RetroAge Evercade, Recenzja Jaleco Arcade 1
EvercadeRecenzja

Jaleco Arcade 1

Loading

Salony Arcade – świątynie gier, występujące u nas najpierw w postaci barakowozów, lub wydzielonych miejsc na dworcach autobusowych i kolejowych. To tam, ciężko zdobyte złotówki zamienialiśmy na błyskawicznie znikające we wrzutnikach żetony. Po pewnym czasie na domowe konsole i komputery trafiały różnej jakości konwersje automatowych hitów – zazwyczaj zaliczające cięcia w obszarze oprawy audio-wizualnej a także płynności rozgrywki. Zdarzało się również, iż „konwersja” z odpowiednikiem arcade wspólny miała jedynie tytuł. Dziś, automaty arcade najczęściej znajdziemy w dedykowanych im muzeach, a w domowych zaciszach w klasyczne tytuły możemy zagrać wykorzystując konsolki Evercade  oraz cartridge z dedykowanej automatom fioletowej serii – takich jak na przykład Jaleco Arcade 1.

Na składance Jaleco Arcade 1 znajdziemy osiem tytułów z lat 1988-1993. Mimo rodowodu arcade mamy tu do czynienia z sensowną różnorodnością gatunkową gier – Beatem’up, platformówki, strzelaniny zarówno z przewijaniem obrazu poziomym jak i pionowym (TATE). Nadeszła pora odkuć się za przegrane stosy złotówek – nieskończona ilość żetonów (pod przyciskiem „Select”) oraz zapisy stanu gry w dowolnym momencie – tytuł mistrza gry jeszcze nigdy nie był tak blisko.

64th. Street – A Detective Story (1991)

Historia detektywistyczna? Zbieranie dowodów, rozwiązywanie zagadek? Nic z tych rzeczy. Detektywi Rick i Allen preferują innego rodzaju sposoby rozwiązywania problemów – najpierw pobić, a dopiero później ewentualnie zadawać pytania. Gdy dostają zlecenie odnalezienia i uwolnienia porwanej córki milionera, bez wahania wyruszają na ulice miasta, siejąc strach i zniszczenie pośród setek bandziorów. 64th. Street – A Detective Story to ewidentny klon dwa lata starszego hitu od Capcom – Final Fight. System walki oparty na dwóch przyciskach – „A” odpowiadającym za podskok oraz „B” jako ciosy, do tego kombinacja „A+B” jako cios specjalny. Do wyboru dwie postaci – powolny i silny Rick oraz szybki ale słabszy Allen. Z dodatkowych atrakcji mamy możliwość demolowania obiektów „w tle” poprzez rzucanie weń przeciwnikami. Pojedynki z bossami można nazwać zarówno rozczarowującymi jaki i niezwykle frustrującymi – posiadają oni po kilka warstw paska energii (która na początku zazwyczaj przez dłuższy czas nie chce ubywać) a do tego często używają ciosów specjalnych. Dużym zawodem jest także „recykling” bossów – po pewnym czasie pokonani wcześniej szefowie dzielnic powracają w innej konfiguracji – na przykład w zdublowanej postaci lub w duecie z innym ze starszych bossów.  

Ocena
50%
Screenshoty
Gameplay

The Astyanax (1989)

Drugi beatem’up na składance Jaleco Arcade 1 – tym razem z elementami platformowymi oraz w klimatach mitologii greckiej. Jako mający do dyspozycji ognisty topór wojownik Roche wyruszamy w niebezpieczną misję do zamku Algerine w celu pokonania demona Argosa. Po drodze napotkamy hurtowe ilości przerośniętego robactwa, różnego rodzaju żywe trupy oraz demony a także wojowniczki spośród których te najsłabiej uzbrojone możemy pozbawić górnej części garderoby. Obok tradycyjnych podskoków i ciosów toporem, Roche potrafi również od czasu do czasu (po zebraniu odpowiednich bonusów) cisnąć magicznym piorunem. Mimo iż The Astyanax jest tytułem starszym od 64th. Streed daje dużo więcej frajdy z rozwalania przeciwników a także ze względu na dużo bardziej nasyconą paletę barw sprawia wrażenie przyjemniejszej w odbiorze wizualnym. Jaleco wydało również The Astyanax na konsole NES, jednakże w tym przypadku mamy do czynienia z niewiele podobną do wersji arcade grą.

