Virtual Boy Wario Land

Virtual Boy

Utworzono: 22 marca 2015
Autor: StormS
Odsłon:

833

Na zatopienie Virtual Boya w odmętach historii gier nałożyło się wiele czynników. Jednym z nich była słaba biblioteka gier. Wśród nich jednak da się odszukać pewien nieoszlifowany diament. Przed wami recenzja Wario Land na Nintendo Virtual Boy.

Debiut wąsatej postaci w żółto-fioletowym wdzianku miał miejsce na Nintendo Game Boy, a tytuł nazwano Super Mario Land 3: Wario Land. Tak oto pod osłoną szyldu swojego bardziej pozytywnie nastawionego brata, Wario wkroczył jako protagonista swoich gier. Pomysłodawca Gunpei Yokoi niedługo po tym już szykował kolejną odsłonę serii tym razem na nową przenośnią konsole (dla niewtajemniczonych Virtual Boy to wbrew pozorom konsola przenośna). Początkowo gra miała się nazywać Wario Cruise ale krótko przed premierą przemianowano ją na Wario Land. Premiera odbyła się na przełomie listopada i grudnia 1995 roku.

Wario spokojnie odpoczywa sobie na hamaku w jakiejś jamie gdy nagle zbudzony zauważa trzy stworzenia niosące kufry wypchane skarbami. Skrzynie zostają umieszczone w specjalnym skarbcu po brzegi wypełnionym kosztownościami. Gdy nasz bohater próbuje wkroczyć do akcji, wrota zamykają się a 10 figurek dotąd strzegących bram zostają rozrzucone na różne i zróżnicowane poziomy. Wario kierowany chciwością rusza na poszukiwanie statuetek by położyć ręce na tajemniczej fortunie.
W pierwszej kolejności mimo naturalnego da konsoli agresywnego koloru czerwieni gra prezentuje się zadziwiająco dobrze. Wygląda na najbardziej dopracowaną pod względem detali na tą platformę. Wario oprócz statuetek (które paradoksalnie nie są niezbędne do ukończenia gry), zbiera monety, serca oraz klucze do następnych poziomów. Dla ułatwienia bohater może wejść w posiadanie specjalnych mocy, które dostarczają porozrzucane czapki. Za ich pomocą może szarżować, miotać ogniem oraz przelatywać niewielkie odcinki. Sto zebranych serc daje życie, monety pozwalają na grę hazardową. Po każdej planszy mamy możliwość uczestnictwa w dwóch mini-grach. W pierwszej za określoną kwotę możemy pomnożyć nasz stan posiadania fortuny wybierając właściwy worek, który jest losowy i w dużej mierze wszystko zależy od naszego szczęścia. Druga opcja to zbieranie serduszek, gdzie trzeba przeskakiwać między pierwszym planem a tłem i uważać na wrogów skutecznie obniżających liczebność serc w naszym posiadaniu.

Tu warto napomknąć o tej możliwości jaką daje nam Virtual Boy. W każdej planszy znajdują się miejsca gdzie przechodzimy pomiędzy pierwszym planem a tłem. Niektórzy przeciwnicy, a w szczególności bossowie korzystają z tej możliwości wykonując atak do przodu który ukazuje pracę trzech wymiarów. Wygląda to naprawdę super i w tamtym czasie było to dość unikalne zastosowanie, i wciąż mimo wieku potrafi zachwycić.

Dźwięk jest odpowiedni jak na platfromera dedykowanego pod przenośne urządzenie. Raczej ciężko oczekiwać jakiejś super ścieżki gry z Virtual Boya. Nie mniej trzyma ona poziom dobrych i podobnych sobie gier.

Angry Video Game Nerd powiedział w jednym ze swoich filmów że „największym problemem Wario Land jest to, że został wydany na Virtual Boya”. Trudno o bardziej trafne sformułowanie. To naprawdę świetna gra platformowa i jedna z lepszych w tamtym czasie. Niestety statek, na którym płynęła zatonął wraz z nią. Japońska premiera gry miała miejsce nie cały miesiąc przed oficjalnym zdjęciem Virtual Boya z linii produkcyjnej. Amerykańska wersja miała nieco dłuższą żywotność i doczekała się nawet większej kampanii marketingowej. Takiej jak reklamy oraz wersja demo, którą można było nabyć w sklepach, a teraz warta jest niebotycznej sumy dolarów. Na szczęście pełna wersja gry do najdroższych tytułów z biblioteki Virtual Boy nie należy. Jest to właściwie jedyny tytuł tej platformy, który posiada największą rzeszę fanów pragnących by Nintendo stworzyło jej remake. Gra jest warta sprawdzenia i szkoda by historia elektronicznej rozrywki wessała ją z pozostałymi tytułami Nintendo Virtual Boy.

Ocena ogólna 8.0

Autor: StormS

Grafika 80%

Dźwięk 70%

Grywalność 90%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ładowanie