Killzone 3

PlayStation 3

Utworzono: 6 lipca 2021
Autor: Jedah
Odsłon:

63

Jeśli chodzi o flagowe, konsolowe strzelaniny, zawsze dużo bardziej podobało mi się uniwersum Halo od Killzone. Choć osąd ten może wydawać się niesprawiedliwy, gdyż w strzelankę od Sony nigdy nie grałem a z FPSem od Microsoftu miałem do czynienia zarówno na PC jak i na XBOX. Znałem jednak z recenzji miejsce akcji Killzone’a i klimat ten dużo mniej do mnie trafiał. Dopiero po zakupie Playstation 3  nabyłem Killzone 3. Postanowiłem na własnej skórze przekonać się, z czym to się je. 

Historia zaczyna się niedługo po zakończeniu dwójki. Po śmierci dyktatora Visariego rozpoczyna się walka o władzę między admirałem Orlockiem a przemysłowcem Jorhanem Stahlem.  Głównymi bohaterami historii są sierżanci Sev i Rico, którzy starają się ewakuować z Helganu i wraz z resztkami oddziału Alpha starają się dotrzeć do jednego z ostatnich statków ewakuacyjnych. Wokół tego skupia się pierwsza część scenariusza i choć w drugiej pojawia się więcej wątków, fabuła jakoś mnie nie porwała. Zwyczajnie brakuje jej głębi. Na szczęście nie należę do ludzi, którzy grają w strzelanki dla fabuły. Bardziej interesuję mnie wymiana ognia a tutaj…

Oj, ja cię!  Ależ jest ona intensywna. Praktycznie ciągle jesteśmy pod ostrzałem. Już od samego początku gry, wrogowie grzeją do nas z różnych stron, a świszczące kule i wybuchy są tutaj na początku dziennym.  Dodajmy do tego częściowo zniszczalne otoczenie które, choć nie robi takiego wrażenia jak w Battlefield Bad Company 2, to i tak wygląda nieźle. Killzone 3 to liniowy shooter, w którym, niczym w serii Call of Duty, przechodzimy z jednego miejsca na drugie, zabijając po drodze przeciwników, by odblokować sobie możliwość przejścia dalej. Sama walka sprowadza się przeważnie do znalezienia sobie odpowiedniej osłony i strzelanie zza niej do wrogów.

Nasz arsenał składa się z kilku bardziej oryginalnych broni jak: samonaprowadzające rakiety, kołkownica, broń petruzytowa (ma niezłego kopa!) czy karabin stacjonarny. Nie zabraknie również różnego rodzaju, pistoletów, karabinów, strzelb, broni snajperskiej czy granatów. Maksymalnie możemy mieć przy sobie do 3 rodzajów broni (podręczna, podstawowa i ciężka). Oprócz tego da się w niezwykle brutalny sposób zabić wroga z bliska. Dodano także plecak odrzutowy wyposażony w pukawkę z nieograniczoną amunicją. Umożliwia nam wykonywanie krótkich skoków, miejscami można i nim polatać jednak tylko po stricte wyznaczonej ścieżce, a szkoda. Oprócz tego możemy usiąść za sterami egzoszkieletu, lodołamacza, czołgu czy wozu opancerzonego.  Przez większość gry pomagać nam będą towarzysze broni, którzy poza wsparciem ogniowym, uleczą nas gdy mocniej oberwiemy. Samo celowanie nie jest zbyt precyzyjne, ale idzie się do niego przyzwyczaić.

Wrogowie występują w kilku rodzajach od zwykłych żołnierzy po bardziej wypasione ich formy.  Ich AI spisuję się niezwykle dobrze i niejednokrotnie zaskoczyli mnie swoim zachowaniem. Mądrze chowają się, będąc pod ostrzałem. Z kolei gdy my się schowamy, nierzadko poczęstują granatem. Potrafią też sprytnie zajść nas z flanki.

Killzone 3 całkiem fajnie bawi także w trybie multi. Przede wszystkim (jako miłośnik kanapowego coopa) bardzo cenie sobie możliwość przejścia kampanii z drugim graczem na podzielonym ekranie. Z kolei wśród sieciowych trybów mulitplayer znajdziemy Guerrilla War będący klasycznym deathmatchem, Warzone stawia przed graczami różnorakie cele, które zmieniają się w trakcie rozgrywki, w Operations z kolei musimy obronić lub zdobyć określone przyczółki wroga. Ten ostatni wzbogacono o przerywniki filmowe, nadając mu fabularny sznyt, co wygląda bardzo fajnie. Żołnierzy podzielono na klasy. Mamy tutaj posiadającego kamuflaż snajpera, leczącego innych graczy medyka, czy przebierającego się za żołnierzy wroga infiltratora. Podobało mi się wprowadzone drzewko

umiejętności, pozwalające rozwijać naszą postać w dowolnym kierunku. Generalnie rozgrywka jest szybka i choć przypomina CODy stanowi miłą odskocznię od gier Activision.

Lokacje w grze są bardzo różnorodne i zachwycają pięknymi krajobrazami i różnorodną kolorystyką.  Powalczymy w gąszczu szarych budowli, w niezwykle kolorowym lesie, ośnieżonej górskiej bazie wojskowej, a nawet w przestrzeni kosmicznej.   Efekty walki wyglądają bardzo imponująco. Te wszystkie wybuchy, świszczące w powietrzu pociski prezentują się obłędnie. Sporo dobrego można powiedzieć także o przerywnikach filmowych.  Do tego dochodzą jeszcze rewelacyjnie zrealizowane odgłosy walki. Killzone 3 ogrywałem w polskiej wersji językowej i mam mieszane uczucia.  Niestety pomimo znanej obsady (Jan Englert, Edward Lubaszenko) postacie brzmią nieprzekonywująco, a nawet wręcz sztucznie.  W dialogach aż roi się od przekleństw, które są rzucane aż tak nienaturalnie, że uszy więdną.

Killzone 3 to gra niezwykle solidna. Jej szybkie tempo i różnorodność rozgrywki, sprawia, że nikt nie powinien poczuć się znudzony.  Choć osobiście bardziej wolę spokojniejsze i mniej liniowe fpsy to czas spędzony przy produkcji Guerilla Games uważam za bardzo dobrze spędzony. Polecam.

 

Ocena ogólna 8.0

Autor: Jedah

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Grywalność 80%

Jeden komentarz dla “Killzone 3

  1. MZ najsłabsza część z głównej trylogii. Owszem jedynka nie była tak dopracowana, ale miała świeżość, której w trójce troszkę brakuje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ładowanie