RetroAge Recenzja, PlayStation 2 EyeToy Play Hero
RecenzjaPlayStation 2

EyeToy Play Hero

Loading

Dawno, dawno temu była sobie piękna Królewna. Ktoś jednak rzucił na nią zły urok, którego moc złamać mógł tyko pocałunek prawdziwej miłości. Królewnę zamknięto w wieży, tej zaś strzegł okrutny smok ziejący ogniem. Wielu dzielnych rycerzy próbowało uwolnić nieszczęsną z samotni, jednak żadnemu się nie powiodło. Królewna czekała w smoczym zamczysku, w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży. Czekała na pierwszy pocałunek miłości… No te se jeszcze poczeka!

Na nieszczęście dla księżniczek, sprawy tak się mają, że młodzi rycerze marzą o ubiciu smoka, yeti, czarnego rycerzy, czarnoksiężnika lub innego z przedstawicieli czarnych charakterów. A księżniczki jeśli już, to okupują dolne miejsca na liście „życzeń”. Zresztą, ja to nawet nie byłem rycerzem. U nas na wsi zazwyczaj nic się nie dzieje, dlatego wszelkie poruszenie wśród mieszkańców budzi u młodego człowieka wielką ciekawość. Jednakże to, co wydarzyło się tego dnia, zaważyło na całym moim życiu. Przepychając się przez tłum gapiów, straciłem równowagę i aby nie upaść przez przypadek złapałem za wystającą z ziemi rękojeść, wyciągając magiczny miecz zwany „Ostrzem obrońcy”.  Miecz o którego istnieniu mówiły jedynie legendy. Ale skąd „Ostrze obrońcy” nagle pojawiło się w centrum wioski?  Sprawcą całego zamieszania był zły Czarnoksiężnik, który zakosił strzegący wioski magiczny kamień Ilustrii. Z kolei brak kamienia spowodował skruszenie kamiennego łuku… w którym ukryty był legendarny miecz.  Pewnego rodzaju szczęściem w nieszczęściu okazał się fakt, że fajtłapa Czarnoksiężnik podczas rabunku upuścił magiczną księgę, w której uwięziony był mój przyszły przewodnik – Elf Elvis (nie mylić z popularnym w pewnych kręgach ulicznym grajkiem). Elf wyjaśnił zebranym, że gdy Czarnoksiężnik zdobędzie cztery magiczne kamienie Ilustrii, posiądzie niegraniczoną moc, a na ziemi zapanuje mrok, terror i coś tam jeszcze. Natomiast ja, jako posiadacz magicznego miecza, mam udać się z Elvisem na pełną przygód wyprawę, mającą na celu niedopuszczenie do tego, co zostało wspomniane wcześniej. Ahoj przygodo! Poprzez lasy, kopalnie, góry, aż do krainy Czarnoksiężnika…

Pozycje wykorzystujące kamerkę EyeToy zazwyczaj kojarzą się nam z zestawami prostych, wręcz prymitywnych mini-gierek, niezachwycających oprawą audio-wizualną. Aczkolwiek prostota rozgrywki w połączeniu z brakiem konieczności używania jakiegokolwiek kontrolera, dość dobrze sprawdzała się podczas różnego rodzaju imprez (o ile byliśmy w stanie zadbać o odpowiednie dla EyeToya oświetlenie). Detekcja ruchu gracza na podstawie rejestrowanego przez kamerę obrazu wymagała jak na tamte czasy dużej mocy obliczeniowe a mimo to rezultaty delikatnie mówiąc nie były idealne. Po trzech odsłonach EyeToy Play, najwyraźniej stwierdzono, że z tego schematu nie da się już za dużo wyciągnąć. Dlatego też do pudełek z recenzowanym EyeToy Play Hero zapakowano mały piankowy zielony miecz, na którym podczas gry będzie skupiała się detekcja ruchu. Rozwiązanie to ma zarówno swoje plusy jak i minusy. Przede wszystkim rozwiązanie to znacznie odciążyło poczciwą PS2 od żmudnej analizy wszelkich ruchów rejestrowanych przez kamerkę skupiając się jedynie na dołączonym akcesorium. Co z kolei pozwoliło na stworzenie całkiem ładnej komiksowej oprawy graficznej. Natomiast najpoważniejszym minusem jest konieczność usunięcia z pola widzenia kamery wszystkich zielonych obiektów, a dokładniej rzecz ujmując, tych które EyeToy uważa za zielone.

My tu gadu-gadu, a herbatka stygnie… znaczy się Czarnoksiężnik coraz bliżej zawładnięcia światem. Podczas pogoni za złoczyńcą odwiedzimy cztery wspomniane wcześniej lokacje, a w każdej z lokacji czekają na nas cztery misje oraz boss. Podczas misji spotykamy się  z dwoma rodzajami prowadzenia akcji – na statycznej dwuwymiarowej planszy,  oraz w środowisku 3D gdzie bohater porusza się automatycznie na szynach. O ile pierwsze misje gdzie wykonujemy jedynie proste cięcia mieczem zapowiadają dość monotonną pseudo zabawę, to jednak im dalej w las, tym więcej gałęzi, czy jakoś tak. A prostym językiem mówiąc, z każdą kolejną misją zwiększa się repertuar wymaganych od gracza ruchów takich jak kucanie, podskoki, uniki do tego dodając proste komendy głosowe (jakby ktoś zapomniał że EyeToy ma wbudowany mikrofon). Zabawa jest całkiem wciągająca i  zanim całość zdąży się znudzić po około 90 minutach jest szansa zobaczenia napisów końcowych o ile nie polegniemy  na  którymś z wcześniejszych etapów walcząc z nie zawsze działającą tak jak myśleliśmy detekcją ruchu. Co dalej? Możemy bić rekordy punktowe w poszczególnych misjach aby odblokować przygotowane przez autorów skarby. Jakby tego było mało, gdy uda nam się skombinować drugi miecz (można wykonać samemu) całą grę możemy ukończyć jeszcze raz tym razem w trybie kooperacji.

Ponieważ mamy do czynienia z pozycją dla dzieci, zadbano również o pełną lokalizację. Przetłumaczono na język polski wszystkie napisy, oraz przygotowano polską ścieżkę dźwiękową (dubbing) z Jarosławem Boberkiem w roli Elvisa, rzucającego mniej lub bardziej śmiesznymi tekstami.

Jeśli gdzieś na dnie szafy kurzy wam się PS2 z EyeToy a po pokojach biegają młodzi adepci sztuki rycerskiej, EyeToy Play Hero może być sposobem na pokonanie co chwilę powracającej nudy.

Ocena ogólna

EyeToy Play Hero

PLAYSTATION 2

Grafika
70%
Dźwięk
70%
Grywalność
80%

Komentarze

  1. Wygląda to całkiem interesujaco, a 90 min na ukończenie sprawia, że do rozgrywki nie zdąży wkraść się znużenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.