![]()
Polska grupa Zelax po niemal trzech dekadach ciszy powróciła niczym feniks z popiołów. Od kilku już lat zdają się przesuwać bariery niemożliwego dla małego Atari. Była już udana adaptacja gry Doom ich autorstwa, było kilka demek scenowych ze słynnym Rewind’em na czele. Wydali też Cosmic Hero, swoją starą grę “z szuflady”, a teraz przyszła pora na kontynuację tego tytułu, w kompletnie odświeżonej formie na miarę hitu.
Na samego Cosmic Hero 2 przyjdzie nam zapewne jeszcze chwile poczekać, jednak już teraz dostępne jest Prologue, czyli swoiste demo. Gra wita nas logosem Zelaxu a następnie świetnym ekranem startowym, który nota bene był wystawiony przez Pazura (jednego z autorów gry), na imprezie Lost Party w konkursie w kategorii grafika, gdzie zajął drugie miejsce. Kolejny ekran wyrywa już z kapci, bo dostajemy intro na którym statek kosmiczny leci nad planetą, wszystko wspaniale płynnie scrollowane, z efektem paralaksy której nie powstydziłaby się gra na Amidze! Już chwyciłem joya i zacząłem nim wywijać wypatrując nadlatujących przeciwników do których za chwilę będę strzelał! Aż w końcu wcisnąłem Fire i czar prysł. Naszym oczom ukazuje się plansza podzielona na kwadratowe pola, a na niej taki trochę kulawy Robbo. Panie Święty (koder Zelaxu), co to za głupie żarty się pytam!? Gdzie mój statek? Gdzie armada kosmitów którą właśnie miałem zniszczyć? Nic to, spróbuję co mi tam Zelaxy dają. Cosmic Hero 2 Prologue okazuje się być podobnie jak poprzednik grą logiczną. Tym razem dostajemy do przejścia osiem poziomów. Czy to dużo czy mało, oceńcie sami ściągając i odpalając grę na swoich maszynach. Ale zdradzę Wam już teraz, że gra pochłonęła mi dwa dni a i tak nie udało mi się odkryć wszystkiego. Słowem wyjaśnienia jednak, należałoby powiedzieć czym właściwie jest Cosmic Hero 2. Jeśli na przełomie lat 90tych XX wieku zastanawiałeś się czy takie hity jak Boulder Dash, Robbo czy Sokoban mogą być jeszcze lepsze to tutaj masz odpowiedź – mogą! I to jak bardzo! Główny protagonista to bezimienny, zapuszkowany w futurystyczny skafander kosmiczny. Jego zadanie to zebranie rozrzuconych po poziomie kul energii i wydostanie się z planszy. Brzmi banalnie ale chłopaki z Zelaxu zadbali o to aby praca szarych komórek wywoływała przyjemne mrowienie w okolicach gdzieś pomiędzy jednym a drugim uchem. Co ciekawe gra uczy nas w każdej kolejnej planszy czegoś nowego, ponieważ w przeciwieństwie do gier wydawanych przed laty, nie mamy tu do czynienia ze znanym stereotypem “widziałeś pierwszą planszę to widziałeś już całą grę”, a mechaniki i elementy gry ujawniają się stopniowo poszerzając zarówno nasz repertuar możliwości jak i przeciwności jakie napotkamy. I tak, na początku uczymy się jak przesuwać skrzynki i łączyć włączniki z odbiornikami energii (np. w celu wyłączenia lasera torującego drogę). Następnie gra uczy nas, że skrzynki mogą wpaść do piasku, działka nas zabijają, popychacze spychają (a jakże!) itd. Każdy level jest więc niejako trochę nowym odkryciem i zaskoczeniem, a ostatni z poziomów jest nawet swoistym igraniem z logiką gracza, bo trzeba wyjść trochę poza schematy aby samemu wpaść na rozwiązanie, które w zasadzie jest banalne ale ciężko je od razu dostrzec. W większości plansz jak to w grach logicznych bywa, pomocna okazuje się rozkminka “od końca”, czyli skupienie się na tym co chcemy osiągnąć i jak do tego doprowadzić a nie to jaki powinien być nasz kolejny ruch. Plansze są całkiem spore, przewijane zarówno w pionie jak i w poziomie, często trzeba coś zrobić na jednym końcu poziomu aby uruchomić coś po zupełnie przeciwnej stronie. Podobnie jest z przesuwanymi obiektami, które czasem trzeba przemieścić na większe odległości bo okazuje się, że są potrzebne w innym miejscu niż się początkowo znajdują.
