblokowywana jest kampania na wyższym stopniu trudności i ta dopiero daje popalić! Zestawiając wszystkie części serii Advance Wars uważam, że poziom trudności niniejszej pozycji jest najwyższy.

W grze zaszło też trochę zmian. Liczba dowódców po raz kolejny została zwiększona, tym razem do dyspozycji mamy ich aż 27. Największa zmiana tyczy się walki, która tym razem odbywać się może, w zależności od misji, na jednym lub na dwóch ekranikach. Ciekawą rzeczą jest to, że jeżeli pokonamy wroga na jednym froncie (górnym lub dolnym) to drugi nasz dowódca przechodzi na front, na którym aktualnie toczone są walki. Można ich co turę zamieniać korzystając ze specjalnych umiejętności. Oprócz tego jeżeli zbierana energia każdego z dowódców będzie na maksymalnym poziomie, to uruchomić można tzw. TAG POWER, który umożliwia wykonanie w jednej turze jakby dwóch tur. Sytuacja jest odwrotna jeżeli to przeciwnik wygra na jednym z frontów, wtedy to my jesteśmy w opałach. Wszystko jest jednak do przejścia. Kolejną nowością jest zdobywanie przez dowódców doświadczenia, co skutkuje polepszeniem posiadanych umiejętności. Pojawiły się również dodatkowe moduły, które jeszcze bardziej urozmaicają grę. Dzięki możliwościom DS'a możliwa jest również gra ze znajomym/i, podobnie jak miało to miejsce w przypadku poprzednich części. Tym razem jednak nie potrzebny będzie kabel.

Warto też wspomnieć o tym, że arsenał wojenny powiększony został o siedem nowych i bardzo ciekawych jednostek (3 naziemne, 2 pływające, 2 latające), które wielokrotnie zostaną użyte podczas gry.

Ogólnie rzecz biorąc AW: DS jest najbardziej dojrzałym owocem serii, gra jest bardziej rozbudowana i trudniejsza niż części poprzednie.

Advance Wars: Dark Conflict
Najnowsze dzieło ze stajni Intelligent Systems przenosi graczy do post apokaliptycznego świata, w którym ocalały niewielki procent ludzkości, każdego dnia walczy o przetrwanie. Zniszczenia dokonał deszcz meteorytów. Kłęby wiszącego w powietrzu kurzu oraz gęsta mgła uniemożliwiają dostanie się promieni słonecznych. Zapasy żywnościowe topnieją z dnia na dzień, a hodowla nowej żywności jest praktycznie niemożliwa. W tych groźnych czasach na wierzch wyszły najgorsze ludzkie instynkty. Rozpoczął się krwawy i mroczny okres dla ludzkości. Barbarzyńscy renegaci plądrują i niszczą wszystkie miejsca do których zawitają, nie omieszkają również zabicia wszystkich żywych, których napotkają na swojej drodze. W tych mrocznych czasach pojawiła się grupa ludzi, którzy poprzysięgli bronić bezbronnych przed barbarzyńcami. Stając po stronie Dwunastego Batalionu kapitana Brennera przyjdzie ci bronić garstki ocalałych. Nie są to jednak wszystkie zmory z jakimi borykać się musi ludzkość, krwawe żniwo zbiera nieznanego pochodzenia wirus, dziesiątkując ludzkość każdego dnia... Na tym nie jest koniec, ale reszty dowiecie się jak sami zagracie. Nie chciałbym nikomu zepsuć przyjemności gry. Fabuła jest bardzo intrygująca i zapewniam, że gra wciągnie każdego, kto tylko zacznie grać. Na jaw wyjdą mroczne sekrety co niektórych, wyjaśni się pochodzenie tajemniczego wirusa....

