Toejam & Earl III: Mission to Earth

Sega Dreamcast

Utworzono: 1 grudnia 2015
Autor: kolo
Odsłon:

336

Toejam & Earl III: Mission to Earth zanim ostatecznie trafił na pierwszego Xboxa musiał przejść dość wyboistą drogę. Jednym z przystanków była wersja beta na Dreamcasta o której jest poniższy tekst.

Nie będę was oszukiwał, nie grałem ani w pierwszą część gry na Sedze Mega Drive ani w ostateczną wersję trójki na Xboxie, mam więc spore problemy ze znalezieniem punktu odniesienia. Z tego co słyszałem trójka pierwotnie miała być odnowioną wersją jedynki podciągniętą do konsolowych standardów z początku XXI wieku, ostatecznie jednak plan został zawetowany przez wydawcę, beta trójki wydaje mi się w tym świetle być produktem w połowie drogi pomiędzy pierwotnym pomysłem a ostateczną wersją, w znacznym stopniu pozbawioną udziwnień i usprawnień które pojawiły się na Xboxie. Powód anulowania wersji na Dreamcasta jest w przypadku tej konsoli najpopularniejszym z możliwych: oficjalne zakończenie produkcji konsoli przez Segę uśmierciło wiele gier.

W grze wcielamy się w Toejama, Earla lub nową bohaterkę – Latishę. Bawić możemy się sami lub współpracując z drugim graczem a naszym zadaniem jest przedostawanie się przez kolejne poziomy zbierając prezenty i obdarowując ziemian miłością do funku. Sprawę ułatwiają nam znajdźki takie jak sprężynowe buty czy skrzydła, funkowe nuty (nasza broń) oraz prezenty które możemy wykorzystać na co bardziej agresywnych okazach miejscowej fauny takich jak szalony doktorek, mordercza skrzynka na listy czy ogrodnik cierpiący na chorobę pękających pleców próbujący nakarmić nami kosiarkę. Jeśli akurat nie mamy pod ręką skutecznych prezentów ani nut zawsze możemy potraktować agresora z laczka skłaniając go do ucieczki i dając nam chwilę na szybką ewakuację zanim wróci.

Jak tam sprawy techniczne?
Toejam & Earl III na Dreamcaście został wykonany w pełnym 3D, grafika jest całkiem niezła, ale etapy są trochę puste, warto odnotować całkiem dobrą pracę kamery, zawsze wszystko widać i nie sprawia żadnych problemów. Kod gry jest zaskakująco kompletny, co prawda nie zauważyłem żeby sklepy działały poprawnie, jednak myślę, że na upartego dałoby się ją przejść od początku do końca - są zaimplementowane odgłosy, część muzyki oraz wszystkie podstawowe funkcje (w tym minigierki rytmiczne), nie ma jedynie jakichkolwiek cutscenek oraz funkcji zapisu. Czas wczytywania pomiędzy etapami także zostawia nieco do życzenia, jednak nie zdążyłem zagotować wody na herbatę, więc raczej nie ma co narzekać.

Zatem czy warto wydać złotówkę na czystą płytę CD i pograć? Myślę że tak, pomimo iż gra jest w stanie dalekim od wersji gotowej do wydania, to jest na tyle kompletna że można traktować ją jako coś więcej niż tylko ciekawostkę. Nie spodziewajcie się jednak zbyt wiele – można pograć, ale po kilku etapach zaczyna się odechciewać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie