RecenzjaAtari 2600

Wabbit

Wszyscy w okolicy wiedzą, że najśliczniejszą farmerką w całym hrabstwie jest Billie Sue. Wioskowe chłopaki od lat obijają sobie ryje walcząc o jej względy. Tajemnicą poliszynela jest jednak, że nie tylko uroda skłania ich do starania się o jej rękę, albowiem jej farma to wypisz wymaluj wzorcowa plantacja marchewek. I wioskowe życie toczyło by się dalej po staremu jak do tej pory, gdyby nie plaga królików. Ot i kiedy w końcu chłopcy mogliby się wykazać, to każdy z nich zajął się ratowaniem swojego gospodarstwa, a biedna Billie Sue została sama z uszatym problemem pożerającym jej dorodne marchewki.

Urocza Billie Sue jest klasyczną przedstawicielką młodego pokolenia, a więc brzydzi się bronią palną. Do tego jest wegetarianką i upolowanego futrzaka i tak by nie zjadła. Na szczęście ma pokaźny zapas zgniłych jajek, którymi nie wiedzieć dlaczego obrodziło w tym roku. Takie jajka raczej nie są w cenie, więc gospodyni zdecydowała się użyć ich do odstraszania zwierząt. Rozpoczynając tą nierówną walkę stajemy na polu a przed nami rozpościera się jeden z zagonków składający się z dziesięciu grządek na których rosną marchewki. Wygłodniałe króliki wybiegają ze swoich norek, a naszym zadaniem jest rzucać w uszaki zgniłymi jajkami. Za każdego kicającego złodziejaszka przepędzonego w ten sposób z farmy otrzymujemy pięć punktów. Jako że mamy do czynienia z plagą królików to liczba żarłocznych „szkodników” jest nieskończona i nawet mimo usilnych starań nasze pole zostanie w końcu ogołocone do cna. Przenosimy się wówczas na inny fragment gospodarstwa, które bronimy w analogiczny sposób. Nasza walka i starania niestety z góry skazane są na niepowodzenie (zresztą jak w każdej grze z tamtych czasów) albowiem gra kończy się zawsze gdy króliki pożrą sto marchewek z naszego pola. Nasz wymierny sukces w grze Wabbit określa wynik odzwierciedlający ile zwierzaków udało nam się trafić zgniłymi jajkami.

Od strony oprawy Wabbit może pochwalić się bardzo miłą dla oka oprawą graficzną jak na możliwości Atari 2600. Farma faktycznie przypomina farmę, zwierzaki są ładne i nieźle animowane, a sama Billie Sue biorąc pod uwagę liczbę pikseli z których się składa, również wygląda niczego sobie. Może nie jest to najlepiej wyglądająca gra na Atari 2600 ale z pewnością umieściłbym ją w czołówce tych, które cieszą oko. Dźwięk jak to na tej konsoli bywa – dobrze że w ogóle jakiś jest.

Podsumowując Wabbit dla Atari 2600 to niewielka sympatyczna gra z gatunku shooterów, która jednak nie jest pozbawiona wad. Przede wszystkim tytuł ten niestety utrwala krzywdzący dla królików stereotyp jakoby żywiły się one marchwią, co oczywiście nie jest prawdą. Kolejnym problemem jest fakt, że Wabbit niestety jest bardzo krótki i składa się tak naprawdę z pojedynczego ekranu gry. Regrywalność jest więc raczej niewielka i w zasadzie to co ujrzycie w pierwszych 5 sekundach zabawy to wszystko co gra ma do zaoferowania. Z tego powodu ujmuję z oceny grywalność aż połowę punktów. Z ciekawostek można wspomnieć o tym, że Wabbit może poszczycić się faktem, że jest pierwszą konsolową grą w której gracz kieruje poczynaniami bohaterki płci żeńskiej, która została nazwana z imienia (czyli Billie Sue). Nie ma tu niczego szczególnego, ale jeśli ten tytuł wpadnie Wam w ręce to warto odpalić i chwilę zagrać, żeby przywalić uszakowi zgniłym jajkiem. Jeśli jednak nie zagracie to spokojna głowa, bo nic wielkiego i ważnego w życiu z pewnością Was nie ominie z tego powodu.

Ocena ogólna

Wabbit

ATARI 2600 / ATARI VCS

Grafika
80%
Dźwięk
30%
Grywalność
40%

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.