RetroAge Recenzja, NES Boomerang Kid
RecenzjaNES

Boomerang Kid

Loading

Boomerang Kid znany w naszym kraju głównie ze składanki Złota Czwórka na Pegasusa, a na zachodzie z Quattro Adventure na NESa, to dość klasyczny zręcznościowy jednoekranowiec. Na gracza czeka przygoda jakich wiele, ot musimy pozbierać wszystkie bumerangi na planszy aby przejść dalej. Kto jednak myśli że będzie to proste zadanie, to nawet nie zdaje sobie sprawy w jak wielkim jest błędzie albowiem w tym przypadku umiejętności i cierpliwość gracza zostaną wystawione na zupełnie nowy poziom.

Boomerang Kid został zgubiony przez rodziców podczas wycieczki kampingowej po Australii. Dzieciak szybko nauczył się sztuki przetrwania w dziczy dzięki napotkanym rdzennym mieszkańcom. Kiedy lokalny sklep zostaje napadnięty Boomerang Kid przysięga wytropić sprawców i odzyskać wszystkie skradzione bumerangi. Przed głównym bohaterem trzy światy (pustkowia, zamek i jaskinia) po sześć poziomów każdy. Ciekawostką prawdopodobnie niespotykaną w żadnej innej grze jest możliwość wyboru kolejnej planszy spośród dwóch dostępnych. W ten sposób gra oferuje tak naprawdę pełne dwa zestawy plansz do przejścia. Jedyną bronią protagonisty są sprawne nogi, ponieważ w naszym skromnym repertuarze umiejętności mamy tylko bieganie i skakanie. Podskoki są o tyle ważne, że dzięki nim dostaniemy się na rozsiane po całej planszy platformy. Wysokość skoku zależy od tego jak długo przytrzymamy przycisk na padzie. Zwykle jak skoczysz za daleko = zgon, jak za blisko = zgon. Na naszej przeszkodzie stoją węże, aligatory, nietoperze, gigantyczne żaby a nawet rycerze, a nasze możliwości pokonywania któregokolwiek z nich są dokładnie żadne, więc każdy kontakt z wrogiem = zgon. Żeby nie było za łatwo, to upadek z większej wysokości lub skok w przepaść również = zgon. Emocji dodaje uciekający czas, więc jeśli gdzieś przystaniesz zbyt długo to nie zdążysz ukończyć planszy na czas, a to = zgon. Jakby ktoś miał jeszcze nadmiar cierpliwości to uroku dodają platformy, które znikają po tym jak się na nie stanie, więc szansa na ich skorzystanie jest tylko jedna. Jeśli źle je wykorzystasz to oczywiście = zgon. Na pocieszenie dodam, że do zebrania czeka na nas po kilka bumerangów na każdej planszy i one wyjątkowo nas nie zabijają. To w zasadzie wszystko, bo nie ma tu do zdobycia jakichś nowych umiejętności czy bonusów. Dla wszystkich wytrwałych, którzy zdołają ukończyć całą grę czeka w nagrodę napis z gratulacjami – czyli w zasadzie jedna z najgorszych możliwości jakimi gra może nagrodzić za wysiłek (gorsze jest chyba tylko zapętlenie do pierwszej planszy bez ani jednego słowa). Ja nietrudno domyśleć się po wcześniejszym opisie największym problemem gry Boomerang Kid jest drastycznie szybko rosnący poziom trudności. O ile pierwszy ze światów jest jeszcze do pokonania po kilku podejściach o tyle późniejsze poziomy to już jest totalne przegięcie. Często jeden błąd przekreśla możliwość ukończenia planszy, no chyba że mamy jeszcze zapasowe życie. A tych jest jak na lekarstwo, bo zaledwie trzy na start i jedno dodatkowe po zakończeniu każdego ze światów. Poziomy są ekstremalnie wyśrubowane do granic możliwości, często trzeba w biegu oddawać bardzo dokładne skoki, czasu na zastanowienie w zasadzie nie ma, a wrogowie mają wytyczone takie ścieżki patrolowania, że opóźnienie powoduje, że nie wbijemy się w idealną synchronizację ustawień platform, wind i przeciwników. Każdego kto ukończyli Boomerang Kid, zdecydowanie można nazwać elitą.  Gra wymaga długiego poznawania poziomów i szlifowania umiejętności tak aby pokonywać kolejne plansze w zasadzie bezbłędnie. Szacun dla tych który udało się wdrapać do topki listy najlepszych! Do dziś  nie mam pojęcia jak można w tej grze nabić tyle punktów aby zając pierwsze lub drugie miejsce w zestawieniu.

Utwory muzyczne są dość charakterystyczne dla gier Codemasters więc posiadają miłe dla ucha unikalne dźwięki. Niestety kawałki są bardzo krótkie i zapętlone w kółko, co przy setnym podejściu potrafi już lekko zirytować. Od strony wizualnej, Boomerang Kid jest przyzwoite. Gracza wita przyjemny ekran tytułowy, a dalej również jest całkiem schludnie, chociaż miejscami zbyt monotonnie. Brakuje trochę większej ilości animacji, szczególnie przydałoby się poprawić tła, które w momencie wydania gry trochę już odstawały od ogólnie przyjętych wówczas standardów. Mimo tego jak na możliwości NESa jest całkiem ładnie, a spore znaczenie ma tu chyba nieźle dobrana paleta kolorów.

Boomerang Kid mógł stać się kolejną kultową grą od Codemastersów, ale niestety wielu graczy już w latach 90tych zniechęcał wyśrubowany poziom trudności. Obecnie spora grupa potencjalnych odbiorców mogłaby określić tę grę nawet w zasadzie jako niegrywalną. Szkoda, bo to wartościowy tytuł i przy sporej dozie samozaparcia da się czerpać z niego przyjemność z opanowania do perfekcji kolejnych poziomów. Z perspektywy czasu Boomerang Kid stanowi ciekawe doświadczenie, ale skazany jest już raczej na zapomnienie, pozostając chyba w pamięci tylko najbardziej zatwardziałych rodzimych Pegasusowców.

Ocena ogólna

Boomerang Kid

NES

Grafika
70%
Dźwięk
60%
Grywalność
50%

Zdjęcia/Skany
Gameplay

Autor

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.