Od strony oprawy ciężko grze cokolwiek zarzucić. Muzyka jest świetna, nowoczesna, widać że twórcy nie zatrzymali się w latach 80tych i nie jest to jakieś rzępolenie a faktycznie muza której da się słuchać z przyjemnością.Graficznie rzuca się w oczy przede wszystkim zaskakująco duża ilość kolorów. Dobrana paleta też jest na tyle kontrastująca, że obiekty są wyraźne i odmienne od siebie, dzięki czemu nie dochodzi do pomyłek co jest czym. Na ekranie dużo jest też animowanych obiektów, co nie jest standardem na tej platformie więc sprawia, że gra wygląda dość konsolowo i przypomina bardziej grę z NESa niż z małego Atari. Jeśli kogoś interesują szczegóły techniczne to odsyłam do zapowiedzi, które skrzętnie opisał tbxx w artykule Zapowiedź Cosmic Hero 2 na 8bit Atari
Twórcy Cosmic Hero 2 zaplanowali grę tak aby miała pewną dozę regrywalności, ponieważ w końcowym podsumowaniu dowiadujemy się (o ile prędzej nie odkryliśmy), że gra zawiera w większości plansz sekrety, od których zaliczenia uzależnione jest zakończenie gry. Te sekrety to skrzętnie ukryte teleporty do Dark World, który jest lustrzaną kopią naszego świata gdzie musimy pozbierać dodatkowe poukrywane kule ciemnej energii. Sporym atutem jest fakt, że do sterowania można używać kombinacji klawiszy WSAD jako kierunków oraz SHIFT jako przycisku Fire. Uważam że to miły ukłon w kierunku graczy których joysticki po wielu latach użytkowania bywają już mocno styrane i nie grzeszą precyzją. Tyle tych zalet, że rodzi się pytanie czy Cosmic Hero 2 ma w ogóle jakieś wady? Na siłę można by się uczepić kilku elementów. Przede wszystkim o sekretnych poziomach wolałbym wiedzieć zanim zacznę grę a nie dopiero jak ją kończę. Średnio przypadł mi też do gustu pomysł z utajnieniem historii oraz podstaw mechaniki przed graczem. Instrukcja jest gdzieś w internecie, ale włączając grę wolałbym wiedzieć po co tu jestem i co mam robić. Ogarnięcie się i poznanie zasad rządzących tym światem zajmuje chwilę i prawdę powiedziawszy czasami nie byłem pewien czy dobrze wszystko rozumiem. Chyba wolałbym dwa razy więcej plansz, gdzie jedna uczy mechaniki a druga ją niejako utrwala. Mam nadzieję że w pełnej wersji gry tak właśnie będzie. Kolejny element to muzyka która pomimo, że jest bardzo dobra to fajnie jakby czasem się zmieniała. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć czy z technicznego punktu widzenia jest to możliwe, ale liczę po cichu na to, że w pełnej wersji każdy ze światów będzie miał swój unikalny utwór muzyczny. W grze brakowało mi również trochę elementów zręcznościowych przypominających te w Robbo. Przydałoby się czasem przed czymś uciekać albo do czegoś postrzelać. Obce formy życia są tu wskazane i jak najbardziej przeze mnie oczekiwane. Rozumiem jednak, że być może twórcy wolą aby gra była bardziej logiczna a pierwiastek zręcznościowy nie wpływał na poziom irytacji graczy którzy i tak są już dość mocno dociśnięci zagadkami.
Podsumowując Cosmic Hero 2 Prologue jest grą krótką, ale tylko jeśli wiemy jak ją przejść. Poziom trudności wyraźnie rośnie z każdą planszą, a zaliczanie kolejnych wyzwań dostarcza sporej dawki satysfakcji. Grało mi się kapitalnie i nie pamiętam kiedy już tak dobrze bawiłem się przy małym Atari, ale najpewniej było to przy River Raid lub Robbo wiele lat temu. Czekam z niecierpliwością na pełną wersję, która ma ukazać się na kartridżu w niezbyt odległej przyszłości. Zapowiada się atarowy hit nie roku, nie dekady, ale w zasadzie ćwierćwiecza. To już teraz jest pozycja obowiązkowa a w pełnej wersji ma być wszystkiego jeszcze więcej. Tylko Panie Święty, gdzie jest mój statek kosmiczny i dlaczego nie mogę strzelać? 😉
Plik z grą można pobrać z serwisu –>itch.io<–
Cosmic Hero 2:Prologue
ATARI XL/XE