Ocena
70%
Screenshoty
Gameplay
Avenging Spirit (1991

Trzymajcie się – gra zakręcona jak faworek w tłusty czwartek. Tak historia się zaczyna, że był chłopak i dziewczyna. Byli też źli panowie – dziewczynę porwali, chłopaka zabili. Koniec…
No tak, jest jeszcze ojciec dziewczyny – ekspert od, hmm… od duchów. W każdym razie dzięki pomocy niedoszłego teścia, duch chłopaka posiada możliwość opętania i przejęcia kontroli nad ciałem dowolnej (za wyjątkiem bossów) postaci na ekranie. Avenging Spirit jest platformówką z elementami walki wręcz, strzelania, rzucania granatami itp. Wszystko zależy od umiejętności aktualnie opętanej postaci. Poszczególne etapy gry są mocno rozbudowane zarówno w pionie jak i poziomie, a gwarancją pozytywnego zakończenia jest dokładna eksploracja każdego z nich – na przestrzeni całego dostępnego świata ukryte są trzy klucze potrzebne do uwolnienia dziewczyny. Podczas zabawy musimy zwracać także uwagę na dwa paski energii – krótszy, reprezentujący siły witalne kierowanej aktualnie postaci oraz dłuższy, zmniejszający się w czasie gdy nasz duch przebywa po za ciałem. Gra doczekała się konwersji na konsolkę Nintendo Game Boy.

Ocena
70%
Screenshoty
Gameplay
Cybattler (1993)

Najnowsza i najładniejsza strzelanka na składance Jaleco Arcade 1. Jako jedyna obsługująca tryb „TATE” – jeśli tylko mamy możliwość obrócenia monitora/telewizora o 90’ dla tej gry warto to zrobić. Piękna wizualnie, efektowna kosmiczna akcja z cyber-mechem w roli głównej. Mimo iż mamy tu do czynienia z typowym przedstawicielem gatunku Shmup, nie jesteśmy skazani jedynie na hurtowe ilości świetlnych pocisków, gdyż wrogie jednostki oraz przeszkadzające nam w misji kosmiczne skały możemy rozwalać również za pomocą będącego na wyposażeniu świetlnego miecza. Mech posiada możliwość strzelania w jednym z ośmiu kierunków, a kierunek w jakim wysyłamy pociski zależny jest od ostatniego kierunku poruszania się przed wciśnięciem „strzału”. Cybattler jest jedną z dwóch najtrudniejszych gier z prezentowanego zestawu, szczególnie ze względu na fakt, że po utracie wszystkich „żyć” opcja kontynuacji cofa nas do ostatniego checkpointa a nie umożliwia dalszą zabawę od miejsca w którym zginęliśmy.

Ocena
80%
Screenshoty
Gameplay

E.D.F. – Earth Defense Force (1991)

Spamowanie w kosmosie sygnałami radiowymi o nieakceptowalnej przez inne inteligentne obce rasy treści nie mogło skończyć się dobrze… W roku 20XX Ziemia została zaatakowana przez siły kosmicznego Imperium Azyma. Jedynym ratunkiem dla naszej planety zostają na szybko powołane Siły Obronne Ziemi. Wybieramy jeden z czterech dostępnych typów broni (valcan, laser, atomic, homing) i staramy się przetrwać wszystkie sześć ataków wrogich jednostek. Earth Defense Force to typowa pozioma strzelanka, w klimatach bliższych ziemskim niż kosmicznym. Ogień w kierunku wrogich jednostek możemy posyłać w jednym z dwóch trybów – standardowym, gdzie wybrany typ pocisków jest naszą główną bronią, oraz  w wersji rozszerzonej gdzie nasz kosmiczny statek bojowy strzela standardowymi pociskami, a wybrany na początku typ broni zamontowany jest na krążących wokół nas jednostkach satelickich. Wraz ze zbieranym podczas gry doświadczeniem bojowym (reprezentowanym przez specjalny pasek postępu), zdobywany ulepszenia wybranego typu pocisków. Gra Earth Defense Force została przekonwertowana także na konsolę SNES.

Ocena
60%
Screenshoty
Gameplay

P-47 Phantom Fighter (1988)

P-47 – największy, najcięższy, najszybszy i najlepszy amerykański myśliwiec podczas II Wojny Światowej. A P-47 Phantom Fighter to najstarsza gra w niniejszym zestawie. Mimo wieku, moim skromnym zdaniem jest to najlepsza pozioma strzelanina na Jaleco Arcade 1. Jako pilot tytułowego myśliwca, dziesiątkujemy setki jednostek Luftwaffe i innych Wundrwaffe nad terytoriami Europy oraz Północnej Afryki. Obok standardowego uzbrojenia w postaci karabinu maszynowego możemy w trakcie akcji zbierać bonusy w postaci dodatkowych typów broni (jeden typ na raz) w tym moje ulubione bomby ułatwiające likwidację jednostek naziemnych. Ponadto zbierając kolejne bonusy tego samego typu zwiększamy możliwości aktualnie używanego  dodatkowego uzbrojenia. P-47 Phantom Fighter nie posiada tradycyjnego zakończenia – po wykonaniu wszystkich misji gra zaczyna się od nowa na wyższym poziomie trudności. Tytuł ten, został skonwertowany na platformy: Amiga, Amstrad CPC, Atari ST, Commodore 64, DOS, PC-Engine oraz ZX Spectrum.