W porównaniu do poprzedniej części zauważyć można sporo zmian. Przede wszystkim nie zobaczymy poznanych wcześniej bohaterów, pojawiły się również nowe jednostki w naszym arsenale. Autorzy gry porzucili pomysł podwójnych tur oraz gry na dwóch ekranikach i powrócili do systemu znanego z pierwszych dwóch części Advance Wars. Nowością jest możliwość umieszczenia dowodzącego w pojeździe i wysłania go na pole bitwy. Każda z jednostek posiada odmienne statystyki oraz zbiera doświadczenie za zabitych wrogów. Dzięki temu jednostki polepszają posiadane przez siebie umiejętności bojowe, co jest wg mnie bardzo dobrym pomysłem. Wszystkie jednostki znajdujące się dostatecznie blisko „mobilnego” dowódcy korzystają z bonusu zwiększającego ich doświadczenie (maksymalnie do 3).
Najnowsza odsłona przyniosła również zmianę w kwestii widoku planszy. Dotychczas pole bitwy widzieliśmy tylko z góry, obecnie mamy możliwość przejścia (powiedzmy, że można tak to nazwać) do widoku izometrycznego. Do nowego klimatu dostosowane zostały również animacje, które wypadły średnio.

Advance Wars: Dark Conflict debiutuje w trybie gry online. Od teraz mamy możliwość toczenia bitew z ludźmi z całego świata. Możemy też przytrzeć nosa znajomym, którzy posiadają grę wklepując ich FRIEND CODE.

Gra zachwyciła mnie pod kilkoma względami, pewne zmiany nie wypadły najlepiej, ale ogólnie gra jest bardzo wciągająca. Poziom trudności nie jest co prawda za wysoki, choć ostatnia plansza daje mocno w kość.

Oprawa muzyczna...
Ze wszystkich części do gustu przypadła mi najbardziej oprawa muzyczna pozycji Dark Conflict, choć powszechnie uważa się sekcję muzyczną tej pozycji za najsłabszą. Mocne, rockowe brzmienie z każdą minutą nadaje jeszcze większego dynamizmu. Melodie zostały fajnie skomponowane i pasują do mrocznego klimatu najnowszej produkcji. W pozostałych częściach lecąca w tle muzyka wtapia się w tło, nie przeszkadzając podczas gry. W każdej części usłyszymy szereg realistycznie brzmiących i bardzo pasujących dźwięków (poruszanie się pojazdów, strzały itp.). Nie ma co narzekać, jednak kustosze porywających serca melodii będą niepocieszeni. Żaden z utworów nie wznosi na wyżyny. Cała reszta powinna być zadowolona, gdyż to co usłyszymy podczas gry „daje radę”.

Oprawa graficzna...
Jeżeli zaczniemy grać od pierwszej części, to po przejściu prawie każdej odsłony Advance Wars zobaczymy jak bardzo różni się ona od poprzednika (niewielkie różnice są tylko pomiędzy pierwszą, a drugą częścią). Grafika, jak na obecne czasy raczej nas niczym nie zaskoczy. Jednostki, teren i animacje są przyzwoitej jakości. Nie jest to co prawda maksimum jakie wydusić można z GBA/DS, lecz taka forma jaką przygotowali nam autorzy jest w pełni zadowalająca i bardzo pasuje do klimatu gry.

Kilka uwag na zakończenie...
Twórcy gry, czyli firma Intelligent Systems, odpowiedzialna jest w części lub w całości m.in. za Fire Emblem, WarioWare, Super Metroida , Tetris Attack, Pokemon Puzzle Challange czy Paper Mario. Każda z pozycji reprezentuje co najmniej dobry poziom wykonania.

Do kogo kierowana jest seria Advance Wars? Oczywistym jest że przede wszystkim dla ludzi lubiących strategie turowe. Wydaje mi się jednak, że większości graczy seria przypadłaby do gustu, gdyż ma naprawdę dużo do zaoferowania. Myślę również, że pozycja ta to tzw. must-have dla wszystkich fanów klasycznego Battle Isle. Gry do krótkich nie należą, a na ich przejście poświęcić trzeba od kilku do kilkunastu godzin. Mówię tutaj tylko o przejściu kampanii, dodatkowo, na wiele godzin zatracić się można w planszach dodatkowych. Dla maniaków oddany został również do dyspozycji edytor plansz, który pozwala na stworzenie i zapisanie własnych map. Advance Wars to bardzo przyzwoity przedstawiciel gatunku strategii turowych.

Swoją przygodę z Advance Wars rozpocząłem z częścią Dual Strike na DSa, nim uruchomiłem byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego typu gier. Czas jednak pokazał, że pomimo charakterystycznej, mało skomplikowanej grafiki i muzyki gra potrafi przykuć do konsoli na wiele godzin. Nie przerażajcie się screenami z gier, tylko czym prędzej zaopatrzcie się niniejszą serią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie