![]()
Pani Ania: Dzień dobry, pani Danusiu!
Pani Danusia: A, dzień dobry, pani Aniu!
A: Widzę, że z porannych zakupów wracamy?
D: Tak, pani Aniu, jak co sobotę z placu targowego. Po ziemniaczki, jajka, owoce i jarzyny poszłam. No i obowiązkowo chlebek świeży, jeszcze cieplutki, prosto z piekarni!
A: Właśnie widzę, siatki pełne. Ja wcześniej byłam, a teraz z masarni wracam. Mięso wołowe mielone kupiłam, bo zawsze szybko schodzi.
D: I słusznie, pani Aniu!
A: A mąż nie pomógł z zakupami?
D: A gdzie tam. Andrzej coś jeszcze przy domu dłubał, a potem Super Nintendo go wciągnęło, bo wyszła nowa wersja tej bijatyki – Street Fighter II Turbo.
A: Słyszałam o tym. W takim magazynie o grach, RetroAge.net, pan redaktor Jedah o tym pisał. Ach, przystojny z niego chłopak, hihi.
D: To prawda, ale z jakością tekstów to u niego różnie bywało. Pamięta pani, jak pisał o Ninja Ryukenden 2 albo o Tecmo Bowl? Króciutko, byle jak, prawie nic się człowiek nie dowiedział.
A: Oj tak, żenujące to było. Ale miał też fajne rzeczy. O Road Fighterze ładnie napisał, a i o Shadowgate tekst mu się udał.
D: To fakt. A jak tam u pana Michała, proszę powiedzieć? On przecież Segę lubi. Na Mega Drive’a w tego Street Fightera II dalej nie pogracie?
A: A właśnie że zagramy, pani Danusiu! Nareszcie Capcom sobie o nas przypomniał. Mąż niedawno kupił Street Fighter II: Special Champion Edition i od rana gra.
D: Special Champion Edition? A cóż to takiego?
A: Bardzo podobne do Turbo. No i wreszcie można grać czterema bossami.
D: I jak wrażenia?
A: Jak dla mnie – super! Nie sądziłam, że Balrogiem tak wygodnie się gra. Niby tylko pięści, ale we wszystkie strony zadaje ciosy. I od dołu, i do góry, i na wprost potrafi takie kombosy wyprowadzić, że aż miło patrzeć!
D: A tym młodym, przystojnym jak mu tam…
A: Vegą?
D: Tak, tak – Vegą!
A: Też świetny! Lekki, szybki, zwinny. Od ścian się odbija, po tej swojej kracie w Hiszpanii się wspina. Jak go porządnie obić, to nawet szpony może zgubić. Chyba jednak najlepiej grało mi się Sagatem. Ciosy ma podobne do Ryu i Kena. Puszcza pociski energetyczne na stojąco i z przykucu, wyskakuje z pięścią jak przy Shoryukenie – idealnie na przeciwnika z wyskoku. No i wysoki jest, zasięg ma świetny.
D: A grała pani M. Bisonem?
A: Grałam, choć najmniej z całej czwórki. Ale faktycznie – jego ataki z powietrza są zabójcze. No i ten jego korkociąg… Psycho Crusher czy jak to tam. Jeszcze jedno – pamiętam, że kiedyś w Street Fighter II nie można było walczyć przeciwko tej samej postaci, a tu się da. I w trybie głównym, i przeciwko drugiemu graczowi. A balans poprawili – żadna postać nie wydaje się gorsza. Super sprawa!
D: U nas na SNES-ie też dodali postaciom nowe ciosy. Na przykład: Chun-Li strzela kulami energii, Dhalsim teleportuje się bliżej przeciwnika,Blanka ma nowy wertykalny atak.
A: Tutaj tak samo! Chyba tylko Guile nic nowego nie dostał, biedak. Za to w menu wyboru postaci można zmieniać kolory. A te podstawowe i tak są najładniejsze.
D: A ile macie trybów gry?
A: Trzy. Jak damy Game Start, to walczymy po kolei z każdym wojownikiem i na końcu z M. Bisonem. Między walkami są trzy bonusowe plansze: auto trzeba rozwalić, potem stos cegieł, a najśmieszniejsze są beczki spadające z góry – można jeszcze taką po głowie dostać, jak się nie uważa! Oprócz tego jest gra na dwóch graczy – zwykły pojedynek i tryb drużynowy, gdzie po pokonaniu jednej postaci wskakuje następna. No i każde zakończenie inne, a jak się przejdzie na najwyższym poziomie trudności, to jeszcze dodatkowa animacja!
D: W Turbo można przyspieszać grę. A u was?
A: Też! W menu są gwiazdki Hyper i można ustawić szybkość. Na najwyższym to tak zasuwa, że człowiek się gubi. Michał prawie oczopląsu dostał! Ale da się przyzwyczaić. Jak ktoś lubi szybko, to będzie zachwycony. Ja wolę spokojniej… no, ale nieważne.
D: Hehe… A wygodnie wam się gra? Bo Sega ma tylko trzy przyciski, a Street Fighter potrzebuje sześciu.
A: No i tu problem, proszę pani. Domyślnie są ciosy rękami, a po wciśnięciu Start zmieniają się na kopnięcia. Uciążliwe strasznie, zwłaszcza na szybkiej grze. Na szczęście mamy jeden pad z sześcioma przyciskami i wtedy to już bajka. A sama rozgrywka – cudowna! Ja kiedyś dużo grałam na automatach i to uczucie, że mogę to samo mieć w domu… bezcenne! Sterowanie responsywne, postacie różnorodne – karatecy, wojowniczka kung-fu, zapaśnik, sumo, jogin, żołnierz, bestia z dżungli… Każdy ma swoje unikalne ciosy, są rzuty, można ogłuszyć przeciwnika, aż mu gwiazdki nad głową latają – jak w kreskówkach!
D: A grafika? Bo na Super Nintendo trochę gorsza niż w automatach, ale ładna.
A: No, do automatów jej daleko. Niektórym planszom brakuje detali – chmury u Blanki stoją w miejscu, w planszy E. Hondy brakuje tej wody przy lewej latarni, w intrze obaj wojownicy mają tę samą, jasną karnację, animacji miejscami mniej… Tłum szczególnie biedny. Ale mimo wszystko wygląda to bardzo ładnie. A te tła… indyjska świątynia ze słoniami, brazylijska wioska, japońska łaźnia, chińska ulica – aż by się po świecie pojeździło!
D: A dźwięk? Bo mówią, że na SNES-ie lepszy.
A: Tu chyba najsłabiej. Tak chropowato brzmi, pani Danusiu. Mogli to zrobić lepiej.
D: Oj szkoda, bo Street Fighter II ma cudowną muzykę. No ale co zrobić. Ojej, my tu gadu-gadu, a ja lecę obiad szykować. Proszę pozdrowić męża. Do widzenia!
A: Do widzenia, pani Danusiu. I proszę pozdrowić pana Andrzeja!
Street Fighter II: Special Champion Edition
SEGA MEGA DRIVE