Ocena
70%
Screenshoty
Gameplay
Rod-Land (1990)

Pamiętajcie – nie wolno porywać rodziców słodko wyglądających wróżek – wróżki się w… zdenerwują i skopią wam tyłki. Bez zbędnego owijania w bawełnę – słodko wyglądające stworki porwały rodziców słodkich wróżek i można by powiedzieć, że skończyła się słodycz, ale ta nadal w hurtowych ilościach wylewa się z ekranu. Słodkie wróżki słodko się zdenerwowały, po czym zorganizowały słodką ekspedycję ratunkową. Na wyposażeniu słodkich wróżek znajdziemy magiczne różdżki których energia potrafi uwięzić przeciwników oraz tęczowe buciki, dzięki którym wróżki potrafią tworzyć magiczne drabinki (jedna sztuka na raz na ekranie). Podstawowe zasady Rod-Land przypominają  Mario Bros. Na pojedynczym ekranie rozmieszczone są platformy po których poruszają się słodko wyglądający przeciwnicy. Platformy mogą być (ale nie muszą) połączone drabinkami. Oprócz drabinek, na niektórych poziomach pomiędzy platformami możemy przemieszczać się wskakują na przelatujące do góry kolorowe baloniki. Zadaniem wróżek jest eliminacja wszystkich stworków na danym poziomy. Likwidacji dokonujemy za pomocą magicznej różdżki – będąc na tym samym poziomie co stworek, łapiemy go za pomocą magicznej energii po czym tłuczemy nim o platformę machając na lewo i prawo. Opcjonalnie możemy pochwyconym stworkiem uderzać w jego pobratymców. Z pokonanych słodziaków wypadają bonusowe „zabawki” uatrakcyjniające eksterminację przeciwników. Na każdym poziomie znajdziemy także różnego rodzaju kwiatuszki, których zebranie powoduje uruchomienie bonusowego trybu gry – stworki na jakiś czas zmieniają się w chodzące czerwone kropelki (czy tez inne tulipanki), po których likwidacji pojawiają się  szklane kulki z losowym literami wyrazu „EXTRA”, a zebranie całego napisu wyczaruje nam dodatkowe „życie”. Po uratowaniu „mamy” dzięki poznanej „kombinacji przycisków” na stronie tytułowej możemy aktywować drugą trudniejszą przygodę z ratowaniem „taty”. Jeśli nie macie jeszcze dość słodyczy – gra Rod-Land pojawiła się również na takich platformach jak: Amiga, Amstrad CPC, Atari ST, Commodore 64, Game Boy, NES oraz ZX Spectrum.

Ocena
90%
Screenshoty
Gameplay
Saint Dragon  (1989)

Ostatni i zarazem (moim zdaniem) najsłabszy tytuł w tej kolekcji. Całkiem ładnie (jak na swój wiek) wygładzająca strzelanka z poziomym przewijaniem ekranu.  Cyber-wojownik – Święty Smok wyrusza na ratunek ludzkości aby uwolnić ją z rąk międzygalaktycznego tyrana. Zbytnio przekombinowana gra, gdzie często trudno zorientować się co dzieje się na ekranie – co nas może zabić, a co nie. Saint Dragon charakteryzuje się też bardzo wyśrubowanym poziomem trudności, przez co giniemy bardzo często a dodatkowo mamy tu (podobnie jak w Cybattler) do czynienia z „check pointami”, które na domiar złego są poumieszczane w sporych odległościach od siebie.  Jedynym zauważalnym ułatwieniem, jest fakt, że po utracie życia (nawet po aktywowaniu opcji „kontynuacji”) nie tracimy zdobytych po drodze ulepszeń broni. W Saint Dragon możemy zagrać również na platformach: Amiga, Amstrad CPC, Atari ST, Commodore 64, MSX, PC-Engine oraz ZX Spectrum.

Ocena
50%
Screenshoty
Gameplay

Każda dostępna na cartridge Jaleco Arcade 1 gra posiada tryb dla dwóch graczy. Bardziej wymagający (od siebie) użytkownicy zestawu mogą ustawić sobie w menu limit żetonów (1-20) a także wyłączyć możliwość zapisu stanu gry (Save/Quick Save).

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.